Nikt nie spodziewał się, że sprawa nabierze takich rozmiarów. Kiedy rano 30 grudnia kierowcy zaczęli dostrzegać przy głównych trasach krajowych rzędy ciągników i maszyn rolniczych, wielu zastanawiało się, co dzieje się na polskiej wsi. Internet huczy od komentarzy, a zdjęcia oflagowanych pojazdów rozchodzą się błyskawicznie w mediach społecznościowych.
Strajk rolników 30 grudnia (mapa). Ciągniki blokują Polskę. Rolnicy ruszyli do walki o przetrwanie
Atmosfera jest gęsta. Producenci żywności z całego kraju postanowili w sposób widoczny zaznaczyć swoją obecność. Choć nie blokują przejazdu, samo widowisko robi wrażenie – maszyny ustawione na wiaduktах i poboczach dróg przypominają, że polski rolnik wciąż istnieje i ma coś do powiedzenia.
To, co wydarzyło się w środowisku rolniczym w ostatnich tygodniach, przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Liczba miejsc, w których zdecydowano się na udział w manifestacji, rośnie niemal z godziny na godzinę. Eksperci łapią się za głowy – skala mobilizacji jest imponująca.
Decyzja z Brukseli, która przeraża polską wieś
Powód dzisiejszej akcji to nie lokalny konflikt ani spór o dopłaty. Chodzi o coś znacznie poważniejszego – umowę handlową między Unią Europejską a krajami bloku Mercosur. Dokument ten budzi ogromne kontrowersje wśród producentów rolnych w całej Europie, ale szczególnie w Polsce.
Inicjatywa Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników zgromadził poparcie w 185 lokalizacjach na terenie całego kraju. Manifestacja trwa od godziny 10:00 do 15:00, a jej uczestnicy podkreślają pokojowy charakter demonstracji. Na banerach i flagach widnieją hasła wzywające do zatrzymania porozumienia z południowoamerykańskimi partnerami handlowymi.
Producenci obawiają się zalania europejskiego rynku tanim importem z Ameryki Południowej. Ich zdaniem żywność stamtąd pochodzi z gospodarstw, które nie muszą spełniać rygorystycznych norm obowiązujących w Unii – zarówno tych dotyczących ochrony środowiska, jak i dobrostanu zwierząt czy standardów sanitarnych. Konkurowanie z taką produkcją może okazać się niemożliwe.
Walka o przetrwanie czy symboliczny gest?
Przedstawiciele protestujących nie pozostawiają złudzeń – ich zdaniem trwa zaplanowana akcja mająca na celu eliminację europejskich producentów z rynku. Alarmują, że ani polskie władze, ani instytucje unijne nie zapewniają realnej ochrony przed konsekwencjami podpisania umowy.
Rolnicy domagają się od rządu kategorycznego sprzeciwu wobec porozumienia oraz aktywnych działań na forum Unii Europejskiej. Podkreślają również symboliczny wymiar protestu – zwracają uwagę, że świąteczne stoły Polaków zapełniają produkty będące efektem ich ciężkiej pracy.
Organizatorzy stworzyli interaktywną mapę, na której na bieżąco oznaczane są kolejne miejsca demonstracji. Mobilizacja środowiska rolniczego osiągnęła poziom nienotowany od dawna. Producenci żywności są zgodni – nadszedł moment, by wyraźnie zaznaczyć swoją pozycję i upomnieć się o przyszłość polskiego rolnictwa.
Manifestacja ma charakter strictly pokojowy, bez blokad drogowych. Jednak sama liczba uczestników i rozmach akcji pokazują, jak poważne są obawy ludzi, którzy karmią cały kraj. Pytanie brzmi: czy ich głos zostanie wysłuchany w Warszawie i Brukseli?


