Najbliższe miesiące mogą mieć ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa Europy – uważa Garri Kasparow. Rosyjski opozycjonista przekonuje, że Kreml nie porzuci swoich planów i może zdecydować się na działania, które postawią państwa NATO przed wyjątkowo trudną próbą. Jego prognozy wywołały szeroką dyskusję o możliwym kierunku rozwoju wojny.
Kasparow ostrzega przed Putinem. Padła niepokojąca prognoza dotycząca NATO
Garri Kasparow ocenił, że wojna prowadzona przez Rosję przeciwko Ukrainie nie jest odosobnionym konfliktem. W jego opinii stanowi element znacznie większej rywalizacji, która obejmuje wiele regionów świata. Swoją ocenę przedstawił podczas programu „Dzień na świecie” w Polsat News. Podkreślił, że najbliższe miesiące mogą mieć decydujące znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń.
Były mistrz świata w szachach przekonywał, że obecna sytuacja wykracza daleko poza granice Ukrainy. Wskazywał zarówno na wydarzenia na Bliskim Wschodzie, jak i napięcia widoczne w innych częściach globu. Według niego wszystkie te zjawiska są elementami jednego starcia między demokracjami a państwami autorytarnymi. W jego ocenie taki konflikt nie pozostawia miejsca na kompromis.
Kasparow zwrócił również uwagę na rolę Chin, które określił jako główną siłę stojącą po stronie państw autorytarnych. Jednocześnie uznał Rosję za najważniejsze narzędzie realizacji tej strategii. W swojej ocenie stwierdził także, że działania Władimira Putina mają znacznie szerszy charakter niż powszechnie się uważa. W ten sposób nakreślił obraz globalnej rywalizacji o przyszły porządek międzynarodowy.
Rosyjski opozycjonista podkreślał, że Kreml nie zrezygnował z osiągnięcia swoich celów. Jego zdaniem dotychczasowy przebieg wojny nie doprowadził do zmiany strategicznych planów Moskwy. Ocenił, że Rosja nadal będzie dążyć do uzyskania politycznego i militarnego zwycięstwa. Właśnie dlatego nadchodząca jesień i zima mają być okresem szczególnie istotnym.
Alarmujące prognozy dotyczące państw NATO
Najwięcej emocji wywołały jednak przewidywania dotyczące Sojuszu Północnoatlantyckiego. Kasparow ocenił, że Rosja może zdecydować się na ograniczoną eskalację wymierzoną w jedno z państw NATO. Zaznaczył jednocześnie, że nie chodziłoby o próbę zajęcia terytorium Łotwy czy Estonii. Według niego celem mogłoby być podważenie wiarygodności całego Sojuszu.
Opozycjonista wskazał, że nawet krótkotrwałe incydenty przy granicy mogłyby zostać wykorzystane przez Kreml do celów politycznych. W jego opinii Putin potrzebuje sukcesu, który pozwoliłby mu przedstawić NATO jako nieskuteczne. Dlatego nie wykluczył działań o ograniczonej skali. Wśród możliwych zagrożeń wymienił użycie dronów, rakiet oraz niewielkich grup dywersyjnych.
Kasparow zaznaczył, że ryzyko podobnego scenariusza jego zdaniem wzrasta. Podkreślił, że nie przewiduje pełnoskalowej wojny Rosji z państwami Sojuszu. Ostrzegł jednak, że nawet ograniczona prowokacja mogłaby wywołać bardzo poważne konsekwencje polityczne. W jego ocenie właśnie taki efekt może być celem Kremla.
W opinii przygotowanej dla Onetu rosyjski opozycjonista zaapelował również do europejskich przywódców o wcześniejsze uzgodnienie wspólnej reakcji na ewentualne naruszenie granic NATO. Według niego państwa europejskie powinny wyznaczyć jasną „czerwoną linię” oraz przygotować konkretne działania, które zostałyby uruchomione automatycznie po ewentualnej rosyjskiej prowokacji. Tylko takie rozwiązanie, w jego ocenie, mogłoby skutecznie odstraszyć Moskwę przed próbą sprawdzenia determinacji Sojuszu.


