Narastające napięcie na wschodniej flance NATO ponownie budzi obawy o bezpieczeństwo regionu. Służby wywiadowcze i wojskowi analitycy wskazują, że najbliższe miesiące mogą przynieść działania, które nie będą przypominały klasycznej wojny, ale mogą wystawić Sojusz na poważną próbę. Coraz częściej pojawiają się ostrzeżenia przed scenariuszami, których celem byłoby sprawdzenie determinacji państw NATO.
- Brytyjski „The Guardian”, powołując się na źródła wywiadowcze, informuje o możliwych rosyjskich prowokacjach wobec Polski i państw bałtyckich.
- Wśród analizowanych scenariuszy pojawiają się działania hybrydowe, ataki z użyciem dronów i rakiet oraz prowokacje z udziałem tzw. zielonych ludzików.
- Szef Agencji Wywiadu płk Paweł Szota potwierdza, że takie warianty są uwzględniane w ocenie zagrożeń.
Rosja przetestuje NATO? Niepokojące sygnały z wywiadów i ostrzeżenia dla Polski
Rosnąca presja związana z wojną w Ukrainie sprawia, że zachodnie służby coraz uważniej obserwują działania Rosji. Według informacji opublikowanych przez brytyjski dziennik „The Guardian” w analizach wywiadowczych pojawiają się scenariusze zakładające prowokacje wymierzone we wschodnią flankę NATO. Wśród państw wskazywanych jako najbardziej narażone znajdują się Polska, Estonia, Łotwa i Litwa. Celem takich działań miałoby być sprawdzenie reakcji całego Sojuszu.
Według cytowanych przez gazetę źródeł Rosja znalazła się pod rosnącą presją wynikającą z sytuacji na froncie ukraińskim. Z tego powodu Kreml może szukać sposobu na odwrócenie uwagi od własnych problemów. W analizach pojawia się również możliwość przetestowania gotowości Stanów Zjednoczonych do obrony najmniejszych członków NATO. Tego rodzaju działania miałyby przede wszystkim charakter polityczno-wojskowego sprawdzianu.
Łotewski wywiad wskazuje, że dostrzega przesłanki świadczące o przygotowaniach do prowokacji wobec państw bałtyckich lub Polski. Jednocześnie służby oceniają, że Rosja nie dysponuje obecnie możliwościami otwarcia kolejnego pełnoskalowego frontu. Zamiast tego większe prawdopodobieństwo przypisują operacjom o ograniczonej skali. Takie działania mogłyby jednak wywołać poważne napięcia w regionie.
Do tych doniesień odniósł się również premier Donald Tusk podczas konferencji w Gdańsku poświęconej odbudowie Ukrainy. Szef rządu podkreślił, że państwa znajdujące się najbliżej potencjalnego zagrożenia podobnie oceniają obecną sytuację bezpieczeństwa. Zapowiedział także przygotowania prowadzone wspólnie przez kraje najbardziej narażone na ryzyko eskalacji. Według premiera najbliższe tygodnie i miesiące mogą przynieść różne formy zaostrzenia sytuacji.
Hybrydowe działania zamiast otwartej wojny
Zdaniem łotewskiego wywiadu najbardziej prawdopodobnym kierunkiem działań Rosji pozostają operacje hybrydowe. Wśród możliwych wariantów wymieniane są ataki rakietowe, wykorzystanie dronów oraz inne prowokacje o ograniczonym charakterze. Ich celem mogłoby być osłabienie determinacji europejskich państw do dalszego wspierania Ukrainy. Tego rodzaju działania pozwalałyby jednocześnie uniknąć rozpoczęcia pełnoskalowego konfliktu z NATO.
Na podobne zagrożenia zwraca uwagę ekspert Chatham House Keir Giles. Analityk ocenia, że Moskwa może próbować rozszerzać napięcia poza Ukrainę poprzez tzw. eskalację horyzontalną. W jego ocenie Rosja nie będzie biernie akceptować niekorzystnego rozwoju wydarzeń. Dlatego należy liczyć się z próbami przenoszenia presji na kolejne państwa.
Również zachodnie źródła wojskowe cytowane przez „The Guardian” przyznają, że obecny okres wiąże się z podwyższonym poziomem zagrożenia. Ich zdaniem ryzyko wzrośnie szczególnie wtedy, gdy rosyjskie władze uznają, że sytuacja na froncie ukraińskim staje się dla nich coraz trudniejsza. Wówczas prawdopodobieństwo podjęcia działań prowokacyjnych może wzrosnąć. Analizy podkreślają jednak, że są to rozważane scenariusze, a nie zapowiedzi konkretnych wydarzeń.
Na możliwość długotrwałego konfliktu zwrócił uwagę także szef Agencji Wywiadu płk Paweł Szota. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” ocenił, że wojna w Ukrainie może potrwać jeszcze kilka lat. Przypomniał również, że rosyjskie służby i armia błędnie zakładały szybkie zwycięstwo na początku inwazji. Jego zdaniem sprawia to, że działania Rosji pozostają trudne do przewidzenia.
„Zielone ludziki” nadal są brane pod uwagę
Płk Paweł Szota potwierdził, że Agencja Wywiadu analizuje również scenariusze obejmujące prowokacje z udziałem tzw. zielonych ludzików. Tego rodzaju działania były już wcześniej wykorzystywane przez Rosję jako element operacji hybrydowych. Z tego powodu pozostają one jednym z wariantów uwzględnianych przez polskie służby. Ocena zagrożeń obejmuje różne możliwe formy presji wobec państw bałtyckich.
Szef Agencji Wywiadu zwrócił uwagę, że Rosja stopniowo przesuwa granice akceptowalnych działań, obserwując reakcje państw NATO. W jego ocenie koszt takich prowokacji pozostaje dla Moskwy relatywnie niski. Jednocześnie odpowiedzi Sojuszu mają przede wszystkim charakter polityczny. Taki mechanizm może zachęcać Rosję do podejmowania kolejnych prób testowania przeciwników.
Wypowiedzi przedstawicieli służb oraz analizy ekspertów nie przesądzają, że do prowokacji rzeczywiście dojdzie. Pokazują jednak, jakie scenariusze są obecnie rozpatrywane przez instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Szczególną uwagę poświęca się państwom położonym na wschodniej flance NATO. To właśnie one pozostają najbliżej obszaru trwającego konfliktu.
Obecne ostrzeżenia wpisują się w szerszą ocenę sytuacji bezpieczeństwa przedstawianą przez zachodnie służby i polityków. Wspólnym elementem tych analiz pozostaje przekonanie, że ryzyko działań hybrydowych wymaga stałego monitorowania. Polska oraz państwa bałtyckie deklarują przygotowanie do różnych wariantów rozwoju wydarzeń. Jednocześnie podkreślają znaczenie współpracy w ramach NATO i wspólnej oceny zagrożeń.


