Przez kilka dni mieszkańcy i turyści z niepokojem śledzili doniesienia z zachodniopomorskich lasów. W centrum wydarzeń znalazł się drapieżnik, którego obecność uruchomiła szeroko zakrojoną akcję służb i specjalistów. Finał przyniósł ulgę, choć nie rozwiał wszystkich pytań. Największa zagadka nadal czeka na wyjaśnienie.
Sensacyjny finał akcji w lasach. Puma już schwytana, ale największa zagadka wciąż pozostaje bez odpowiedzi
Poszukiwania pumy prowadzone w okolicach Karsinki i Rekowa zakończyły się sukcesem w niedzielne popołudnie. Zwierzę ponownie pojawiło się w rejonie, gdzie było wcześniej widziane, co umożliwiło przeprowadzenie skutecznej akcji odłowienia. Specjaliści użyli środka usypiającego, dzięki czemu cała operacja przebiegła w kontrolowanych warunkach. Po uśpieniu pumę umieszczono w specjalistycznej klatce i przewieziono do tymczasowego miejsca pobytu.
Schwytany osobnik okazał się samicą. Jak poinformował burmistrz Polanowa Grzegorz Lipski, zwierzę znajduje się w dobrej kondycji i pozostaje pod fachową opieką weterynaryjną. Podkreślił również, że po zakończeniu wszystkich niezbędnych procedur puma zostanie zgodnie z przepisami przewieziona do ogrodu zoologicznego w Poznaniu. To właśnie tam będzie jej docelowe miejsce pobytu.
W pierwszych godzinach po odłowieniu zwierzę trafiło do Ośrodka Rehabilitacji dla Dzikich Zwierząt prowadzonego przez Fundację dla Dzikich Zwierząt „Larus”. Tam lekarze weterynarii ocenili jego stan zdrowia i rozpoczęli obserwację. Wszystko wskazywało na to, że puma dobrze zniosła zarówno odłowienie, jak i transport. To pozwoliło spokojnie przygotować ją do dalszej drogi.
Burmistrz zaznaczył, że działania prowadzone były pod dużą presją czasu. W okolicznych lasach przebywało wielu mieszkańców i turystów, ponieważ trwa sezon na zbieranie jagód i grzybów. Priorytetem było więc zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim osobom odwiedzającym leśne tereny. Z tego powodu służby dążyły do możliwie szybkiego odnalezienia drapieżnika.
Zwierzę szybko wróciło do pełnej sprawności
Stan pumy potwierdziła również Katarzyna Lesner, kierująca Fundacją dla Dzikich Zwierząt „Larus”. Przekazała, że zwierzę nie było wychudzone, a lekarze ocenili jego kondycję jako dobrą. Po podaniu środków sedacyjnych spokojnie przespało pierwsze godziny po odłowieniu. Nad ranem bez problemów zaczęło się wybudzać i już rano było aktywne.
Szefowa fundacji przyznała, że odnalezienie pumy nie było łatwe. Zwierzę doskonale ukryło się w wysokiej trawie i było niemal niewidoczne. Jak relacjonowała, dostrzegła je dosłownie w ostatniej chwili. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna współpraca wszystkich zaangażowanych w akcję.
W działania włączyli się przedstawiciele gminy, lekarze weterynarii, mieszkańcy oraz prof. Rafał Kowalczyk z Polskiej Akademii Nauk. Wspólne działania pozwoliły sprawnie przeprowadzić całą operację odłowienia. Dzięki dobrej koordynacji udało się uniknąć zagrożenia zarówno dla ludzi, jak i samego zwierzęcia. Akcja zakończyła się bezpiecznie dla wszystkich uczestników.
Choć puma została już zabezpieczona, nadal nie udało się odpowiedzieć na najważniejsze pytanie. Służby wciąż nie wiedzą, w jaki sposób drapieżnik znalazł się w zachodniopomorskich lasach, które nie stanowią jego naturalnego środowiska. Nie wpłynęło żadne zgłoszenie o ucieczce zwierzęcia z ogrodu zoologicznego ani z prywatnej hodowli. Okoliczności pojawienia się pumy pozostają więc niewyjaśnione.
Od pierwszego spotkania do szczęśliwego finału
Historia rozpoczęła się 7 lipca, gdy na pumę natknął się myśliwy patrolujący lasy w okolicach Karsinki i Rekowa. Dwukrotnie nagrał zwierzę z bardzo niewielkiej odległości. Mimo okrzyków puma nie reagowała, dlatego oddał strzał ostrzegawczy. Dopiero wtedy zwierzę odsunęło się na kilka kroków.
Kilka godzin później drapieżnik ponownie pojawił się w pobliżu myśliwego i podszedł pod ambonę, na której się znajdował. Mężczyzna ponownie zarejestrował jego zachowanie, a następnie przekazał nagrania oraz dokładną lokalizację Nadleśnictwu Manowo. Informacje trafiły również do Urzędu Miejskiego w Polanowie. To uruchomiło całą procedurę reagowania kryzysowego.
Puma w Polsce. Skąd się wzięła?
Po konsultacjach z badaczami z Instytutu Biologii Ssaków PAN gmina opublikowała ostrzeżenie dla mieszkańców. Zaapelowano o niewchodzenie do lasów w okolicach Karsinki i Rekowa, a także powołano Gminny Sztab Kryzysowy. Następnego dnia rozpoczęły się szeroko zakrojone poszukiwania z udziałem specjalistycznej firmy zajmującej się odławianiem dzikich zwierząt.
Do akcji włączyły się również Lasy Państwowe, które rozstawiły fotopułapki i zwiększyły liczbę patroli straży leśnej. O zagrożeniu poinformowano wszystkie sołectwa gminy Polanów oraz sąsiednie gminy Bobolice i Manowo. Choć wcześniejsze poszukiwania dużego drapieżnego kota w regionie zakończyły się bez rezultatu, tym razem akcja zakończyła się powodzeniem. Teraz puma rozpocznie nowy etap życia w poznańskim ogrodzie zoologicznym, natomiast odpowiedź na pytanie o jej pochodzenie nadal pozostaje nieznana.
Źródło: Onet


