Wejście do ulubionej kawiarni, zamówienie kawy, krótka wymiana zdań z barmanem. Jeszcze kilka lat temu był to zupełnie zwyczajny rytuał. Dzisiaj coraz częściej wygląda inaczej, a personel gastronomii otwarcie przyznaje, że ma tego serdecznie dość. Pracownicy lokali z różnych miast zaczynają mówić jednym głosem o zjawisku, które pojawiło się wśród klientów.
Phubbing – co to znaczy?
Zmiana nastąpiła niepostrzeżenie, niemal po cichu. Jeszcze dekadę temu wejście do restauracji wiązało się z przywitaniem, krótką rozmową i uśmiechem wymienionym z obsługą. Obecnie scenariusz bywa znacznie mniej przyjemny i coraz mniej przypomina to, do czego branża była przyzwyczajona. Problem narasta od kilku lat i dotyczy zarówno małych kawiarni na prowincji, jak i eleganckich restauracji w dużych miastach. Osoby pracujące za barem czy przy stoliku twierdzą, że klienci zmienili się na tyle, iż sama praca stała się bardziej wyczerpująca psychicznie niż fizycznie.
Dziwne zjawisko doczekało się już własnej nazwy – phubbing. Termin powstał z angielskich słów oznaczających telefon oraz lekceważenie drugiej osoby. W praktyce chodzi o coś bardzo prostego: ludzie ignorują tych, którzy stoją lub siedzą obok nich, bo całą uwagę pochłania im ekran smartfona. Phubbing w polskich lokalach rozkręcił się na dobre.
Dlaczego zdarza się tak nagminnie? Statystyki pokazują, dlaczego tak trudno się temu oprzeć. Przeciętny posiadacz telefonu otrzymuje około 150 powiadomień każdego dnia. Urządzenie daje znać o sobie dosłownie co kilka minut, a każdy sygnał kusi, żeby zajrzeć choćby na sekundę.
Pracownicy gastronomii mają dość: „Brak elementarnej kultury”
Dodatkowo przyzwyczajenia z czasów pandemii zostały z klientami na dłużej. Lokale masowo wprowadzały wtedy cyfrowe menu i zamawianie przez aplikację, żeby ograniczyć kontakt. Pandemia minęła, nawyk pozostał. Wielu gości wchodzi dziś do kawiarni z telefonem w dłoni i ani razu nie patrzy na osobę, która ich obsługuje.
Kelnerzy i barmani coraz śmielej opowiadają o tym, jak wygląda dziś ich codzienność. Scenariusz powtarza się niezależnie od miasta i typu lokalu. Pracownik podchodzi do stolika, rzuca „dzień dobry”, pyta o zamówienie, a w odpowiedzi widzi tylko czubek głowy pochylonej nad wyświetlaczem.
Gość macha ręką albo kiwa głową, nie przerywając pisania wiadomości. Nawet klienci sami przyznają, że telefon potrafi ich całkowicie wciągnąć, ale mimo tej świadomości rzadko decydują się schować go do kieszeni, gdy ktoś podchodzi do ich stolika. Personel odbiera takie zachowanie jako brak elementarnej kultury.
Eksperci radzą, jak należy zachować się przy stoliku
Branża zwraca uwagę, że szczególnie przykro wygląda to w kawiarniach. Miały być miejscem wytchnienia i rozmowy, a zamieniają się w poczekalnie, w których ludzie siedzą ze wzrokiem wbitym w telefon. Obsługa przypomina, że zwykły kontakt wzrokowy i chwila uwagi to podstawa dobrych manier, a bez nich praca staje się męcząca i pozbawiona sensu.
Psycholodzy oraz specjaliści od savoir-vivre mają w tej sprawie dość jasne stanowisko. Radzą, aby podczas wizyty w lokalu kontrolować, jak często zerkamy na telefon. Najważniejsza zasada brzmi banalnie, ale bywa pomijana: gdy kelner lub barman podchodzi do stolika, urządzenie powinno zniknąć z rąk.
Jeśli akurat trwa pilna rozmowa albo ktoś musi dokończyć ważnego maila, wystarczy krótkie wyjaśnienie i prośba o chwilę cierpliwości. Taki drobny gest sprawia, że obsługa nie czuje się potraktowana jak mebel.
Eksperci apelują o znalezienie równowagi między światem cyfrowym a rozmową twarzą w twarz. Zwykły uśmiech i spojrzenie w oczy mają znaczenie. Schowanie telefonu do torby czy kieszeni podczas składania zamówienia potrafi zmienić atmosferę całego lokalu. Dzięki temu wyjście do restauracji znów staje się okazją do spotkania z człowiekiem, a nie kolejną godziną spędzoną w sieci.


