in ,

Rząd wprowadza kolejny podatek. Projekt ustawy gotowy. Kto zapłaci?

Rząd pokazał projekt podatku cyfrowego dla największych firm technologicznych. Stawka wyniesie 3 proc., ale inwestycje w Polsce mogą całkowicie wyzerować nową daninę.

gawkowski biuro poselskie
Fot. Ministerstwo Cyfryzacji

Rząd wraca do pomysłu, który od lat wywołuje gorące dyskusje i budzi zainteresowanie największych światowych koncernów. Opublikowany projekt nowych przepisów zakłada objęcie wybranych firm dodatkowym podatkiem, ale przewiduje też mechanizm pozwalający całkowicie uniknąć nowej daniny. Wszystko zależy od tego, czy przedsiębiorstwa zdecydują się inwestować w Polsce.

Nowy podatek uderzy w gigantów technologicznych. Jest projekt, a kary mogą sięgnąć setek tysięcy złotych

Rząd opublikował projekt ustawy dotyczącej podatku rekompensującego od niektórych usług, określanego jako podatek cyfrowy. Dokument pojawił się w Rządowym Centrum Legislacji zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami wicepremiera i ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego. Nowe regulacje mają wejść w życie 1 stycznia 2027 roku. To kolejna próba objęcia dodatkowym podatkiem największych globalnych platform technologicznych.

Projekt przewiduje, że nowe przepisy obejmą wyłącznie największe podmioty osiągające ponad 1 mld euro globalnych przychodów oraz ponad 25 mln zł przychodów uzyskiwanych w Polsce. Znaczenie nie będzie miało miejsce siedziby ani rezydencja podatkowa przedsiębiorstwa. Kluczowe pozostanie prowadzenie działalności skierowanej do użytkowników na terytorium Polski. W praktyce oznacza to objęcie regulacjami największych światowych firm technologicznych.

Podatek będzie naliczany od przychodów osiąganych w Polsce z reklam internetowych, dostępu do portali i usług subskrypcyjnych oraz sprzedaży danych użytkowników. Podstawę opodatkowania stanowić będą należne lub otrzymane przychody z tych usług uzyskane na polskim rynku. Uwzględnione zostaną również opłaty pobierane od użytkowników za dostęp do płatnych funkcji i usług premium. Projekt szczegółowo określa sposób ustalania podstawy opodatkowania.

Jednocześnie ustawodawca wskazał katalog działalności wyłączonych z nowej daniny. Podatek nie obejmie sprzedaży własnych produktów przez internet, usług finansowych ani mediów, których dominującą działalnością jest publikowanie materiałów redakcyjnych. Wyłączenie przewidziano także dla portali informacyjnych spełniających określone w projekcie warunki. Dzięki temu nowe przepisy mają koncentrować się przede wszystkim na działalności największych platform cyfrowych.

Trzy procent podatku, ale z ważnym wyjątkiem

Projekt zakłada, że stawka podatku cyfrowego wyniesie 3 proc. Jednocześnie przewidziano rozwiązania, które mogą znacząco ograniczyć wysokość należności. W niektórych przypadkach przedsiębiorstwa nie zapłacą nowego podatku w ogóle. Warunkiem będzie spełnienie określonych przesłanek przewidzianych w ustawie.

Firmy będą mogły pomniejszyć należny podatek między innymi o CIT zapłacony w Polsce. Projekt przewiduje również możliwość odliczenia kosztów działalności badawczo-rozwojowej. Uwzględnione zostaną także wydatki poniesione na zakup lub wytworzenie środków trwałych, modernizację istniejących aktywów oraz pierwsze wyposażenie obiektów budowlanych na terytorium Polski. Wszystkie te preferencje mają zachęcać przedsiębiorstwa do lokowania inwestycji w kraju.

Jak podkreśla wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski, celem nowych rozwiązań jest wyrównanie warunków konkurencji pomiędzy firmami działającymi w Polsce. W jego ocenie przedsiębiorstwa zatrudniające pracowników, inwestujące i płacące podatki nie powinny przegrywać z platformami osiągającymi wysokie przychody przy niższych obciążeniach. Wiceminister wskazuje również, że preferencje podatkowe mają premiować firmy realnie rozwijające działalność w Polsce. Mechanizm odliczeń ma więc pełnić funkcję zachęty inwestycyjnej.

Zgodnie z projektem odpowiednio wysokie odliczenia mogą całkowicie wyzerować podatek cyfrowy. Oznacza to, że przedsiębiorstwa inwestujące w Polsce i spełniające warunki ustawowe nie będą musiały odprowadzać nowej daniny. Rząd liczy, że rozwiązanie przełoży się na większe nakłady inwestycyjne oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Jednocześnie zachowany ma zostać mechanizm opodatkowania firm, które nie korzystają z przewidzianych preferencji.

Obowiązki firm i wysokie sankcje

Projekt szczegółowo opisuje również obowiązki administracyjne podatników. Zagraniczne firmy niemające siedziby ani rezydencji podatkowej w Polsce będą musiały ustanowić przedstawiciela podatkowego. To właśnie on będzie odpowiadał za rozliczanie podatku od usług świadczonych na polskim rynku. Rozwiązanie ma ułatwić prowadzenie postępowań podatkowych.

Podatnicy będą zobowiązani do składania corocznych deklaracji podatkowych w terminie 90 dni roboczych od zakończenia roku. Sam podatek trzeba będzie wpłacić najpóźniej w ciągu 30 dni po upływie terminu na złożenie deklaracji. Właściwym organem podatkowym ma zostać naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście. Na jego rachunek będą trafiały należności z nowego podatku.

Projekt przewiduje również obowiązek zgłoszenia podlegania podatkowi po zakończeniu pierwszego roku opodatkowania. Podatnik albo jego przedstawiciel będzie miał na to 30 dni od zakończenia pierwszego roku obowiązywania nowych przepisów, czyli do 30 stycznia 2028 roku. Za niedopełnienie tego obowiązku przewidziano karę sięgającą nawet 500 tys. zł. To jedna z najwyższych sankcji zapisanych w projekcie.

Jeszcze poważniejsze konsekwencje mają grozić za brak terminowej zapłaty podatku. Jeżeli powstanie zaległość, naczelnik urzędu skarbowego będzie mógł ustalić dodatkową sankcję wynoszącą do 200 proc. należnego i niewpłaconego podatku. Projekt zawiera również szereg technicznych regulacji dotyczących sposobu rozliczeń. Całość ma stworzyć odrębny system opodatkowania największych platform cyfrowych.

Spór trwa od lat. W tle stanowisko USA

Opublikowany projekt jest kolejną próbą wprowadzenia podatku cyfrowego w Polsce. Wcześniejsze plany nie zostały zrealizowane po interwencji strony amerykańskiej. Tym razem rząd ponownie zdecydował się przedstawić konkretne rozwiązania legislacyjne. Debata wokół nowych przepisów zapowiada się równie intensywnie jak w poprzednich latach.

Dodatkowe emocje wywołały słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa z czerwca 2026 roku. We wpisie opublikowanym w serwisie Truth Social zapowiedział, że państwa wprowadzające podatek od usług cyfrowych dla amerykańskich firm zostaną objęte 100-procentowymi cłami na towary eksportowane do USA. Była to odpowiedź na działania rozważane przez część państw europejskich. Wypowiedź odbiła się szerokim echem także w Polsce.

Na te zapowiedzi odpowiedzieli przedstawiciele polskiego rządu. Minister finansów Andrzej Domański podkreślił, że to Polska decyduje o kształcie własnego systemu podatkowego. Z kolei Krzysztof Gawkowski przypomniał, że podobne podatki obowiązują już między innymi w Wielkiej Brytanii, Francji, we Włoszech oraz w Austrii. Według ministra Polska również ma prawo wprowadzać rozwiązania dotyczące opodatkowania największych korporacji technologicznych.

Projekt trafi teraz do dalszego procesu legislacyjnego. Jeśli przepisy zostaną uchwalone w obecnym kształcie, największe firmy technologiczne działające na polskim rynku od 2027 roku będą musiały rozliczać nowy podatek albo skorzystać z przewidzianych w ustawie preferencji inwestycyjnych. Ostateczny kształt regulacji będzie zależał od przebiegu prac legislacyjnych i ewentualnych zmian wprowadzonych na kolejnych etapach procedowania.

rakieta pod lublinem zdjęcia

Rakieta pod Lublinem. Polski generał w szoku. „Mieliśmy mnóstwo szczęścia”