in ,

Ustawa o blokowaniu treści w internecie przyjęta. Rząd bez sądu zdecyduje, co usunąć

Sejm przegłosował ustawę, która zmieni oblicze polskiego internetu. Platformy społecznościowe czekają poważne zmiany, a użytkownicy muszą przygotować się na nową rzeczywistość.

gawkowski biuro poselskie
Fot. Ministerstwo Cyfryzacji

Głosowanie w Sejmie przebiegło przy ogromnych emocjach. Posłowie zdecydowali o losach przepisów, które od miesięcy budziły kontrowersje zarówno wśród polityków, jak i ekspertów od cyberbezpieczeństwa. Wynik nie był jednoznaczny – różnica głosów pokazała, jak bardzo podzielona jest izba niższa parlamentu w kwestii regulacji przestrzeni cyfrowej.

Koniec bezkarności w sieci? Sejm właśnie podjął przełomową decyzję

Za przyjęciem nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną opowiedziało się 237 posłów, 200 było przeciwnych, a pięciu wstrzymało się od głosu. To oznacza, że projekt przeszedł stosunkowo niewielką większością i teraz trafi pod obrady Senatu. Wcześniej, w czwartek, sejmowa komisja cyfryzacji zarekomendowała przyjęcie projektu wraz z pakietem ponad 20 poprawek.

Polska dołącza tym samym do grona państw Unii Europejskiej, które aktywnie wdrażają unijny Akt o usługach cyfrowych, znany pod skrótem DSA. Ten dokument obowiązuje w całej Wspólnocie od 17 lutego 2024 roku i nakłada na platformy internetowe bezprecedensową odpowiedzialność za treści zamieszczane przez użytkowników. Nowelizacja ma doprecyzować te mechanizmy na poziomie krajowym.

Trzy urzędy, dziesiątki zakazanych treści

Nadzór nad przestrzeganiem nowych przepisów zostanie rozdzielony między trzy instytucje. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej zajmie się większością spraw, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przejmie kontrolę nad platformami wideo, natomiast prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów będzie czuwał nad platformami handlowymi i ochroną konsumentów.

Wskazane urzędy otrzymają prawo wydawania decyzji o blokowaniu treści obejmujących aż 27 czynów zabronionych, wymienionych głównie w Kodeksie karnym. Katalog ten obejmuje między innymi groźby karalne, nawoływanie do nienawiści, propagowanie ideologii totalitarnych oraz treści pedofilskie. Na liście znalazły się również naruszenia praw autorskich i promowanie nielegalnej sprzedaży towarów lub usług.

Mechanizm blokowania obejmie także materiały szerzone w mediach społecznościowych – w tym mowę nienawiści oraz treści wprowadzające użytkowników w błąd. To właśnie te przepisy budzą największe emocje, ponieważ dotyczą codziennego funkcjonowania milionów Polaków korzystających z Facebooka, Instagrama czy TikToka.

Osobny rejestr zamiast listy ostrzeżeń

Jedną z kluczowych poprawek przyjętych przez Sejm jest utworzenie przez prezesa UKE osobnego rejestru domen łamiących przepisy DSA. Pierwotny projekt zakładał, że takie strony trafiałyby na listę ostrzeżeń CERT Polska, wykorzystywaną do blokowania witryn wyłudzających dane i oszukujących internautów.

Pomysł ten spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem środowisk zajmujących się cyberbezpieczeństwem. Eksperci alarmowali, że poszerzenie listy o treści związane z naruszeniami praw autorskich doprowadziłoby do utraty jej przejrzystości i osłabienia podstawowej funkcji – ostrzegania przed realnymi zagrożeniami w sieci. Ostatecznie obie kategorie zostały rozdzielone.

Komisja poparła również zmiany umożliwiające odblokowywanie treści oraz poprawkę nadającą Krajowej Administracji Skarbowej zdolność sądową i procesową. Dzięki temu KAS będzie mogła uczestniczyć w sprawach dotyczących naruszeń przepisów wynikających z nowelizacji. Wnioski o zablokowanie nielegalnych treści będą mogły składać osoby fizyczne, prokuratura, Policja, Straż Graniczna w sprawach handlu ludźmi oraz właśnie KAS.

Kary dla firm, nie dla pracowników

Istotna zmiana dotyczy również systemu kar. Ostatnia z przyjętych poprawek zakłada rezygnację z nakładania administracyjnych kar pieniężnych na osoby fizyczne. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski wyjaśniał, że chodzi o uniknięcie sytuacji, w której odpowiedzialność za naruszenia ponosiłby szeregowy pracownik podmiotu objętego kontrolą. Sankcje finansowe mają obciążać same firmy, nie zaś ich pojedynczych przedstawicieli.

Autor zakwestionowanej treści ma otrzymać od usługodawcy zawiadomienie o wszczęciu procedury i dwa dni na przedstawienie swojego stanowiska. Decyzje UKE i KRRiT nie będą podlegać odwołaniu w trybie administracyjnym, jednak zainteresowany będzie mógł złożyć sprzeciw do sądu powszechnego.

Komisja odrzuciła wniosek posłów PiS o całkowite odrzucenie nowelizacji. Negatywną rekomendację uzyskała również poprawka tego ugrupowania, zakładająca przekazanie decyzji o usuwaniu treści nielegalnych sądom zamiast UKE czy KRRiT. Opozycja argumentowała, że organy administracyjne nie powinny decydować o tym, co jest legalne w internecie. Większość sejmowa miała jednak inne zdanie – teraz ustawa czeka na rozpatrzenie przez Senat.

ustawa mieszkaniowa 2025 policja

Karol Nawrocki kontra Donald Tusk. Prezydent zapowiada zdecydowane kroki

Meta zamyka Messenger

Bruksela wprowadza Chat Control. Unia Europejska chce skanować prywatne wiadomości