Początek roku zawsze budzi niepokój wśród osób śledzących zmiany w przepisach podatkowych. Tym razem obawy okazały się w pełni uzasadnione. To, co szykuje się dla polskich podatników, przedsiębiorców i konsumentów, przechodzi najśmielsze oczekiwania. Skala zmian jest tak duża, że nawet doświadczeni doradcy podatkowi przyznają, iż dawno nie widzieli podobnego natężenia nowych obciążeń wprowadzanych jednocześnie.
Portfele Polaków w 2026 roku czeka prawdziwy armagedon. Rząd już przeliczył, ile na tym zarobi
Ministerstwo Finansów nie ukrywa swoich zamiarów. W dokumentach rządowych można znaleźć precyzyjne wyliczenia pokazujące, ile dodatkowych miliardów wpłynie do budżetu państwa. Kwoty robią wrażenie nawet na osobach przyzwyczajonych do wysokich liczb w finansach publicznych. Mechanizm działania tych zmian jest przy tym niezwykle sprytny i dotyka praktycznie każdego obywatela.
Część podwyżek już obowiązuje od pierwszych dni stycznia. Inne wejdą w życie w kolejnych miesiącach. Przedsiębiorcy, właściciele nieruchomości, palacze, a nawet osoby trzymające oszczędności w bankach — wszyscy odczują skutki nowych regulacji. Lista zmian jest długa, a ich konsekwencje będą towarzyszyć Polakom przez cały rok.
Zmiany w podatkach 2026. Sprytna sztuczka z podatkiem PIT przyniesie budżetowi fortunę
Rząd zastosował metodę, która pozwala zarobić miliardy bez formalnego podnoszenia stawek podatkowych. Progi podatkowe oraz stawki PIT pozostały na niezmienionym poziomie. Ponieważ jednak wynagrodzenia i emerytury systematycznie rosną, coraz więcej osób automatycznie wpada w wyższy próg podatkowy. Resort finansów określa te działania mianem „dyskrecjonalnych” i dokładnie wie, ile na tym zyska.
W uzasadnieniu do projektu ustawy budżetowej pojawia się konkretna kwota – niemal 14 miliardów złotych. Tyle właśnie państwo zarobi na samym fakcie niepodnoszenia progów podatkowych przy rosnących dochodach obywateli. Doradca podatkowy Piotr Juszczyk z firmy inFakt potwierdza, że to zysk wynikający wyłącznie z zaniechania zmian systemowych. Już w rozliczeniach za poprzedni rok dwa miliony podatników znalazło się w drugim progu podatkowym. Tegoroczne statystyki zapowiadają się jeszcze gorzej.
Właściciele nieruchomości również muszą przygotować się na wyższe rachunki. Samorządy otrzymały możliwość pobierania podwyższonych podatków lokalnych. Średni wzrost wyniesie około 4,5 procent. Maksymalna stawka za metr kwadratowy mieszkania osiągnie poziom 1 złotego 24 groszy. Dla przeciętnego 75-metrowego lokalu oznacza to kilka złotych więcej rocznie. Pozornie niewiele, jednak przedsiębiorcy prowadzący działalność w 150-metrowym biurze zapłacą dodatkowo niemal 230 złotych.
Palacze i przedsiębiorcy poczują najdotkliwsze ciosy
Akcyza na wyroby tytoniowe rośnie w tempie, które można określić jako szokujące. Papierosy, cygara i cygaretki objęte zostały dwudziestoprocentową podwyżką. Według prognoz resortu finansów średnia cena paczki papierosów osiągnie poziom niemal 24 złotych – około 3 złote więcej niż przed rokiem. Miłośnicy tytoniu do samodzielnego skręcania zapłacą jeszcze więcej, bo akcyza wzrosła tam aż o 30 procent. Paczka o wadze 50 gramów podrożeje o około 8 złotych.
Użytkownicy papierosów elektronicznych również nie zostali oszczędzeni. Stawka akcyzy na płyny do e-papierosów skoczyła o połowę. Standardowa buteleczka o pojemności 10 ml kosztować będzie około 5 złotych więcej po doliczeniu podatku VAT. Wkłady do podgrzewaczy tytoniu podrożeją o złotówkę za sztukę.
Przedsiębiorców czekają poważne zmiany w składkach ZUS. Miesięczne obciążenie wzrasta o ponad 150 złotych. Nawet początkujący przedsiębiorcy korzystający z preferencyjnych stawek zapłacą kilkanaście złotych więcej co miesiąc. Najbardziej dotkliwy jest jednak wzrost minimalnej składki zdrowotnej – aż o 37 procent. To konsekwencja wygaśnięcia jednorocznej ulgi oraz prezydenckiego weta z wiosny ubiegłego roku.
Rewolucja w fakturach i niespodzianka dla oszczędzających
Od lutego rozpoczyna się era obowiązkowych e-faktur w systemie KSeF. Najpierw obowiązek obejmie największe firmy z przychodami przekraczającymi 200 milionów złotych, a od kwietnia – wszystkich pozostałych przedsiębiorców. Ekspert Piotr Juszczyk podkreśla, że oznacza to koniec ery papierowych i mailowych faktur. Każdy dokument trafi do centralnego systemu Ministerstwa Finansów, co fundamentalnie zmieni codzienne funkcjonowanie nawet najmniejszych firm.
Drobni przedsiębiorcy mogą liczyć na jedno ułatwienie – limit zwolnienia z VAT wzrasta z 200 do 240 tysięcy złotych rocznie. Pozwoli to części firm dłużej pozostać poza systemem tego podatku. Jednocześnie podwyższono limit przychodów uprawniający do kasowego PIT – do 2 milionów złotych. Zdaniem ekspertów popularność tej formy rozliczeń pozostanie jednak marginalna.
Zupełnie nowym obciążeniem jest trzydziestoprocentowy podatek dochodowy dla banków. Choć formalnie dotyczy tylko sektora finansowego, ekspert rynku finansowego Bartosz Turek ostrzega przed pośrednimi skutkami. Jego zdaniem banki najprawdopodobniej przerzucą koszty na klientów poprzez obniżenie oprocentowania lokat. Oszczędzający mogą więc stracić podwójnie. Zmienią się również zasady rozliczania samochodów służbowych – właściciele aut spalinowych stracą nawet ponad 20 tysięcy złotych korzyści podatkowych.


