Pogoda znów dopisuje, sezon na długie leśne spacery wraca, a z nim stary strach. Wielu Polaków w lesie odruchowo lustruje korony drzew. Wystarczy szelest liścia, by przeszedł dreszcz. Specjaliści twierdzą jednak, że ta czujność kieruje się w złą stronę.
Czy kleszcze spadają z drzew? Ten mit potrafi uśpić czujność
Obraz jest niemal zawsze ten sam. Człowiek wchodzi w las i sprawdza to, co nad głową. Gałęzie wydają się wtedy najbardziej podejrzane. Ten nawyk mają dorośli i dzieci. Wyobraźnia podsuwa scenariusz: kleszcz czeka wysoko i spada wprost na przechodnia. Taki obraz krąży od pokoleń. Tyle że ta wersja rozmija się z faktami. Pajęczaki polują inaczej, a liczy się miejsce, w którym przebywają.
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Miechowie stawia sprawę jasno. Zdaniem sanepidu kleszcze nie spadają z drzew, a przekonanie o tym to mit. Pajęczaki siedzą najczęściej w trawie, niskich krzewach oraz na obrzeżach ścieżek i polan. Lubią też miejsca wilgotne i zacienione.
Podobnie tłumaczą to amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób. Kleszcz nie potrafi ani latać, ani skakać. Czeka na czubkach traw i liści z wyciągniętą przednią parą odnóży. Gdy ktoś otrze się o roślinę, chwyta się ubrania, skóry lub sierści. Takie wyczekiwanie na ofiarę nazywają questingiem. To ono odpowiada za większość ukłuć. Nie poluje z góry, lecz z poziomu niskiej roślinności. Reszta dzieje się już po zaczepieniu.
Stąd zaskakujące znaleziska we włosach czy za uchem. Po wczepieniu w nogawkę lub ubranie kleszcz potrafi długo wędrować po ciele. Szuka skóry cieńszej i cieplejszej: pach, pachwin, zgięć kolan, okolic pasa, karku i miejsc za uszami. U dzieci trzeba sprawdzać także owłosioną skórę głowy.
Gdzie naprawdę czyha zagrożenie i jak się chronić?
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wskazuje na niską roślinność. Tam najczęściej wyczekują na żywiciela. Spotkać je można nie tylko w lesie, ale też na łąkach, przy ścieżkach, w parkach, ogrodach i na działkach. Ostrożności wymagają wysoka trawa, paprocie i gęste zarośla.
Liczba drzew nie przesądza o obecności pajęczaków. Potrafią pojawić się na miejskim trawniku albo w przydomowym ogrodzie. Wystarczy, że znajdą wilgoć i osłonę przed słońcem. Zagrożenie bywa więc bliżej domu, niż się wydaje.
Najskuteczniejszą obroną jest obejrzenie ciała po powrocie z zieleni. Sprawdzić trzeba również ubranie, plecak oraz sierść zwierzęcia. Kleszcz potrafi trafić do domu, zanim wczepi się w skórę. Ta kontrola bywa niedoceniana, ale oszczędza wielu kłopotów.
Pomagają zakryte buty i długie nogawki w zaroślach. Warto stosować środki odstraszające zgodnie z opisem na opakowaniu. Po spacerze dobrze wziąć prysznic oraz obejrzeć pachy, pachwiny, okolice uszu, włosy i zgięcia kolan. CDC podkreśla, że kontrola całego ciała to jeden z podstawowych sposobów ograniczania ryzyka ukłucia.


