Polityczny konflikt wokół referendum klimatycznego wszedł w nową fazę. Emocje rosną z dnia na dzień, a kolejne deklaracje polityków tylko podgrzewają atmosferę. Najnowszy sondaż pokazuje jednak, że problem może być znacznie poważniejszy, niż początkowo zakładano.
Referendum Nawrockiego rozpala politykę. Sondaż ujawnia problem, którego nikt nie chciał głośno przyznać
Do Senatu trafił już wniosek dotyczący przeprowadzenia referendum ogólnokrajowego w sprawie polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Inicjatywa została zgłoszona przez prezydenta Karola Nawrockiego, który chce, aby głosowanie odbyło się jeszcze we wrześniu. Sam temat błyskawicznie stał się jednym z głównych punktów politycznego sporu ostatnich dni. Partie polityczne zaczęły mobilizować swoich wyborców jeszcze zanim rozpoczęła się formalna debata nad referendum.
Proponowane pytanie referendalne od początku wzbudza ogromne emocje. Obywatele mieliby odpowiedzieć, czy popierają realizację polityki klimatycznej, która według treści pytania doprowadziła do wzrostu kosztów życia, energii oraz prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej. Już sam sposób sformułowania pytania wywołał falę komentarzy ze strony polityków koalicji rządzącej. Krytycy inicjatywy uznali, że pytanie zostało skonstruowane w sposób sugerujący konkretną odpowiedź.
Przeciwnicy referendum zwracają uwagę, że w treści pytania znalazła się jednoznacznie negatywna ocena polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Według nich głosowanie ma przede wszystkim charakter polityczny i służy dalszemu zaostrzeniu sporu między obozem rządzącym a opozycją. Pojawiają się również zarzuty, że referendum może stać się elementem kampanii politycznej prowadzonej wokół kosztów transformacji energetycznej. Dyskusja bardzo szybko przeniosła się także do mediów społecznościowych, gdzie emocje są jeszcze większe.
Zwolennicy referendum przekonują jednak, że obywatele powinni mieć możliwość bezpośredniego wypowiedzenia się na temat zmian związanych z Zielonym Ładem. W ich ocenie polityka klimatyczna coraz mocniej wpływa na codzienne życie Polaków, szczególnie przez rosnące koszty energii oraz wydatki gospodarstw domowych. Prezydent Karol Nawrocki podkreśla, że obecne obciążenia dla przedsiębiorców i rolników są zbyt wysokie. Według niego referendum miałoby wysłać wyraźny sygnał zarówno do polskiego rządu, jak i instytucji unijnych.
Sondaż pokazał wyraźny problem
Choć sam temat referendum dominuje w politycznych sporach, najnowsze badanie opinii publicznej pokazało, że największym wyzwaniem może okazać się frekwencja. Aby referendum było wiążące, do urn musi pójść ponad połowa uprawnionych obywateli. Tymczasem deklaracje respondentów pokazują, że osiągnięcie tego progu wcale nie będzie łatwe. Wyniki badania mogą być dla zwolenników referendum poważnym ostrzeżeniem.
W sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski udział w referendum zadeklarowało 47 proc. ankietowanych. Spośród nich 37,7 proc. odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a kolejne 9,3 proc. wybrało odpowiedź „raczej tak”. Oznacza to, że liczba potencjalnych uczestników nadal pozostaje poniżej progu wymaganej frekwencji. Nawet niewielkie wahania nastrojów mogą więc przesądzić o ważności całego głosowania.
Znacznie większa grupa respondentów deklaruje brak udziału w referendum. Łącznie 49,1 proc. badanych odpowiedziało, że nie zamierza uczestniczyć w głosowaniu. W tej grupie 30,5 proc. stanowczo odrzuca udział, a 18,6 proc. raczej nie planuje pójścia do urn. Niezdecydowanych pozostaje jedynie 3,9 proc. respondentów, ale właśnie ta grupa może okazać się kluczowa dla końcowego wyniku frekwencyjnego.
Badanie pokazuje również, że referendum już teraz mocno spolaryzowało scenę polityczną. Dla części wyborców stało się symbolem sprzeciwu wobec polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Dla innych jest przykładem politycznej próby mobilizowania własnego elektoratu poprzez silnie emocjonalny temat. Coraz wyraźniej widać, że spór nie dotyczy wyłącznie energii i klimatu, ale również przyszłego układu sił w krajowej polityce.
Wyborcy podzieleni niemal na dwa obozy
Sondaż ujawnił bardzo wyraźny podział między sympatykami koalicji rządzącej i ugrupowań opozycyjnych. Wyborcy KO, Nowej Lewicy, PSL oraz Polski 2050 w zdecydowanej większości odrzucają pomysł referendum. Aż 55 proc. respondentów z tej grupy zadeklarowało, że zdecydowanie nie zamierza brać udziału w głosowaniu. Kolejne 18 proc. odpowiedziało, że raczej nie planuje uczestnictwa.
Łącznie bojkot referendum deklaruje więc 73 proc. sympatyków obozu rządzącego. Wyniki pokazują, że dla tej części sceny politycznej referendum nie jest traktowane jako neutralne narzędzie demokracji bezpośredniej. Wielu przeciwników inicjatywy uważa, że pytanie referendalne zostało skonstruowane w sposób politycznie korzystny dla środowisk krytycznych wobec Zielonego Ładu. W efekcie coraz częściej pojawiają się nawoływania do zignorowania głosowania.
Całkowicie odmienne nastroje dominują wśród wyborców ugrupowań opozycyjnych. Sympatycy PiS, Konfederacji, Konfederacji Korony Polskiej oraz Razem w zdecydowanej większości deklarują udział w referendum. Według badania aż 82 proc. respondentów z tej grupy zamierza pójść do urn. Dla wielu z nich referendum stało się okazją do wyrażenia sprzeciwu wobec kosztów transformacji energetycznej.
Szczególnie interesujące są jednak odpowiedzi osób nieidentyfikujących się wyraźnie z żadnym obozem politycznym. W tej grupie aż 76 proc. ankietowanych deklaruje brak udziału w referendum. Jedynie 11 proc. respondentów niezależnych zamierza uczestniczyć w głosowaniu. To właśnie te dane pokazują, że referendum może mieć problem z wyjściem poza twarde polityczne elektoraty.
Wynik głosowania może być bardzo jednostronny
Respondenci zostali zapytani także o to, jak odpowiedzieliby na pytanie referendalne zaproponowane przez prezydenta. W analizie uwzględniono jedynie osoby deklarujące udział w głosowaniu. Wyniki okazały się bardzo wyraźne i pokazały dużą przewagę jednej odpowiedzi. To efekt przede wszystkim mobilizacji wyborców sceptycznych wobec polityki klimatycznej UE.
Aż 74,1 proc. uczestników badania zadeklarowało odpowiedź „nie” na pytanie przedstawione przez Karola Nawrockiego. Odpowiedź „tak” wskazało 22,2 proc. respondentów. Wynik ten pokazuje, że wśród osób planujących udział dominują wyborcy krytycznie nastawieni do obecnego kierunku polityki klimatycznej. Jednocześnie trudno przewidzieć, jak wyglądałyby proporcje przy znacznie wyższej frekwencji.
Badanie pokazało również, że ponad połowa respondentów uważa referendum za niepotrzebne. Taką opinię wyraziło 52,7 proc. ankietowanych. Przeciwnego zdania było 40,8 proc. respondentów, którzy uznali inicjatywę prezydenta za potrzebną. To kolejny sygnał, że pomysł referendum budzi nie tylko polityczne emocje, ale również duży sceptycyzm społeczny.
Krytycy inicjatywy podkreślają, że nawet pozytywny wynik referendum nie oznaczałby automatycznej zmiany polityki klimatycznej Unii Europejskiej. Zwracają uwagę, że kwestie związane z Zielonym Ładem regulują unijne procedury i traktaty. Zwolennicy referendum odpowiadają jednak, że samo głosowanie mogłoby mieć ogromne znaczenie polityczne i pokazać stanowisko Polaków wobec transformacji energetycznej. Sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski przeprowadzono w dniach 8-10 maja 2026 roku metodą CATI i CAWI na grupie tysiąca dorosłych respondentów.


