Ostatnie dni przyniosły gwałtowną zmianę pogody, która zelektryzowała opinię publiczną. Po latach stosunkowo łagodnych zim, ekstremalne temperatury notowane pod koniec grudnia i na początku stycznia zaskoczyły wielu mieszkańców kraju. To, co jeszcze niedawno wydawało się odległym wspomnieniem, powróciło z pełną mocą. Specjaliści nie kryją zaniepokojenia i apelują o rozsądek.
Mróz zabija po cichu. Tego objawu nie wolno lekceważyć
Służby medyczne odnotowują wzrost zainteresowania tematem ochrony przed zimnem. Nie bez powodu – konsekwencje bagatelizowania niskich temperatur bywają dramatyczne. Szczególnie narażone grupy to seniorzy, najmłodsi oraz osoby zmagające się z przewlekłymi schorzeniami. Dla nich nawet pozornie niegroźny mróz może okazać się poważnym zagrożeniem.
Co tak naprawdę dzieje się z organizmem, gdy temperatura spada poniżej zera? Odpowiedzi udzielane przez ekspertów mogą zaskoczyć nawet tych, którzy uważają się za dobrze przygotowanych do zimy. Mechanizmy obronne ludzkiego ciała działają według ścisłych reguł, a ich zrozumienie może uratować zdrowie, a nawet życie.
Ciało walczy o przetrwanie – kosztem kończyn
Joanna Szeląg, lekarka rodzinna, w rozmowie z portalem Medonet wyjaśnia zawiłości funkcjonowania organizmu w ekstremalnych warunkach. Przy temperaturach sięgających minus piętnastu czy dwudziestu stopni Celsjusza ryzyko wychłodzenia staje się bardzo realne. Specjalistka podkreśla, że nie istnieje jeden magiczny próg, poniżej którego mróz automatycznie staje się śmiertelnie niebezpieczny. Wszystko zależy od indywidualnej kondycji i obecności chorób towarzyszących.
Organizm, broniąc się przed utratą ciepła, uruchamia mechanizm ograniczający przepływ krwi do kończyn. Priorytetem staje się ochrona najważniejszych narządów wewnętrznych. W praktyce oznacza to, że dłonie, stopy, uszy i nos jako pierwsze padają ofiarą mrozu. Osoby cierpiące na zaburzenia krążenia, w tym zespół Raynauda, są szczególnie podatne na odmrożenia i powinny zachować wzmożoną ostrożność.
Odmrożenie to nic innego jak zamarznięcie skóry wraz z tkankami podskórnymi. Lekarka zwraca uwagę na kluczową rolę wiatru – przy temperaturze poniżej minus siedemnastu stopni i wietrze wiejącym z prędkością zaledwie ośmiu kilometrów na godzinę, do poważnego uszkodzenia tkanek może dojść już po trzydziestu minutach przebywania na zewnątrz.
Hipotermia odbiera zdolność racjonalnego myślenia
Objawy zaawansowanych odmrożeń są charakterystyczne – skóra blednie lub sinieje, zanika czucie, pojawiają się problemy z ruchomością stawów i mięśni. W ciągu jednego do dwóch dni po ogrzaniu mogą wystąpić pęcherze. Brak odpowiedniej reakcji prowadzi do poważnych powikłań: przewlekłej nadwrażliwości na zimno, drętwienia, sztywności stawów, a w skrajnych przypadkach – do zgorzeli lub hipotermii.
Hipotermia, czyli spadek temperatury ciała poniżej trzydziestu pięciu stopni, stanowi bezpośrednie zagrożenie życia. Szeląg tłumaczy, że głębokie wychłodzenie spowalnia wszystkie procesy organizmu, włącznie z funkcjami poznawczymi. Człowiek w takim stanie traci zdolność oceny sytuacji i może podejmować fatalne decyzje, nie zdając sobie sprawy z narastającego niebezpieczeństwa. To właśnie dlatego ofiary mrozu często nie szukają pomocy, choć desperacko jej potrzebują.
Również układ oddechowy nie pozostaje obojętny na ekstremalne zimno. Nagłe wyjście z ciepłego pomieszczenia na mroźne powietrze może prowadzić do podrażnienia płuc. Specjaliści porównują ten proces do szybkiego zamarzania ciepłej wody – wilgotna powierzchnia dróg oddechowych reaguje gwałtownie na kontakt z lodowatym powietrzem.
Czapka i szalik mogą uratować życie
Bożena Janicka, prezes Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia, przypomina o podstawowych zasadach ochrony przed mrozem. Czapka, szalik i rękawiczki to absolutne minimum. Buty powinny być ciepłe i wyposażone w antypoślizgową podeszwę. Ubrania najlepiej dobierać tak, by nie przylegały ściśle do ciała – warstwa powietrza między skórą a tkaniną stanowi dodatkową izolację. Pomocne okazują się również ogrzewacze do rąk i stóp dostępne w sklepach.
Szeląg apeluje o zwracanie uwagi na osoby szczególnie zagrożone wychłodzeniem – seniorów, bezdomnych, ludzi przebywających długo na zewnątrz bez ruchu. W razie zauważenia kogoś potrzebującego pomocy należy powiadomić odpowiednie służby. Lekarka stanowczo przestrzega przed spożywaniem alkoholu podczas mrozów – wbrew powszechnemu przekonaniu, nie rozgrzewa on organizmu, lecz zwiększa ryzyko utraty czujności i przyspieszonych strat ciepła.
W przypadku dzieci specjalistka zaleca aktywność ruchową zamiast biernego siedzenia na sankach. Policja przypomina, że w sytuacjach zagrożenia wystarczy zadzwonić pod numer 112 lub skorzystać z Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa, by zgłosić osobę wymagającą interwencji.


