Zapowiedzi dotyczące zmian w podatku dochodowym ponownie rozbudziły oczekiwania milionów pracowników. W grze są dwa rozwiązania, które mogłyby przełożyć się na wyższe wynagrodzenia, jednak każde z nich oznacza zupełnie inne skutki dla budżetu państwa i podatników. Choć prace już trwają, na ostateczne decyzje trzeba będzie jeszcze poczekać.
Zmiany w podatkach coraz bliżej? Miliony pracujących czekają na decyzję rządu
Ministerstwo Finansów potwierdziło, że prowadzi analizy dotyczące różnych wariantów zmian parametrów skali podatkowej. Resort nie ujawnił jednak, które rozwiązanie ma obecnie największe szanse na realizację. Wiadomo jedynie, że rozpatrywane są zarówno zmiany dotyczące kwoty wolnej od podatku, jak i drugiego progu podatkowego. Ostateczne decyzje mają zapaść dopiero po zakończeniu prac analitycznych.
Temat powrócił do debaty publicznej po wypowiedziach polityków koalicji rządzącej. Wicepremier i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz wskazał, że nad reformą pracuje minister finansów Andrzej Domański. Senator KO Grzegorz Schetyna ocenił natomiast, że podniesienie kwoty wolnej mogłoby zostać rozłożone na etapy ze względu na bardzo wysokie koszty takiego rozwiązania. Jednocześnie pojawiła się także propozycja zmiany drugiego progu podatkowego.
Kwota wolna czy wyższy próg?
Podniesienie kwoty wolnej od podatku było jedną z zapowiedzi Donalda Tuska z 2023 r. Zakładała ona wzrost z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł, jednak do tej pory nie została zrealizowana. Według informacji przedstawionych przez „Fakt” wcześniej rozważano wariant przejściowy, który zakładałby zwiększenie kwoty wolnej najpierw do 40 tys. zł, a dopiero w kolejnych latach stopniowe dojście do poziomu 60 tys. zł.
Znacznie mniej kosztowna byłaby zmiana drugiego progu podatkowego. Minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zaproponowała jego podniesienie z 120 tys. zł do 140 tys. zł rocznie. Szacowany koszt takiego rozwiązania wynosi około 12 mld zł, podczas gdy pełne podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł oznaczałoby wydatek rzędu 54 mld zł.
Kto mógłby zyskać najwięcej?
Ekspert podatkowy inFaktu Piotr Juszczyk ocenia, że podniesienie kwoty wolnej jest rozwiązaniem korzystnym dla wszystkich podatników, ponieważ każdy odczuwa jego skutki w podobnym zakresie. Szczególnie istotne znaczenie miałoby ono dla osób osiągających niższe i średnie dochody. Z jego wyliczeń wynika, że zwiększenie kwoty wolnej do 40 tys. zł oznaczałoby około 100 zł więcej miesięcznie na rękę.
Ekspert zwraca również uwagę, że drugi próg podatkowy pozostaje na niezmienionym poziomie od 2022 r., mimo wzrostu wynagrodzeń i inflacji. W praktyce coraz więcej pracowników trafia do stawki 32 proc. nie dlatego, że ich sytuacja finansowa znacząco się poprawiła, lecz dlatego, że próg nie był aktualizowany. Po jego podniesieniu do 140 tys. zł wyższą stawką byłaby objęta dopiero nadwyżka ponad tę kwotę. Według wyliczeń Piotra Juszczyka połączenie obu zmian mogłoby zwiększyć wynagrodzenie nawet o 433 zł.
Na reformę trzeba będzie poczekać
Mimo coraz częstszych deklaracji polityków, zmiany nie zostaną wprowadzone szybko. W rządzie trwają już prace nad projektem budżetu państwa, którego pierwsza wersja ma zostać przedstawiona w najbliższym czasie. To oznacza, że wprowadzenie reformy podatkowej w 2027 r. jest praktycznie wykluczone.
Najbardziej realnym terminem wejścia nowych przepisów pozostaje obecnie 2028 r. Oznaczałoby to, że ewentualne zmiany zaczęłyby obowiązywać już po wyborach parlamentarnych zaplanowanych na jesień przyszłego roku. Do tego czasu Ministerstwo Finansów ma kontynuować analizy i ocenić, który wariant reformy będzie możliwy do sfinansowania.

