in

Kierowcy benzyniaków – szykujcie portfele. Od 1 maja zmiany na stacjach

Polskie stacje sprzedają w ciągu roku trzy różne rodzaje paliwa: zimowe, przejściowe i letnie. Każde z nich ma swoje miejsce w kalendarzu i swoje zadanie do wykonania.

ceny paliw od 6 kwietnia

Majówka kojarzy się z pierwszymi dłuższymi trasami, grillem i odpoczynkiem od pracy. Dla milionów kierowców początek piątego miesiąca przyniesie jednak coś jeszcze. Zmianę, której większość osób nawet nie zauważy przy dystrybutorze, choć dotyczy każdego, kto prowadzi auto z silnikiem benzynowym. Co takiego dzieje się na polskich stacjach od 1 maja?

Zmiana, której nie zobaczysz na ekranie dystrybutora

Przy okazji długiego weekendu kierowcy ruszają na trasy częściej niż w innych miesiącach roku. Wielu z nich tankuje rutynowo, nie zwracając uwagi na to, co właściwie trafia do baku. Tymczasem paliwo, które właśnie nalewają, ma inne właściwości niż to sprzed kilku tygodni. To regularny mechanizm, powtarzany corocznie i obejmujący każdą stację w kraju.

Niewielu kierowców zdaje sobie sprawę, że benzyna i olej napędowy nie są przez cały rok identyczne. Ich receptura zmienia się kilka razy w ciągu dwunastu miesięcy. Wszystko po to, by silniki radziły sobie zarówno z mrozem, jak i upałem. Dzieje się to bez fanfar, bez komunikatów na pylonach cenowych, bez informacji na paragonie.

Producenci paliw nie robią tego z własnej woli ani z chęci eksperymentowania. Decydują o tym przepisy, które precyzyjnie określają, jaki skład musi mieć paliwo w danym okresie roku. Gdy temperatura na zewnątrz rośnie, parametry idą za nią. Gdy spada, idą w drugą stronę.

Cały proces przebiega na tyle płynnie, że przeciętny użytkownik samochodu nie odczuwa żadnej różnicy. Auto odpala, jedzie, pali tyle samo. A jednak cykl trwa nieprzerwanie i właśnie wkracza w kolejną fazę. Tę najbardziej letnią z możliwych.

Trzy oblicza paliwa, o których mało kto wie

Polskie stacje sprzedają w ciągu roku trzy różne rodzaje paliwa: zimowe, przejściowe i letnie. Każde z nich ma swoje miejsce w kalendarzu i swoje zadanie do wykonania. Najnowsza zmiana miała miejsce w połowie listopada, gdy w dystrybutorach zameldowała się odmiana zimowa. Jej rolą jest umożliwienie odpalenia silnika nawet wtedy, gdy temperatura spada głęboko poniżej zera.

Później przychodzi okres przejściowy, który łączy cechy obu skrajnych wariantów. To paliwo wiosenne i jesienne, dostosowane do umiarkowanych warunków. Nie sprawdziłoby się w styczniowy mróz, nie poradziłoby sobie również z lipcowym żarem na asfalcie. Pełni rolę bezpiecznego pomostu między porami roku.

Wreszcie wkracza odmiana letnia, która od 1 maja wypiera wersję przejściową w przypadku benzyny. Letni olej napędowy pojawił się w stacjach już 16 kwietnia. Oba paliwa pozostaną w sprzedaży do końca września, czyli przez całe pięć miesięcy.

Decyzja o tym, kiedy następuje zmiana, nie należy do koncernów paliwowych. Reguluje ją rozporządzenie ministra gospodarki dotyczące jakości paliw ciekłych. Dokument szczegółowo wskazuje, jakie wartości muszą spełniać kluczowe parametry w poszczególnych miesiącach.

Prężność par i tajemnicze CFPP. O co naprawdę chodzi?

Tu dochodzimy do sedna sprawy, czyli technicznej różnicy między paliwami. W przypadku benzyny najważniejszym wskaźnikiem jest prężność par, mówiąca o tym, jak łatwo paliwo odparowuje. Zimą wartość ta mieści się w przedziale od 60 do 90 kPa, natomiast od marca dolna granica obniża się do 45 kPa. Ten z pozoru drobny szczegół ma kolosalne znaczenie dla pracy silnika.

Zbyt wysoka prężność par latem prowadzi do powstawania korków parowych, które potrafią poważnie zakłócić działanie jednostki napędowej. Z drugiej strony zbyt niska wartość zimą sprawia, że auto trudno odpalić w mroźny poranek. Dlatego inżynierowie i ustawodawca dobrali precyzyjne widełki dla każdej pory roku. Dopasowanie składu chemicznego do temperatury otoczenia decyduje o tym, czy silnik pracuje równo, czy zaczyna kaprysić.

W oleju napędowym kluczową rolę odgrywa parametr o nazwie CFPP, czyli temperatura zatkania zimnego filtra. Zimowy diesel wytrzymuje warunki nawet do minus dwudziestu stopni Celsjusza, dzięki dodatkom blokującym wytrącanie się parafiny. Wersja przejściowa radzi sobie do około minus dziesięciu stopni, co odpowiada wiosennym i jesiennym realiom. Letnia odmiana ma jeszcze inne parametry, dostosowane do ciepłych dni.

Cały harmonogram działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Benzyna przejściowa obowiązuje od 1 marca do 30 kwietnia, olej napędowy w tej wersji do 15 kwietnia. Następnie wjeżdżają paliwa letnie, które królują do końca września. Jesienią cykl zaczyna się od początku, w październiku wracają wersje przejściowe, a od listopada do końca lutego dominują paliwa zimowe.

Jarosław Kaczyński uderzył w Tuska. „Wykonał dyspozycje z Berlina”

emerytura po 30 latach pracy

Listonosz nie przyniesie już emerytury do domu? Resort rodziny podjął decyzję