Zapowiadana jako przełom w systemie emerytalnym propozycja Karola Nawrockiego trafiła pod lupę sejmowych ekspertów. To, co ujrzało światło dzienne po ich analizie, może zaskoczyć zarówno zwolenników, jak i przeciwników tego rozwiązania. Inicjatywa nosi dumną nazwę „Godna emerytura” i na pierwszy rzut oka wydaje się odpowiadać na potrzeby milionów Polaków otrzymujących skromne świadczenia.
Nawrocki obiecuje „Godną emeryturę”. Eksperci Sejmu przeanalizowali projekt i nie kryją obaw
Emocje wokół projektu rosną, a opinie ekspertów budzą coraz większy niepokój. Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu przygotowało szczegółową opinię, której wnioski dają do myślenia. Legislatorzy nie kwestionują samych intencji stojących za reformą, jednak wskazują na mechanizmy, które mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.
Reforma zakłada podnoszenie najniższych emerytur i rent o stałą kwotę wynoszącą minimum 150 złotych brutto miesięcznie. Objęłaby ona osoby pobierające świadczenia do około 3300 złotych, podczas gdy seniorzy z wyższymi emeryturami pozostaliby przy dotychczasowym systemie waloryzacji, jeśli okazałby się dla nich korzystniejszy.
Mechanizm, który może wywrócić system do góry nogami
Sejmowi prawnicy w swojej analizie zwracają uwagę na fundamentalny problem zaproponowanego rozwiązania. Kwotowa waloryzacja świadczeń do określonego poziomu w perspektywie kilku czy kilkunastu lat doprowadzi do wyrównywania niskich emerytur. Co więcej, ich wysokość zostanie całkowicie oderwana od wkładu, jaki ubezpieczony wnosił przez dekady swojej pracy zawodowej do systemu ubezpieczeń.
Eksperci posługują się wymownym określeniem. W ich ocenie efektem reformy będzie powstanie swoistego „świadczenia obywatelskiego” dla osób otrzymujących niższe emerytury. Taki model funkcjonuje między innymi w Kanadzie, gdzie po spełnieniu kryterium wieku i odpowiednio długiego zamieszkania w kraju emeryci otrzymują relatywnie niewielkie, podstawowe świadczenie niezależne od historii swoich zarobków.
Spłaszczenie emerytur oznaczałoby w praktyce, że osoba pracująca przez całe życie na stanowisku specjalisty i odprowadzająca wysokie składki mogłaby na starość otrzymywać świadczenie zbliżone do kogoś, kto przez lata zarabiał minimalną pensję. To fundamentalna zmiana filozofii całego systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce.
Młodzi mogą uciekać w szarą strefę
Analiza Biura Ekspertyz zawiera również ostrzeżenia dotyczące rynku pracy. Proponowane rozwiązanie według legislatorów stworzy silną zachętę do jak najszybszego przechodzenia na emeryturę. Bodziec do przedłużania aktywności zawodowej znacząco osłabnie, skoro kwotowa waloryzacja i tak zapewni wzrost świadczenia.
Prawnicy alarmują także w kwestii motywacji do odprowadzania wyższych składek. Skoro różnice między emeryturami mają się zacierać, rośnie ryzyko ukrywania części dochodów podlegających oskładkowaniu. To prosta droga do rozrostu szarej strefy w gospodarce.
Szczególnie niepokojące prognozy dotyczą młodych pracowników. Eksperci przewidują możliwy wzrost fikcyjnego samozatrudnienia wśród tej grupy. Opłacanie minimalnych składek stanie się racjonalnym wyborem ekonomicznym, gdy realna wartość najniższych emerytur będzie systematycznie rosła dzięki kwotowej waloryzacji. Paradoksalnie reforma mająca wspierać seniorów może więc uderzyć w stabilność całego systemu ubezpieczeń na długie dekady.


