Niektóre informacje uderzają z taką siłą, że trudno je przetworzyć. Środowisko koszykarskie w całym kraju stanęło w miejscu, gdy na profilach społecznościowych pojawił się komunikat, którego nikt nie chciał czytać. Fani sportu przecierali oczy ze zdumienia, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczyli.
Koszykarski świat pogrążony w żałobie. Odszedł 30-letni zawodnik, jeszcze kilka dni temu grał na parkiecie
Niektóre informacje uderzają z taką siłą, że trudno je przetworzyć. Środowisko koszykarskie w całym kraju stanęło w miejscu, gdy na profilach społecznościowych pojawił się komunikat, którego nikt nie chciał czytać. Fani sportu przecierali oczy ze zdumienia, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczyli.
Drużyna z Podlasia, która dopiero w tym sezonie wywalczyła awans do pierwszoligowych rozgrywek Pekao S.A., musiała zmierzyć się z najtrudniejszym możliwym wyzwaniem. Tym razem nie chodziło jednak o rywalizację sportową ani o walkę o punkty w tabeli.
Kibice i działacze jednoczą się w bólu, a kondolencje płyną z każdego zakątka Polski. Oficjalny profil rozgrywek ligowych również udostępnił tragiczną wiadomość, co tylko potwierdza skalę tej straty dla całego środowiska.
Romans z koszykówką trwał latami
Roman Janik, bo o nim mowa, odszedł w wieku zaledwie trzydziestu lat. Przedstawiciele klubu Żubry Abakus Okna Białystok z ogromnym żalem poinformowali o śmierci swojego zawodnika, podkreślając jego niezwykłą pasję, zaangażowanie oraz serce, które wkładał w każde spotkanie.
Kariera Janika to wędrówka przez wiele polskich klubów. Grał w MKS Znicz Basket Pruszków, reprezentował MUKS Hutnik Warszawa, występował w SKK Siedlce oraz Decka Pelplin. Przez jakiś czas związany był również z rezerwami Śląska Wrocław. Do Białegostoku przeniósł się przed startem obecnych rozgrywek.
Klub podkreślił, że znaczenie Romana wykraczało daleko poza wymiar czysto sportowy. Współpracownicy i koledzy z drużyny zapamiętają go przede wszystkim jako wspaniałego człowieka, który potrafił zjednywać sobie ludzi zarówno na parkiecie, jak i poza nim.
Roman Janik nie żyje. Jeszcze w piątek zdobywał punkty dla swojego zespołu
Najbardziej poruszający jest fakt, że zaledwie kilka dni temu Janik normalnie rywalizował w ligowym spotkaniu. W piątkowej konfrontacji z Novimex Polonią 1912 Leszno zapisał na swoim koncie siedem punktów oraz cztery zbiórki. Nikt nie przypuszczał, że będzie to jego ostatni występ.
Piątego lutego koszykarz obchodziłby swoje trzydzieste pierwsze urodziny. Los jednak zadecydował inaczej, odbierając mu życie na kilkanaście dni przed tą datą. Młody wiek zawodnika sprawia, że ta strata jest jeszcze bardziej dotkliwa.
Polska koszykówka żegna sportowca, który mimo gry na niższym szczeblu rozgrywkowym dawał z siebie wszystko przy każdej możliwej okazji. Roman Janik na zawsze pozostanie w pamięci tych, którzy mieli przywilej go poznać.

