in ,

Cicha zapaść polskiej gospodarki. Firmy znikają na potęgę. Eksperci biją na alarm

Polscy przewoźnicy alarmują o narastających problemach. Od początku 2025 roku z rynku zniknęły setki firm, a branża domaga się szybkich działań rządu.

firmy transportowe upadają
Fot. Depositphotos

To proces, który przez długi czas pozostawał niemal niezauważony. Kolejne przedsiębiorstwa kończą działalność, a przedstawiciele jednej z kluczowych branż ostrzegają, że skutki mogą wykraczać daleko poza ich sektor. Coraz częściej pojawiają się głosy, że problem wymaga pilnej reakcji państwa.

Transport w kryzysie. Firmy upadają w ciszy

Branża transportowa przez lata należała do najszybciej rozwijających się segmentów polskiej gospodarki. Przedsiębiorcy inwestowali w nowe pojazdy, rozbudowywali floty i zwiększali skalę działalności. Dziś sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.

Od początku ubiegłego roku działalność zakończyło już 1506 firm transportowych. Tylko w pierwszych czterech miesiącach bieżącego roku z rynku zniknęło 473 przewoźników. Według danych branżowych liczba przedsiębiorstw transportowych skurczyła się w tym czasie o 3,35 proc.

Przedstawiciele sektora podkreślają, że problem nie dotyczy wyłącznie pojedynczych podmiotów. Coraz częściej z działalności rezygnują firmy, które przez lata funkcjonowały bez większych problemów. Wiele takich przypadków przechodzi bez większego rozgłosu.

Szczególnie niepokojące jest to, że trudności dotykają przedsiębiorstwa o bardzo różnej skali działania. Problemy mają zarówno najmniejsi przewoźnicy, jak i duże firmy dysponujące flotami liczącymi ponad sto pojazdów.

Przewoźnicy wskazują na konkretne przeszkody

Zdaniem branży jednym z najważniejszych problemów pozostaje rosnąca liczba obowiązków administracyjnych. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że kolejne formalności wymagają czasu i dodatkowych zasobów, których szczególnie brakuje najmniejszym firmom.

Prezes Związku Transport i Logistyka Polska Maciej Wroński wskazuje, że właściciele jednoosobowych działalności często samodzielnie prowadzą pojazdy i jednocześnie muszą zajmować się sprawami administracyjnymi. Według niego coraz większa liczba procedur staje się dla wielu przedsiębiorców poważnym obciążeniem.

Branża uważa, że sytuację mogłyby poprawić działania ograniczające biurokrację. Przewoźnicy liczą również na rozwiązania ułatwiające codzienne funkcjonowanie firm i zmniejszające liczbę formalnych barier.

O problemach transportowcy zamierzają rozmawiać w tym tygodniu z przedstawicielami Ministerstwa Infrastruktury. Podczas spotkań chcą przekonywać, że osłabienie sektora może negatywnie odbić się na całej gospodarce.

Brakuje kierowców, a procedury trwają miesiącami

Drugim poważnym wyzwaniem pozostaje dostęp do kierowców zawodowych. Dane Związku Transport i Logistyka Polska pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat liczba zagranicznych kierowców zatrudnionych w polskich firmach spadła z 162 489 do 146 533 osób.

Przewoźnicy twierdzą, że część przedsiębiorstw nie jest w stanie utrzymać działalności właśnie z powodu braków kadrowych. Szczególne znaczenie mają tutaj osoby posiadające doświadczenie i uprawnienia do prowadzenia ciężarówek.

Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec zapowiadał przed długim weekendem działania mające ułatwić wejście do zawodu młodym kierowcom. Resort pracuje między innymi nad rozwiązaniami dotyczącymi wieku kandydatów ubiegających się o odpowiednie uprawnienia.

Przedstawiciele branży odpowiadają jednak, że największym problemem pozostają procedury związane z zatrudnianiem doświadczonych kierowców spoza Polski. Według Macieja Wrońskiego uzyskanie niezbędnych zezwoleń może trwać nawet półtora roku.

Branża oczekuje decyzji rządu

Nadzieje przewoźników wiązały się z projektowanymi przepisami, które miały wpisać kierowcę ciężarówki na listę zawodów deficytowych. Takie rozwiązanie mogłoby przyspieszyć część procedur związanych z zatrudnianiem pracowników z zagranicy.

Projekt nie został jednak dotąd wdrożony i utknął na etapie konsultacji. Właśnie dlatego przedstawiciele branży zamierzają ponownie poruszyć ten temat podczas rozmów z administracją rządową.

Przewoźnicy przekonują, że bez szybkich działań problemy mogą się pogłębiać. Podkreślają, że transport pozostaje jednym z filarów polskiej gospodarki, a dalszy spadek liczby firm może mieć szersze konsekwencje.

Jeżeli postulaty branży nie spotkają się z odpowiedzią, jesienią możliwa jest akcja protestacyjna. Transportowcy zapowiadają, że będą domagać się konkretnych rozwiązań, które pozwolą zahamować niekorzystny trend.

pogoda jutro

Burze znów nawiedzą Polskę. Czerwone alerty dla trzech województw

polski ład

Emeryt ze Śląska pracował do 86. roku życia. Teraz ZUS wypłaca mu fortunę