Czasem wystarczy jeden pomysł, odrobina odwagi i kilka tygodni pracy, by stworzyć dzieło, o którym mówi cały filmowy biznes. Tak właśnie stało się z produkcją, która jeszcze niedawno wydawała się skromnym projektem niezależnego twórcy. Dziś jej wyniki budzą zdumienie nawet wśród doświadczonych obserwatorów rynku.
Od pracy w kawiarni do światowego rozgłosu
Jeszcze niedawno niewiele osób kojarzyło nazwisko Curry’ego Barkera. Młody twórca działał głównie jako komik i youtuber, a o karierze wielkiego reżysera mógł jedynie marzyć. Los postanowił jednak napisać dla niego zupełnie inny scenariusz. Pomysł na film powstał w bardzo zwyczajnych okolicznościach. Barker pracował nad historią podczas pracy w kawiarni, nie zakładając, że jego projekt osiągnie międzynarodowy rozgłos. Jak przyznał później w rozmowie z NBC, nie spodziewał się nawet, że jego dzieło trafi do kin poza lokalnym rynkiem.
Produkcja została zrealizowana w błyskawicznym tempie. Zdjęcia zajęły zaledwie trzy tygodnie, a cały budżet wyniósł około 750 tys. dolarów. To kwota, która przy współczesnych standardach filmowych wydaje się wręcz symboliczna. Mimo skromnych środków twórcy zdołali stworzyć produkcję, która szybko zaczęła przyciągać uwagę widzów. Po premierze zainteresowanie rosło z dnia na dzień. Wkrótce o filmie zaczęto mówić na całym świecie.
„Obsesja” – historia, która przyciągnęła tłumy
Głównym bohaterem „Obsesji” jest Bear, w którego wcielił się Michael Johnston. Mężczyzna od dawna skrywa uczucia do swojej przyjaciółki Nikki, granej przez Inde Navarette. Nie potrafi jednak zdobyć się na wyznanie tego, co naprawdę czuje. Przełom następuje po wizycie w sklepie związanym z tematyką okultystyczną. To właśnie tam bohater znajduje nietypowy przedmiot, który ma pomóc mu odmienić sytuację. Decyzja uruchamia jednak serię wydarzeń, których nie był w stanie przewidzieć.
Po użyciu tajemniczej zabawki relacja między bohaterami zmienia się diametralnie. Nikki zaczyna wykazywać obsesyjne zainteresowanie Bearem. To właśnie wokół konsekwencji tego zdarzenia rozwija się fabuła filmu. Historia połączyła elementy horroru z motywami psychologicznego napięcia. Widzowie szybko docenili ten pomysł, a wielu fanów zaczęło określać produkcję mianem jednego z najciekawszych horrorów ostatnich lat.
Liczby, które wprawiły branżę w osłupienie
Film trafił do kin 15 maja i niemal natychmiast zaczął bić kolejne rekordy. Początkowo informowano o wpływach sięgających 84 mln dolarów. Był to wynik imponujący już na starcie. Z czasem wpływy rosły jeszcze szybciej. Według najnowszych danych „Obsesja” osiągnęła około 150 mln dolarów przychodów z kin. To wynik wielokrotnie przekraczający koszt realizacji produkcji.
Prognozy pozostają równie optymistyczne. Analitycy przewidują, że film może zakończyć kinową podróż z wynikiem od 250 do 280 mln dolarów. Oznaczałoby to miejsce wśród najbardziej dochodowych produkcji w historii pod względem relacji przychodów do kosztów. Skala sukcesu stawia „Obsesję” w bardzo elitarnym gronie. To dopiero trzeci film w historii amerykańskiego kina, który przy budżecie poniżej miliona dolarów przekroczył granicę 100 mln wpływów. Wcześniej dokonały tego jedynie „Paranormal Activity” oraz „Blair Witch Project”.
Hollywood już ustawia się w kolejce
Ogromne zainteresowanie produkcją błyskawicznie przełożyło się na rozwój kariery jej twórcy. Curry Barker przestał być anonimowym internetowym twórcą. Stał się jednym z najbardziej obserwowanych młodych reżyserów. Nowe propozycje pojawiły się niemal natychmiast po sukcesie filmu. Reżyser pracuje już nad kolejnym projektem zatytułowanym „Anything But Ghosts”. Branża z dużą uwagą śledzi postępy przy tej produkcji.
Na tym jednak nie koniec. Studio A24 zdecydowało się powierzyć Barkerowi przygotowanie nowej odsłony kultowej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych tytułów w historii gatunku. Dla debiutanta jest to awans, o jakim większość twórców może tylko marzyć. Jeszcze kilka miesięcy temu pisał scenariusz podczas pracy w kawiarni. Dziś stoi przed szansą, by na stałe zapisać się w historii kina grozy.


