Noc sylwestrowa zbliża się wielkimi krokami, a kulisy przygotowań do największych telewizyjnych imprez rozpalają wyobraźnię. W tym roku rywalizacja między stacjami osiągnęła niespotykany dotąd poziom, a stawką jest uwaga milionów widzów przyklejonych do ekranów. Organizatorzy prześcigają się w ściąganiu coraz większych nazwisk, a kwoty, które płyną w kierunku artystów, przyprawiają o zawrót głowy.
Sting zaskoczył wszystkich przed sylwestrem. To, czego zażyczył sobie od TVP, wprawia w osłupienie
Wśród wszystkich zapowiedzi jedna elektryzuje najbardziej. Legendarny muzyk, którego hity zna każdy, zgodził się wystąpić przed polską publicznością. Informacja ta obiegła media błyskawicznie, wywołując falę spekulacji i domysłów. Co takiego kryje się za kulisami tego występu?
Kiedy pierwsze szczegóły zaczęły wyciekać do mediów, okazało się, że przygotowania przebiegają zupełnie inaczej, niż można by się spodziewać. Próby generalne, sprawdzanie scenografii, dopracowywanie każdego detalu — to norma przed tak wielkimi wydarzeniami. Tym razem jednak coś poszło nie tak, a przynajmniej tak mogłoby się wydawać osobom niewtajemniczonym w specyfikę pracy z artystami najwyższej klasy.
Wielka gwiazda zignorowała próby. Kulisy robią wrażenie
Sting, bo to właśnie on jest główną atrakcją „Sylwestra z Dwójką” w Katowicach, nie pojawił się na próbach zaplanowanych dzień przed koncertem. 74-letni artysta zdecydował się pominąć standardowe przygotowania, co mogłoby zszokować przeciętnego obserwatora. Ekipa techniczna sprawdzała nagłośnienie przy jego największych przebojach, w tym kultowym „Every Breath You Take”, lecz sam wykonawca pozostał nieobecny.
Osoby zaangażowane w organizację wydarzenia uspokajają jednak, że sytuacja jest całkowicie normalna. Gwiazdy światowego formatu mają własne standardy pracy i zazwyczaj ograniczają się do jednej próby w dniu koncertu. Podobnie było rok wcześniej, gdy na scenie pojawił się Bryan Adams. Artyści tego kalibru doskonale wiedzą, czego potrzebują, a wieloletnie doświadczenie sceniczne pozwala im działać według sprawdzonych schematów.
Prawdziwą sensację wywołała jednak zawartość tzw. ridera, czyli listy wymagań przekazanej organizatorom. Spekulacje na temat ekstrawaganckich zachcianek gwiazd krążą latami, budując wizerunek kapryśnych celebrytów żądających niemożliwego. Sting postanowił jednak całkowicie wywrócić te oczekiwania.
Skromność legendy zawstydziła polskie gwiazdy
Lista życzeń brytyjskiego muzyka okazała się zaskakująco krótka i praktyczna. Artysta poprosił o miód manuka pochodzący z Nowej Zelandii, wodę oraz świeży korzeń imbiru. Wszystkie te produkty służą pielęgnacji głosu, co świadczy o profesjonalnym podejściu do występu. Żadnych wyszukanych alkoholi, egzotycznych owoców czy luksusowych gadżetów.
Osoby pracujące przy produkcji sylwestrowego widowiska nie kryją zdziwienia. Największe gwiazdy często okazują się najbardziej wyrozumiałe, a ich wymagania bywają znacznie skromniejsze niż rodzimych wykonawców. Sting potwierdził tę regułę, budując swoją reputację pokory i szacunku do współpracowników.
Zupełnie inaczej kształtuje się natomiast kwestia honorariów artystów występujących podczas sylwestrowych koncertów. Ten dzień stanowi dla wykonawców prawdziwą żyłę złota, ponieważ stawki rosną nawet dwukrotnie względem standardowych występów. Tegoroczna edycja nie odbiega od tej reguły.
Astronomiczne kwoty za sylwestrowe występy. Rekordzista zgarnie fortunę
Polsat postawił na sprawdzone nazwiska i nie szczędził środków. Beata Kozidrak wraz z zespołem Bajm otrzyma 250 tysięcy złotych. Edyta Górniak może liczyć na 150 tysięcy, natomiast Skolim zamknie się w 80 tysiącach. Zenek Martyniuk, wykonując solowy występ oraz duet z Łobuzami przy utworze „Mandacik”, wzbogaci się o 120 tysięcy.
Absolutnym rekordzistą okazał się Thomas Anders. Legendarny wokalista Modern Talking otrzyma za swój występ aż 400 tysięcy złotych, bijąc wszystkich konkurentów na głowę. Kwota ta pokazuje, jak bardzo organizatorzy cenią sobie obecność międzynarodowych gwiazd na polskich scenach.
Telewizja Polska podchodzi do tematu znacznie ostrożniej ze względu na trudności budżetowe. Szczegółowe stawki owiane są tajemnicą, lecz bazując na wcześniejszych doniesieniach, można szacować przybliżone kwoty. Maryla Rodowicz oraz Doda prawdopodobnie otrzymają około 100 tysięcy złotych każda. Sama Doda potwierdzała wcześniej publicznie, że jej sylwestrowe honoraria zamykają się właśnie w tej kwocie.
Publiczny nadawca ponownie zrezygnował z artystów disco polo, kierując fanów tego gatunku do konkurencyjnych stacji. Scena przy katowickim Spodku ugości natomiast Justynę Steczkowską, Marylę Rodowicz oraz Dawida Kwiatkowskiego. Czy skromny Sting skradnie całe show? Widzowie przekonają się już dziś w nocy.


