Przez dekady nakładano ostrzeżenia na paczkach papierosów, podnoszono akcyzy i zakazywano reklam. Tym razem decyzje poszły znacznie dalej – wyciągnięto z szuflady narzędzie, którego jeszcze nikt nie użył. Nie chodzi o kolejny podatek ani straszak na producentów. Chodzi o coś, co branżę tytoniową może dotknąć bardziej niż wszystkie poprzednie regulacje razem wzięte. Mechanizm jest prosty, skutki mogą być historyczne.
Dożywotni zakaz kupna i sprzedaży papierosów. Nowe prawo uderzy w palaczy
Granica wieku uprawniająca do zakupu papierosów wynosi dziś 18 lat, a według nowych przepisów z każdym rokiem będzie podnoszona o kolejne dwanaście miesięcy. Ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2027 roku. W praktyce każda osoba urodzona po 1 stycznia 2009 roku nie będzie mogła legalnie kupić papierosa, cygara ani tytoniu przez całe swoje życie.
Przepis ten będzie obowiązywał w Anglii, Szkocji, Walii oraz Irlandii Północnej. Żaden inny kraj demokratyczny nie zdecydował się dotąd na tak radykalny krok. Londyńska branża tytoniowa obserwuje tę sytuację z niepokojem. Kapitalizacja giełdowa koncernów tytoniowych notowanych w Londynie i Nowym Jorku liczona jest w miliardach dolarów, a taki krok może wywołać efekt domina w innych krajach.
Rządzący argumentują, że palenie pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów w Wielkiej Brytanii i trzeba ten problem przeciąć raz na zawsze. Pytanie, czy prawo okaże się skuteczne, czy będzie tylko odważnym gestem politycznym.
E-papierosy też na celowniku. Rząd sięga po radykalne narzędzia
Rząd przyznaje wprost, że tytoń to dziś tylko część problemu. Prawdziwą plagą wśród młodych stały się e-papierosy, kolorowe, słodkie i dostępne niemal wszędzie. Nowe prawo daje ministrom szeroką władzę nad rynkiem vapingu, której wcześniej na Wyspach nikt nie posiadał. Będą mogli regulować smaki, opakowania i sposób ekspozycji produktów w sklepach, żeby przestały wyglądać jak cukierki z gazetki promocyjnej.
Jednorazowe e-papierosy zostały zakazane jeszcze przed wejściem ustawy w życie. Teraz restrykcje idą dalej: vaping będzie zakazany w samochodach przewożących osoby niepełnoletnie, na placach zabaw, w pobliżu szkół i szpitali. Większość publicznych stref objętych zakazem palenia tytoniu stanie się automatycznie strefami wolnymi od vapingu. Palenie i waporyzacja pozostaną legalne we własnych domach, ogródkach przy pubach i otwartych przestrzeniach prywatnych.
Dożywotni zakaz kupowania papierosów – czarny rynek czeka na swój moment
Nie wszyscy przyjmują nowe przepisy z entuzjazmem. Lord Naseby, były konserwatywny parlamentarzysta, ostrzega, że ustawa uderzy w tysiące drobnych sprzedawców i może przynieść efekty zupełnie odwrotne od zamierzonych. Jego główny argument jest stary jak prohibicja: jeśli popyt nie zniknie razem z zakazem, lukę po legalnych sklepach wypełnią grupy przestępcze. Oferują towar bez kontroli jakości, bez podatków i bez żadnych skrupułów.
Rząd planuje nowy system rejestracji produktów tytoniowych wjeżdżających do kraju i surowe kary dla nieuczciwych sprzedawców. Historia prohibicji uczy jednak, że zakazy potrafią być najlepszą reklamą dla podziemia. Polska na razie obserwuje brytyjski eksperyment z dystansu, a podobne regulacje nad Wisłą pozostają wyłącznie w sferze spekulacji. Przyszłość pokaże, czy pomysł z Londynu trafi kiedyś do naszego Sejmu.


