in ,

Polskie szpitale na krawędzi. Upadają jeden za drugim. Toną w miliardowych długach

Trzy podkarpackie szpitale powiatowe toną w długach sięgających 400 mln zł. A to tylko jeden region. Na stole leży plan, który może odmienić oblicze regionalnej służby zdrowia.

szpitale upadają
Fot. Depositphotos

Sytuacja, która od tygodni budzi coraz większy niepokój wśród mieszkańców Podkarpacia, nabrała zupełnie nowego wymiaru. Informacje opublikowane przez „Rzeczpospolitą” sprawiły, że nawet osoby na co dzień niezainteresowane ochroną zdrowia zaczęły uważnie śledzić rozwój wydarzeń. Skala problemu okazała się znacznie poważniejsza, niż ktokolwiek mógł przypuszczać.

400 milionów długu i trzy szpitale na krawędzi. To, co planują na Podkarpaciu, zmieni wszystko

Na Podkarpaciu rozgrywa się dramat, którego konsekwencje mogą odczuć tysiące pacjentów. Trzy placówki powiatowe – w Lesku, Sanoku i Dębicy – balansują na granicy finansowej katastrofy. Ich wspólne zobowiązania osiągnęły poziom budzący grozę nie tylko lokalnych samorządowców, ale też urzędników szczebla centralnego.

Resort zdrowia prowadzi rozmowy z dziewięćdziesięcioma placówkami z całego kraju, które zgłosiły gotowość do reorganizacji. Jednak to podkarpacka trójka skupia na sobie wyjątkową uwagę – i to z bardzo konkretnego powodu.

Łączne zadłużenie trzech szpitali wynosi około 400 milionów złotych – ponad jedną trzecią środków, jakie ministerstwo zabezpieczyło na reorganizację sektora szpitalnego w skali kraju. Najtrudniej jest w Dębicy: tamtejszy ZOZ na koniec sierpnia 2025 roku miał blisko 160 milionów zobowiązań. Placówka w Lesku boryka się z długiem rzędu 120 milionów, z czego niemal połowa to zobowiązania wymagalne. Szpital w Sanoku notuje około 100 milionów, w tym 20 milionów wymagalnych.

Tak gigantyczne obciążenia wynikają m.in. z powielania tych samych usług medycznych przez placówki oddalone od siebie o zaledwie 20-30 minut jazdy. Równoległe oddziały generują zbędne koszty i prowadzą do nieefektywnego wykorzystywania ograniczonych zasobów kadrowych oraz sprzętowych. Dlatego pojawiła się koncepcja, która może całkowicie przebudować mapę podkarpackiej opieki szpitalnej – włączenie zadłużonych placówek w struktury Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie.

Rzeszowski szpital jako koło ratunkowe – ale czy na pewno?

Dyrektor rzeszowskiej placówki Marcin Rusiniak otwarcie deklaruje gotowość do przejęcia roli ośrodka konsolidującego mniejsze jednostki. Jego zdaniem odpowiedni podział usług między szpitale wyeliminowałby wzajemną konkurencję i uporządkował regionalny system opieki. Część oddziałów działających w Rzeszowie mogłaby funkcjonować jako pododdziały w terenie, przybliżając specjalistyczną opiekę pacjentom dojeżdżającym dziś do stolicy województwa.

Dodatkowym atutem takiego rozwiązania byłoby zaangażowanie Uniwersytetu Rzeszowskiego, który kształci przyszłych lekarzy. Rusiniak wskazuje, że kierowanie studentów na praktyki do szpitali powiatowych podniosłoby poziom tamtejszych oddziałów do standardu uniwersyteckiego – mniejszego zakresem, lecz wysokiego jakościowo.

Pozostaje jednak zasadnicze pytanie o realizm całego przedsięwzięcia przy tak astronomicznym zadłużeniu. Zobowiązania rzędu 400 milionów złotych mogą skutecznie zablokować jakiekolwiek próby integracji. Bez zdecydowanego wsparcia finansowego ze strony rządu nawet najlepiej przemyślana reorganizacja może pozostać wyłącznie na papierze.

Źródło: RMF24

dlaczego banany są krzywe

Toksyczne jedzenie z Brazylii trafia na nasze stoły. To, co wykryli naukowcy, przeraża

hołownia w gdańsku

Szymon Hołownia ciężko choruje? Polityk wściekły jak nigdy. „Zmagam się z…”