Informacja, która obiegła media pod koniec ubiegłego roku, wywołała konsternację wśród milionów gospodarstw domowych. Obietnice okazały się płonne, a rzeczywistość brutalnie zweryfikowała oczekiwania. Kontrolerzy nie znikną z polskich ulic, a kwoty do zapłaty poszybowały w górę.
Emeryci odetchnęli z ulgą. Ta kwota zwalnia z opłaty, której wszyscy się boją
Sprawa abonamentu radiowo-telewizyjnego od lat budzi skrajne emocje. Jedni uważają go za relikt przeszłości, inni bronią jako źródła finansowania mediów publicznych. Niezależnie od poglądów, obowiązek pozostaje obowiązkiem, a jego egzekwowaniem zajmują się urzędnicy Poczty Polskiej wyposażeni w odpowiednie uprawnienia kontrolne.
Operator pocztowy nie ukrywa, że wizyty weryfikacyjne koncentrują się głównie na przedsiębiorstwach. Prywatne mieszkania i domy odwiedzane są znacznie rzadziej, co nie oznacza jednak, że właściciele odbiorników mogą spać całkowicie spokojnie. System działa i będzie działał – przynajmniej przez najbliższy czas.
Likwidacja odłożona ad acta, stawki wystrzeliły w górę
Plany zniesienia kontrowersyjnej daniny, zapowiadane na bieżący rok, rozbiły się o twardą finansową rzeczywistość. Budżetowe kalkulacje nie pozwoliły na rezygnację z wpływów, które zasilają kasę nadawcy publicznego. Efekt? Zamiast całkowitego uwolnienia od opłat, Polacy muszą zmierzyć się z ich podwyżką.
Od pierwszego stycznia obowiązują nowe taryfy. Za samo radio trzeba obecnie uiszczać 9,50 złotych miesięcznie, podczas gdy rok wcześniej kwota ta wynosiła 8,70 złotych. Posiadacze telewizorów lub zestawów telewizor plus radio płacą już 30,50 złotych – to skok z ubiegłorocznych 27,30 złotych.
Wzrost może wydawać się niewielki w skali miesiąca, jednak w perspektywie rocznej różnica staje się odczuwalna. Dla części społeczeństwa nawet kilkadziesiąt złotych rocznie więcej to istotne obciążenie domowego budżetu. Szczególnie dotkliwie odczuwają to seniorzy żyjący ze skromnych świadczeń.
Magiczna granica 4710 złotych – przepustka do zwolnienia
Ustawodawca przewidział jednak szereg okoliczności pozwalających całkowicie uniknąć opłat. Katalog osób uprawnionych do zwolnienia obejmuje kilka precyzyjnie określonych kategorii, wśród których szczególne miejsce zajmują seniorzy o niższych dochodach.
Kluczowe znaczenie ma próg dochodowy powiązany z przeciętnym wynagrodzeniem. Według ustawy budżetowej na bieżący rok, prognozowana średnia pensja brutto w gospodarce ma osiągnąć poziom 9420 złotych. Połowa tej sumy to dokładnie 4710 złotych – i właśnie ta wartość stanowi graniczną kwotę emerytury uprawniającą do ulgi.
Osoby pobierające świadczenie nieprzekraczające tego pułapu mogą legalnie zaprzestać regulowania należności. Warunkiem jest ukończenie sześćdziesiątego roku życia oraz posiadanie prawa do emerytury. To rozwiązanie obejmuje znaczną część polskich seniorów, których comiesięczne wypłaty plasują się poniżej wskazanego limitu.
Kto jeszcze może odetchnąć z ulgą
Wiek i wysokość świadczenia to niejedyne kryteria umożliwiające uzyskanie zwolnienia. Przepisy obejmują również osoby po siedemdziesiątym piątym roku życia – te nie muszą spełniać żadnych dodatkowych warunków dochodowych. Wystarczy sam fakt osiągnięcia odpowiedniego wieku.
Prawo do niepłacenia przysługuje także osobom zaliczonym do pierwszej grupy inwalidzkiej, zarejestrowanym bezrobotnym oraz weteranom posiadającym status inwalidów wojennych lub wojskowych. Każda z tych kategorii wymaga udokumentowania swojej sytuacji odpowiednimi zaświadczeniami.
Procedura uzyskania zwolnienia wymaga wizyty w placówce pocztowej. Najprościej załatwiają sprawę najstarsi seniorzy – wystarczy im dowód osobisty lub legitymacja seniora wraz z wypełnionym wnioskiem. Bezrobotni przedstawiają dokument potwierdzający status, natomiast emeryci korzystający z kryterium dochodowego muszą dostarczyć zaświadczenie z ZUS-u lub KRUS-u wskazujące aktualną wysokość pobieranego świadczenia.


