-->
Nikt nie spodziewał się, że koalicjant rządu Donalda Tuska stanie się areną tak spektakularnego trzęsienia ziemi. Sygnały napięć pojawiały się od jakiegoś czasu, jednak skala tego, co rozegrało się pewnego ranka w korytarzach Sejmu, zaskoczyła niemal wszystkich obserwatorów polskiej polityki. Komentatorzy łapią się za głowy, a media społecznościowe huczą od spekulacji i gorących ocen.
Koniec Polski 2050. Znane twarze trzaskają drzwiami i idą własną drogą
Wszystko zaczęło się od wyborów na nowego przewodniczącego partii. Przegrana jednej z czołowych postaci ugrupowania z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz to był zapalnik, który uruchomił lawinę. Pierwsze tygodnie rządów nowej szefowej wyraźnie nie spełniły oczekiwań części parlamentarzystów – a frustracja narastała z każdym dniem.
Atmosfera wewnątrz klubu stawała się coraz bardziej dusząca. Mówiono o jednoosobowym podejmowaniu decyzji, o pozbawianiu klubu podmiotowości, o uchwałach uchwalanych pospiesznie, nocą. W pewnym momencie część posłów i senatorów uznała, że dalsza współpraca w dotychczasowej formule po prostu nie ma sensu. I postanowiła działać.
Osiemnaście osób, jedna konferencja i nowy rozdział w polskiej polityce
Około godziny 9:30 przed kamerami w Sejmie stanęła Paulina Hennig-Kloska w towarzystwie kilku parlamentarzystów. To właśnie ona ogłosiła decyzję, która wstrząsnęła polską sceną polityczną — odejście z Polski 2050 i powołanie nowego klubu parlamentarnego o nazwie Centrum. Deklarację opuszczenia szeregów dotychczasowego ugrupowania złożyło łącznie 18 parlamentarzystów: 15 posłów i 3 senatorów. Co istotne, czterech z pięciu senatorów Polski 2050 zdecydowało się odejść.
Wśród osób, które stanęły tego ranka obok Hennig-Kloski, znaleźli się m.in. Ryszard Petru, Aleksandra Leo, Sławomir Ćwik, Żaneta Cwalina-Śliwowska i Rafał Kasprzyk. Pełna lista parlamentarzystów deklarujących przystąpienie do klubu Centrum obejmuje: Żanetę Cwalina-Śliwowską, Elżbietę Burczyńską, Sławomira Ćwika, Paulinę Hennig-Kloską, Rafała Kasprzyka, Rafała Komarewicza, Aleksandrę Leo, Barbarę Okulę, Barbarę Oliwiecką, Norberta Pietrykowskiego, Ryszarda Petru, Marcina Skonieczke, Mirosława Suchonia, Ewę Szymanowską, Izabelę Bodnar, Grzegorza Fedorowicza, Piotra Masłowskiego oraz Jacka Trelę. Petru zaznaczył przy tym, że lista chętnych może być jeszcze dłuższa.
Hennig-Kloska tłumaczyła, że nowy klub ma być miejscem, w którym będzie można realizować postulaty składane wyborcom podczas kampanii w 2023 roku – bo w dotychczasowej formule tej przestrzeni po prostu zabrakło. Rafał Kasprzyk mówił o klubie bez kagańca, Aleksandra Leo zapewniała, że w Centrum każdy będzie traktowany równo, a decyzje nie będą zapadać siłowo i niedemokratycznie. Ewa Szymanowska skwitowała to krótko i dosadnie – nadszedł czas, by zakończyć ciągnący się serial i zabrać się do pracy.
Rząd spokojny, koalicja trwa, ale…
Warto odnotować, że jedną z osób dołączających do klubu Centrum jest Izabela Bodnar – posłanka, która opuściła Polskę 2050 już w lipcu ubiegłego roku. W swoim wpisie na platformie X oceniła tamtą decyzję jako absolutnie słuszną i wyraziła zadowolenie, że może teraz wesprzeć odchodzących kolegów.
Ludzie Polski 2050 dokonali demokratycznego wyboru. Wybrali przewodniczącą. Wybrali drogę zgodną z naszymi wartościami i naszym DNA.
Wszyscy kandydaci obiecywali, że zaakceptują wyniki demokratycznych wyborów. Tej obietnicy nie dotrzymali.
Posłowie, którzy opuścili Polskę 2050,…
— Polska 2050 (@PL_2050) February 18, 2026
Polska 2050 nie pozostała bierna. Władze partii opublikowały na platformie X stanowisko, w którym stwierdziły, że odchodzący posłowie nie potrafili pogodzić się z demokratyczną decyzją członków ugrupowania. Partia podkreśliła, że wybory wewnętrzne odbyły się zgodnie z zasadami, a wszyscy kandydaci zobowiązali się wcześniej do zaakceptowania ich wyników. Rozłam skomentował też premier Donald Tusk, który zapewnił, że zarówno Pełczyńska-Nałęcz, jak i Hennig-Kloska zadeklarowały mu lojalność wobec rządu i Koalicji 15 października. Szef rządu ocenił, że większość parlamentarna pozostanie stabilna aż do kolejnych wyborów.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty potwierdził po południu, że do Sejmu wpłynął wniosek o rejestrację nowego klubu parlamentarnego Centrum – i że Sejm ma odtąd dwa odrębne kluby tam, gdzie wcześniej był jeden. W Polsce 2050 pozostało 15 posłów – dokładnie tyle, ile wynosi ustawowe minimum, by klub mógł dalej funkcjonować.


