in ,

Budżetówka dostanie ochłapy. Przykre wieści. Rząd łamie obietnicę wyborczą

Rząd planuje podwyżki dla budżetówki na poziomie zaledwie 2,5 proc. Związki zawodowe są wściekłe, a portfele nauczycieli i mundurowych realnie nie spuchną ani o złotówkę.

podwyżki w budżetówce 2026 kiedy wypłata
© Fot. Burbonik.pl.txt

Setki tysięcy pracowników sfery budżetowej z niepokojem śledzą doniesienia o rządowych planach dotyczących wynagrodzeń. Nastroje są napięte. Coś, co miało poprawić warunki pracy w administracji, szkolnictwie i mundurówce, okazuje się gorzką pigułką.

Pracownicy budżetówki dostaną grosze

Polska budżetówka od lat traci kadry na rzecz sektora prywatnego. Niskie pensje zniechęcają młodych do wiązania kariery z urzędami czy szkołami. Każdy rok przynosi nadzieję na odmianę. Z resortu finansów napływają jednak sygnały, które tę nadzieję studzą. Rząd zaszył prognozy w dokumencie „Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026–2030”, podstawie przyszłorocznego budżetu.

Liczby już wyciekły i wywołały falę niezadowolenia. Prognozowana inflacja to 2,5 proc. Tyle samo mają wynieść podwyżki. Pensje rosną o wskaźnik inflacji, więc siła nabywcza nie drga. Realnie nikt nie zyska złotówki, a podwyżka jest niższa niż tegoroczna. Schemat ma obowiązywać też w 2027 roku. Frustracja narasta z tygodnia na tydzień.

W ZUS od tygodni trwają twarde negocjacje. Zarząd proponuje 200 zł brutto podwyżki na etat i 3400 zł jednorazowej nagrody. Związkowcy żądają 1200 zł na etat. Przepaść między stronami jest ogromna. Gorąco jest wśród pedagogów. ZNP chce powiązania płac nauczycieli z dynamiką przeciętnego wynagrodzenia i korekty progów podatkowych. Obecne stawki zjadają część każdej podwyżki. Nauczyciele mają dość rozczarowań.

Związkowcy mówią wprost: rząd sam sobie szkodzi

Grzegorz Sikora, rzecznik Forum Związków Zawodowych, w rozmowie z „Faktem” wskazał na sprzeczność rządowej polityki. Premier Tusk ostrzegał, że rosyjski atak to kwestia nie lat, a może miesięcy, ale podwyżka 2,5 proc. tego poczucia pilności nie odzwierciedla. Efekt będzie demobilizujący. Rzecznik FZZ zaznaczył, że nie chodzi o kupowanie patriotyzmu.

Państwo pilnie potrzebuje ludzi w wymiarze sprawiedliwości, służbach mundurowych i finansach publicznych. Bez konkurencyjnych pensji wakatów nikt nie zapełni. Odbudowa kadr wymaga pieniędzy. W umowie koalicyjnej z listopada 2023 r., podpisanej przez KO, Polskę 2050, PSL i Lewicę, wspieranie zawodów niezbędnych dla państwa zapisano jako priorytet.

Niskie zarobki miały wypychać ludzi z budżetówki. Zobowiązano się do przygotowania w sto dni ustaw regulujących wzrost płac. Podwyżki rzędu 20–30 proc. przyznano raz, w 2024 r. Systemowych przepisów do dziś nie ma. Obietnice zostały na papierze. Pracownicy budżetówki czekają.

wojna w polsce gdzie uciekać

Koalicja Donalda Tuska znów wisi na włosku. „Tego możemy nie przetrwać”

pies ze schroniska pierwsze dni w domu

Weźmiesz psa ze schroniska, dostaniesz 1500 zł becikowego. Rusza akcja