Nikt nie spodziewał się, że popularna aplikacja do sprzedaży ubrań stanie się źródłem tak wielkiej frustracji. Od kilku tygodni polskie fora internetowe i grupy na Facebooku dosłownie kipią od wpisów zdesperowanych użytkowników, którzy logują się na swoje konta i zamiast listy wystawionych przedmiotów widzą lakoniczny komunikat o blokadzie.
Vinted masowo blokuje konta Polaków. Tysiące ogłoszeń znika z dnia na dzień
Skala zjawiska narasta z każdym dniem. Jedni tracą kilkadziesiąt starannie przygotowanych ogłoszeń, inni dostają tygodniowe zawieszenie, a niektórzy żegnają się z kontem na zawsze – bez prawa do odwołania. Codziennie przybywa nowych historii, a wspólny mianownik wszystkich przypadków jest zaskakujący.
Fala restrykcji ruszyła pod koniec stycznia i od tamtej pory nabiera tempa. Użytkownicy szukają odpowiedzi, wymieniają się doświadczeniami i próbują zrozumieć, co tak naprawdę stoi za działaniami platformy. Prawda okazuje się bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
Sprzedajesz za dużo? Vinted ma na ciebie oko
Oficjalne stanowisko platformy jest jednoznaczne. Przedstawicielka działu PR Vinted, Magdalena Szlaz, wyjaśniła serwisowi Wyborcza.biz, że regulamin zabrania prowadzenia sprzedaży komercyjnej. Platforma powstała po to, by dawać rzeczom drugie życie – nie po to, by ktokolwiek budował na niej regularny biznes.
Konta uznawane za komercyjne to takie, których właściciele sprzedają w celu uzyskiwania stałego dochodu. Co istotne, pod regulaminowy topór podpadają również osoby oferujące przedmioty własnoręcznie wykonane – rękodzieło, biżuteria czy uszyta odzież również stanowią naruszenie zasad.
Sama platforma nie zdradza jednak żadnych konkretnych progów. Nie wiadomo, ile transakcji miesięcznie ani jaka kwota obrotu powoduje, że algorytm klasyfikuje konto jako komercyjne. Ta nieprzejrzystość budzi ogromne emocje wśród użytkowników, którzy czują się karani bez znajomości reguł gry.
Vinted. Blokada „sprzedaż komercyjna”. Algorytmy, donosy i nowe przepisy
Wśród poszkodowanych krąży kilka teorii. Część osób jest przekonana, że za blokadami stoją donosy zazdrosnych konkurentów, którzy celowo zgłaszają aktywne konta. Inni wskazują na coraz bardziej zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, które wyłapują podejrzane słowa w opisach – takie jak „sklep” czy „hurt” – a także nietypową aktywność, na przykład masowe dodawanie ogłoszeń.
Najbardziej prawdopodobnym katalizatorem zmian wydają się jednak nowe regulacje podatkowe. Od 2024 roku platformy sprzedażowe mają obowiązek raportowania do urzędów skarbowych danych użytkowników, którzy sprzedali co najmniej 30 przedmiotów lub przekroczyli próg 2 tysięcy euro rocznego przychodu. Vinted zyskało tym samym pełny obraz skali działalności każdego sprzedawcy.
Magdalena Szlaz zapewnia, że przepisy podatkowe nie wpłynęły na politykę blokad, a zasady dotyczące handlu komercyjnego obowiązywały od dawna. Zablokowanym pozostaje niewiele opcji — mogą spróbować odwołania, choć szanse na sukces są niepewne, albo przenieść się na konkurencyjne platformy, gdzie prowizje bywają znacznie wyższe. Usługa Vinted Pro, umożliwiająca legalną sprzedaż komercyjną, w Polsce wciąż nie jest dostępna.
Źródło: Fakt.pl


