Głosowanie, które odbyło się w środę 18 lutego w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, zelektryzowało środowisko medialne i polityczne. Decyzja, która zapadła tego dnia, może mieć poważne konsekwencje dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych prawicowych stacji telewizyjnych. Kulisy wydarzeń okazują się znacznie bardziej skomplikowane niż początkowo sądzono.
Telewizja Republika w tarapatach. Zaskakująca decyzja jednej z członkiń KRRiT może zmienić wszystko
Sprawa dotyczy opłaty koncesyjnej w wysokości 1,85 miliona złotych, którą Telewizja Republika musi uregulować jednorazowo. Stacja Tomasza Sakiewicza starała się o rozłożenie tej kwoty na miesięczne raty, powołując się na trudności finansowe i niepewną przyszłość koncesji. Wydawało się, że wniosek ma szansę na pozytywne rozpatrzenie – jeszcze dwa tygodnie wcześniej układ sił w Radzie temu sprzyjał.
To, co wydarzyło się podczas głosowania, zaskoczyło nawet doświadczonych obserwatorów. Kluczową rolę odegrała zmiana stanowiska jednej osoby, a za całą sytuacją mogą stać poważniejsze rozgrywki polityczne niż zwykła procedura koncesyjna. Marzena Paczuska, członkini KRRiT powołana przez prezydenta Andrzeja Dudę, niespodziewanie zagłosowała przeciwko ratalnemu rozwiązaniu. Jak podaje Gazeta Wyborcza, zaledwie czternaście dni wcześniej wspólnie z Agnieszką Glapiak i Hanną Karp – obiema nominatkami PiS – opowiadała się za wariantem korzystnym dla nadawcy.
Do przyjęcia wniosku potrzebne były cztery głosy. Maciej Świrski, kolejny przedstawiciel PiS w Radzie, pozostaje zawieszony z powodu postępowania przed Trybunałem Stanu. Profesor Tadeusz Kowalski, jedyny członek wybrany przez Senat, konsekwentnie sprzeciwiał się rozkładaniu należności na raty. Przy takim układzie sił zmiana decyzji Paczuskiej przesądziła o wyniku.
Warto przypomnieć kontekst prawny. W kwietniu ubiegłego roku WSA w Warszawie uchylił decyzję o przyznaniu Republice miejsca na multipleksie ósmym. Sąd wskazał na brak stabilnego zaplecza kapitałowego stacji, podkreślając, że darowizny od widzów nie mogą stanowić pewnego źródła finansowania. KRRiT złożyła skargę kasacyjną do NSA, a wyrok wciąż nie jest prawomocny.
Pieniądze, pozwy i odchodzący partnerzy
Kłopoty koncesyjne to nie jedyne wyzwanie stacji. Po początkowym boomie oglądalności, napędzanym napływem znanych dziennikarzy z TVP z okresu 2015–2023, sytuacja reklamowa wyraźnie się pogorszyła. Pod koniec 2025 roku biuro reklamy Polsat Media zakończyło współpracę z Republiką. Sakiewicz utrzymuje, że inicjatywa leżała po jego stronie, choć nieoficjalnie mówi się o dystansowaniu się partnera biznesowego.
Pojawiły się doniesienia o opóźnieniach w wypłatach wynagrodzeń. Jarosław Olechowski, główny wydawca stacji, zdementował je na łamach Gazety Wyborczej, określając jako element celowej kampanii wizerunkowej. Sam Olechowski zmaga się z roszczeniami Banku Pekao SA, który domaga się zwrotu 1,39 miliona złotych za stanowisko doradcy zarządu – uznane przez nowe władze banku za fikcyjne. Osobny front otworzył się ze Szczecina. Firma MWE Networks Michała Winnickiego zaskarżyła decyzję koncesyjną do sądu administracyjnego, a Winnicki pozwał Sakiewicza o naruszenie dóbr osobistych.
Kaczyński kontra Sakiewicz – polityczne tło sprawy
Najbardziej elektryzującym wątkiem pozostaje pytanie o polityczne motywacje za zmianą stanowiska Paczuskiej. Część rozmówców z PiS sugeruje, że jej decyzja nie była samodzielna. Dominika Wielowieyska z Gazety Wyborczej wskazuje, że Jarosław Kaczyński ma być rozgniewany na Sakiewicza – powodem miałoby być rosnące zainteresowanie Republiki wewnętrznymi tarciami w partii zamiast krytyką rządu Donalda Tuska.
Prezes PiS podczas konferencji 16 lutego zaapelował do mediów o nieeksponowanie partyjnych sporów. Kaczyński podkreślał aktywność ugrupowania, bagatelizując konflikty wewnętrzne. Programy Republiki nadal jednak poruszają temat podziałów w największej partii opozycyjnej.
Sakiewicz w rozmowie z Wirtualnymi Mediami skomentował decyzję Rady z wyraźną frustracją. Wskazał, że to KRRiT zaproponowała stacji koncesję i zapewniała o braku wad prawnych procedury, a teraz przerzuca konsekwencje na nadawcę. Zapowiedział, że jeśli nie będzie innego wyjścia, stacja ureguluje całą opłatę jednorazowo, lecz zaznaczył, że w sprawie zamiast pragmatyzmu dominują polityczne emocje.
Źródło: Wprost

