Zaskakujące wyznanie byłego prezydenta na temat świadczeń emerytalnych głów państwa wywołało poruszenie w mediach. Emerytury byłych przywódców Polski są znacząco niższe od wielu innych grup zawodowych, co zmusza ich do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu mimo pełnienia w przeszłości najważniejszej funkcji w kraju.
Były prezydent ujawnia niewygodną prawdę o życiu po kadencji
Piastowanie najwyższego urzędu w państwie to ogromna odpowiedzialność i prestiż. Większość obywateli zakłada, że po zakończeniu kadencji były prezydent może liczyć na godne zabezpieczenie finansowe od państwa.
Rzeczywistość okazuje się jednak zupełnie inna. Bronisław Komorowski, który objął urząd prezydenta po tragicznej katastrofie smoleńskiej w 2010 roku, a następnie wygrał wybory z Jarosławem Kaczyńskim, zdecydował się otwarcie opowiedzieć o swojej sytuacji finansowej po zakończeniu służby publicznej.
Emerytura byłego prezydenta to temat, który rodzi wiele pytań i emocji. Czy kwota otrzymywana przez osobę, która kierowała krajem, odpowiada randze pełnionej funkcji? Czy były głowa państwa może godnie żyć z państwowego świadczenia? Odpowiedzi na te pytania mogą wprawić w osłupienie.
Niewielu Polaków zdaje sobie sprawę, jak wyglądają realia finansowe byłych prezydentów. Obecnie emerytury prezydenckie pobierają trzy osoby: Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski oraz Bronisław Komorowski. Każdy z nich otrzymuje świadczenie w wysokości niewiele przekraczającej 13 tysięcy złotych brutto, co po odliczeniu podatków daje około 11 tysięcy złotych netto miesięcznie.
Szokująco niskie emerytury w porównaniu z innymi krajami
Kwota ta, choć dla przeciętnego obywatela może wydawać się znacząca, według Bronisława Komorowskiego nie przystaje do rangi stanowiska. W niedawnej rozmowie z dziennikiem „Fakt” były prezydent nie ukrywał swojego rozczarowania poziomem zabezpieczenia emerytalnego.
– Jeśli się porówna wysokość emerytur byłych prezydentów z niektórymi emeryturami, chociażby z sędziowskimi, prokuratorskimi, generalskimi czy w spółkach Skarbu Państwa, to nie robi to najlepszego wrażenia, więc wszyscy dorabiamy. Póki możemy, pracujemy – wyznał Komorowski w rozmowie z gazetą.
Co więcej, były prezydent podkreślił, że w porównaniu z innymi państwami, Polska wypada niezwykle słabo pod względem zabezpieczenia finansowego dla byłych głów państwa. Ta sytuacja zmusza osoby, które pełniły najwyższą funkcję w kraju, do poszukiwania dodatkowych źródeł dochodu.
Bronisław Komorowski znalazł sposób na uzupełnienie swojego budżetu. Jak sam przyznaje, regularnie jeździ za granicę, gdzie występuje na konferencjach. Jego obecność zamawiają również różne fundacje, zarówno zagraniczne, jak i polskie. Dzięki temu były prezydent może podreperować swój domowy budżet.
Warto zauważyć, że Komorowski nauczył się żyć oszczędnie jeszcze przed objęciem prezydentury. – W życiu mi się nie przelewało, bo wychowywałem z żoną pięcioro dzieci, więc my się nauczyliśmy żyć oszczędnie – podkreślił w wywiadzie.


