Poniedziałkowe posiedzenie ambasadorów państw członkowskich Unii Europejskiej miało przynieść przełom w jednej z najbardziej kontrowersyjnych spraw ostatnich miesięcy. Na stole leżała kwestia, która od tygodni elektryzuje europejskich rolników i budzi poważne obawy o przyszłość rodzimej produkcji żywności.
Prezydent uderza w rząd. „To jak rozkładanie parawanu przed tsunami”
Negocjacje prowadzone za zamkniętymi drzwiami w Brukseli dotyczyły mechanizmów zabezpieczających interesy unijnych producentów. Stawka jest ogromna, bo w grę wchodzi nie tylko los tysięcy gospodarstw, ale również szeroko pojęte bezpieczeństwo żywnościowe całego kontynentu. Emocje wokół tej sprawy sięgają zenitu.
Tymczasem z Warszawy popłynął wyraźny sygnał sprzeciwu. Głowa państwa postanowiła zabrać głos i nie przebierała w słowach, krytykując zarówno proponowane rozwiązania, jak i postawę polskiego rządu. Konflikt na linii Pałac Prezydencki – Kancelaria Premiera nabrał nowego wymiaru.
Klauzule, które mają chronić, ale czy rzeczywiście ochronią?
Unijni prawodawcy wypracowali ostateczny kształt klauzul ochronnych do umowy handlowej między Unią Europejską a blokiem państw Mercosur. Mechanizm ten ma umożliwiać Wspólnocie szybką reakcję w sytuacji, gdy import z krajów Ameryki Południowej doprowadzi do drastycznego spadku cen na rynku europejskim. Procedura będzie mogła zostać uruchomiona, gdy ceny produktów uznanych za wrażliwe, takich jak wołowina czy jaja, spadną o co najmniej osiem procent.
Korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon poinformowała jednak, że zaplanowane na poniedziałek głosowanie ambasadorów zostało przełożone na styczeń. Oznacza to kolejne tygodnie niepewności dla branży rolniczej.
Co istotne, najnowsza propozycja Komisji Europejskiej nie uwzględnia kluczowego postulatu zgłaszanego przez Polskę. Chodzi o zasadę wzajemności, która miałaby gwarantować, że produkty sprowadzane z Ameryki Południowej będą musiały spełniać te same normy dotyczące stosowania pestycydów i antybiotyków, jakie obowiązują unijnych producentów.
Prezydent nie zostawia suchej nitki na rządowej strategii
Karol Nawrocki w opublikowanym w poniedziałek wpisie w mediach społecznościowych określił proponowane klauzule ochronne mianem parawanu rozkładanego przed nadciągającym tsunami. Według prezydenta umowa z Mercosur ma charakter globalny i obejmuje tysiące produktów, które mogą zalać polski rynek, niszcząc rodzime rolnictwo oraz inne branże gospodarki.
Głowa państwa przypomniała o swoich konsekwentnych działaniach na arenie międzynarodowej. Nawrocki wskazał, że kwestię zagrożeń związanych z umową poruszał podczas spotkań z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, włoską premier Giorgią Meloni oraz niemieckim kanclerzem Friedrichem Merzem. Temat ten pojawił się również podczas wykładu wygłoszonego na Uniwersytecie Karola w Pradze. Prezydent podkreślił także, że obrona polskiego rolnictwa znalazła się w jego inicjatywie ustawodawczej złożonej w sierpniu bieżącego roku.
Nawrocki ostro skrytykował również dotychczasową politykę rządu, zarzucając mu roztrwonienie mniejszości blokującej, która istniała do roku 2023. Zdaniem prezydenta akceptacja dla umowy z Mercosur oznacza katastrofę, a świętowanie wynegocjowanych klauzul jest celebrowaniem iluzji. W bezpośrednim apelu do premiera Donalda Tuska wezwał do budowania mniejszości blokującej zamiast prowadzenia jałowych rozmów.
„Akceptacja dla tej umowy to katastrofa. Panie Premierze, trzeba budować mniejszość blokującą, a nie gadać!”
Prezydent zwrócił również uwagę na szerszy kontekst geopolityczny i zdrowotny całej sprawy. Podkreślił, że bezpieczeństwo żywnościowe oznacza produkcję blisko konsumenta, a nie sprowadzanie żywności z odległości dziesięciu tysięcy kilometrów.
Za niedopuszczalny uznał import produktów wytwarzanych przy użyciu substancji, które w Unii Europejskiej są zakazane od dwóch dekad ze względu na ich szkodliwość dla zdrowia. Porównał obecną sytuację do błędów popełnionych przed laty przy zawieraniu umów handlowych z Chinami, których ofiarami mają teraz stać się polscy rolnicy i przedsiębiorcy.


