Czasem wystarczy jedna osoba, jedna decyzja i jeden błąd, by uruchomić lawinę pytań, na które przez długi czas nikt nie chce odpowiadać. Właśnie taka historia wyłania się z relacji byłego ordynatora warszawskiego szpitala, który zdecydował się publicznie opowiedzieć o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami placówki. Opowiedział o tym w Kanale Zero, a o sprawie pisze również Wirtualna Polska.
- Były ordynator warszawskiego szpitala oskarża byłego szefa SOR-u o odpowiedzialność za śmierć pacjentów.
- Lekarz mówi o nieprawidłowościach w dokumentacji oraz działaniach podejmowanych już po zgonach chorych.
- W tle pojawiają się wątki polityczne, rekordowe wynagrodzenia i podejrzenia dotyczące ewidencji czasu pracy.
Szpitalna afera nabiera tempa. Były ordynator ujawnił kulisy i stawia najcięższe zarzuty
Sprawa szpitala w Warszawie od kilku dni budzi coraz większe zainteresowanie opinii publicznej. Kolejne publikacje i wystąpienia medialne odsłaniają nowe elementy konfliktu, który od dawna miał narastać wewnątrz placówki. W centrum wydarzeń znalazł się dr Emil Jędrzejewski, do niedawna kierujący oddziałem chirurgii. Lekarz zdecydował się opowiedzieć o swoich doświadczeniach podczas programu prowadzonego przez Krzysztofa Stanowskiego na Kanale Zero.
Według relacji byłego ordynatora problemy miały dotyczyć przede wszystkim funkcjonowania Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Szczególne kontrowersje wzbudziło powierzenie kierowania SOR-em bardzo młodemu lekarzowi. Mowa o radnym partii rządzącej, który objął stanowisko szefa oddziału ratunkowego w wieku zaledwie 28 lat. To właśnie jego działania stały się głównym przedmiotem krytyki ze strony byłego przełożonego.
Najpoważniejsze słowa padły podczas rozmowy dotyczącej bezpieczeństwa chorych trafiających na oddział. Dr Jędrzejewski został zapytany wprost, czy jego zdaniem młody lekarz odpowiada za sytuacje zakończone śmiercią pacjentów. Odpowiedź była jednoznaczna. Były ordynator stwierdził, że ponosi on odpowiedzialność za zdarzenia, które miały miejsce w szpitalu.
Lekarz tłumaczył, że jego zdaniem problem wynikał z wykonywania obowiązków bez odpowiedniego doświadczenia. Jak relacjonował, błędy medyczne miały prowadzić do powikłań, których konsekwencją były zgony pacjentów. To właśnie ten wątek stał się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów programu. Oskarżenia dotyczą bowiem kwestii najpoważniejszych z możliwych w ochronie zdrowia.
Zarzuty dotyczące dokumentacji i działań po zgonach
Dr Jędrzejewski opisał również sytuacje, które według niego miały dotyczyć prowadzenia dokumentacji medycznej. W jego ocenie dochodziło do działań mających tworzyć pozory prawidłowego postępowania. Jednym z przykładów była historia pacjenta, którego personel miał odnaleźć dopiero po kilku godzinach. Według relacji lekarza chory miał już wtedy nie żyć.
Były ordynator twierdził, że mimo śmierci pacjenta wykonywano następnie badania tomograficzne. W jego ocenie miało to służyć tworzeniu dokumentacji mającej uzasadniać wcześniejsze działania personelu. Lekarz podkreślał, że wiedza o podobnych zdarzeniach miała być szeroko rozpowszechniona w szpitalu. Jednocześnie wyraził przekonanie, że nikt nie reagował w sposób skuteczny na sygnalizowane problemy.
Polityczne powiązania i kulisy konfliktu
Według relacji dr. Jędrzejewskiego początkowo próbował on rozwiązać problem wewnątrz placówki. Rozmowy z szefem SOR-u nie przyniosły jednak oczekiwanych rezultatów. Były ordynator twierdzi, że lekarz miał powoływać się na swoje kontakty polityczne. Wśród wymienianych osób znaleźli się prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski oraz wiceprezydent Renata Kaznowska.
Jak relacjonował lekarz, po zgłaszanych uwagach sam stał się przedmiotem skargi skierowanej do władz miasta. To miało dodatkowo zaostrzyć konflikt pomiędzy obiema stronami. Dr Jędrzejewski ujawnił również, że próbował bezpośrednio skontaktować się z Rafałem Trzaskowskim. Według jego relacji wiadomości wysłane do prezydenta stolicy nie doczekały się odpowiedzi.
Zwolnienie, monitoring i pytania o czas pracy
Były ordynator opowiedział także o okolicznościach zakończenia współpracy ze szpitalem. Jednym z powodów zwolnienia miało być oskarżenie o naruszenie nietykalności byłego radnego Koalicji Obywatelskiej. Lekarz przedstawił jednak własną wersję wydarzeń. Według niego doszło jedynie do krótkiej, emocjonalnej wymiany zdań, która została zarejestrowana przez monitoring.
Sprawa radnego lekarza pojawiła się również w innym śledztwie dziennikarskim. Ujawniono w nim, że poza pracą lekarza pełnił funkcję radnego warszawskiego Ursusa oraz kierował młodzieżową organizacją wspierającą Koalicję Obywatelską. Analiza dokumentów wskazywała, że w 2025 roku miał przepracowywać średnio 331 godzin miesięcznie.
Dziennikarze zwrócili uwagę na przypadki, gdy według ewidencji pełnił nawet 96-godzinne dyżury, choć w tym samym czasie pojawiał się publicznie na wydarzeniach politycznych lub w mediach. W związku z tym pojawiły się podejrzenia dotyczące prawidłowości prowadzenia dokumentacji czasu pracy oraz podstaw naliczania wynagrodzenia sięgającego około 1,6 mln zł rocznie.
Jest oświadczenie byłego radnego KO oskarżanego przez ordynatora
Głośny spór wokół funkcjonowania jednego ze szpitali ponownie znalazł się w centrum uwagi. Po serii publicznych zarzutów jedna ze stron zdecydowała się przerwać milczenie i przedstawić własną wersję wydarzeń. W opublikowanym oświadczeniu stanowczo odrzuca oskarżenia oraz zapowiada podjęcie kroków prawnych.
Był radny KO w oświadczeniu podkreślił, że przez długi czas nie zabierał głosu w sprawie pojawiających się wokół niego kontrowersji. Jak zaznaczył, uważał, że wszelkie wątpliwości powinny być wyjaśniane na podstawie dokumentów, faktów i materiałów zgromadzonych podczas odpowiednich postępowań.
Sytuacja zmieniła się po wypowiedziach dr. Emila Jędrzejewskiego. Według autora dalszy brak reakcji mógłby zostać odebrany jako zgoda na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji. Z tego powodu zdecydował się publicznie przedstawić swoje stanowisko.
W oświadczeniu znalazło się kategoryczne zaprzeczenie zarzutów formułowanych pod jego adresem. Autor przekonuje, że został bezpodstawnie połączony ze zdarzeniami, z którymi nie miał żadnego związku. Spór dotyczy przede wszystkim kwestii przedstawionych wcześniej w przestrzeni publicznej. To właśnie do nich odnosi się najobszerniejsza część opublikowanego stanowiska.
Autor oświadczenia wskazał dwa konkretne zdarzenia przywołane przez dr. Jędrzejewskiego. Pierwsze dotyczy śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Drugie odnosi się do informacji o wykonaniu tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. W przypadku pierwszej sprawy podkreślono, że trwa postępowanie karne. Jednocześnie autor zaznaczył, że nie występuje w nim jako strona. W jego ocenie wyklucza to próby przypisywania mu odpowiedzialności za tę sytuację.
Odnosząc się do drugiego przypadku, stwierdził, że nawet jeśli takie zdarzenie miało miejsce, nie dotyczyło okresu jego zatrudnienia w Szpitalu Południowym. Tym samym odrzucił wszelkie sugestie łączące go z tą sprawą. W oświadczeniu znalazła się również ocena, że publiczne wypowiedzi dr. Jędrzejewskiego nie znajdują potwierdzenia w faktach. Autor uznał, że ich efektem jest próba podważenia jego wiarygodności.
Znaczną część stanowiska poświęcono także skardze złożonej przez dr. Jędrzejewskiego w lipcu 2025 roku. Autor oświadczenia przypomniał, że sam lekarz informował o takim piśmie podczas wywiadu. Jednocześnie zwrócił uwagę na pominięcie istotnych okoliczności. Według przedstawionej wersji skarga nie zawierała konkretnego przypadku zaniedbania medycznego, który można byłoby jednoznacznie zweryfikować. Miała natomiast opierać się na ogólnych twierdzeniach. Mimo tego autor twierdzi, że udzielił odpowiedzi na zarzuty już 15 sierpnia 2025 roku.
W oświadczeniu odniesiono się również do skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania Oddziału Chirurgii. Autor przyznał, że były one zasadne. Wskazał przy tym konkretne problemy związane z organizacją pracy. Jak wyjaśnił, chodziło między innymi o sytuacje, gdy lekarze oddziału nie pojawiali się na konsultacjach w SOR lub przybywali później, niż przewidywały wewnętrzne regulacje szpitala. Jego zdaniem właśnie takie sytuacje prowadziły do napięć pomiędzy personelem chirurgii a lekarzami Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.
Autor podkreślił, że lekarze SOR mieli prawo oczekiwać szybkich konsultacji chirurgicznych zgodnych z obowiązującymi procedurami. Jak zaznaczył, nadrzędnym celem takich działań było dobro pacjentów i sprawna organizacja opieki medycznej. Końcowa część oświadczenia zawiera zdecydowaną ocenę publicznych zarzutów kierowanych pod jego adresem. Zostały one określone jako nieprawdziwe i pozbawione podstaw faktycznych. W związku z tym autor poinformował o podjęciu działań prawnych. Zapowiedział również skierowanie sprawy do właściwego sądu.


