Nikt się tego nie spodziewał. Gdy mundurowi dotarli na wskazane miejsce, oczom nie mogli uwierzyć – na przednim fotelu pasażera spokojnie leżała sarna, starannie przykryta kocem. Internauci, którym historia zdążyła już obiec sieć, reagują z niedowierzaniem i rozbawieni.
Zabrała potrąconą sarnę do pracy. Policjanci oniemieli, gdy zobaczyli „pasażera”
Wszystko zaczęło się wcześnie rano, gdy mieszkanka powiatu krapkowickiego jechała do pracy. Nagle na jezdnię wbiegła sarna – zderzenia nie udało się uniknąć. Kobieta zatrzymała auto i podeszła sprawdzić stan zwierzęcia. Sarna żyła i się poruszała. Kierująca nie potrafiła przejść obok tego obojętnie.
Problem był jeden – 45-latka spieszyła się do pracy i nie mogła czekać na miejscu na służby. Podjęła więc błyskawiczną decyzję: ostrożnie przeniosła sarnę do samochodu, przykryła ją kocem i ruszyła w dalszą drogę. Już w trakcie jazdy zadzwoniła na policję, informując o całej sytuacji i prosząc o przyjazd.
Policjanci, którzy dotarli na miejsce, zastali niezwykły widok. Wezwany weterynarz zajął się zwierzęciem – ku ogólnej uldze sarna nie odniosła poważnych obrażeń. Mundurowi porozmawiali też z kobietą, tłumacząc, że przestraszone zwierzę w zamkniętej przestrzeni auta mogło stanowić śmiertelne zagrożenie dla niej i innych kierowców.
Kobieta przyznała, że działała pod wpływem emocji i nie przemyślała konsekwencji. Została pouczona i obiecała, że w przyszłości zaczeka na służby na miejscu zdarzenia. Historia skończyła się szczęśliwie – dla obu stron.


