Koniec kwietnia to czas, o którym wielu emerytów nawet nie pamięta. Chodzi o opłatę abonamentową za radio i telewizję, a konsekwencje zaniedbania bywają zaskakująco surowe. Eksperci od lat powtarzają, że bagatelizowanie tego obowiązku to poważny błąd.
Emeryci w pułapce abonamentu RTV. Kto przegapi ten termin, może stracić część świadczenia
W tym roku termin za kwiecień upływa 24 kwietnia, bo ustawowy dzień zapłaty, czyli 25., wypada w dzień wolny. Nawet kilkudniowe spóźnienie może uruchomić procedurę, której efekty odczuje się na koncie bankowym. Najpoważniejsze skutki nie pojawiają się od razu. Mechanizm egzekucji rozkręca się stopniowo, ale gdy już ruszy, cofnięcie go bywa bardzo trudne.
Za uchylanie się od płacenia grozi kara równa trzydziestokrotności miesięcznej stawki. W praktyce to 285 zł za radio albo aż 915 zł za telewizor lub zestaw radiowo-telewizyjny. Do tego dochodzą same zaległości. Po otrzymaniu wezwania dłużnik ma zaledwie siedem dni na uregulowanie należności lub przedstawienie dokumentów potwierdzających zwolnienie. Kto tego nie zrobi, ryzykuje przekazanie sprawy do urzędu skarbowego.
Nie każdy senior musi płacić
Poczta Polska może wystawić tytuł wykonawczy, a fiskus ma prawo ściągać należność z emerytury, renty, wynagrodzenia, konta bankowego, a nawet zwrotu podatku. Potrącenie z emerytury następuje bez zgody dłużnika, choć obowiązują limity i kwota wolna od zajęcia.
Osoby po 75. roku życia są z abonamentu zwolnione. Podobnie emeryci powyżej 60 lat, których świadczenie nie przekracza 4451,78 zł brutto miesięcznie. Ten próg w 2026 roku wzrósł. Samo spełnienie warunków nie wystarczy jednak automatycznie. Konieczne jest posiadanie odpowiednich uprawnień i dokumentów potwierdzających prawo do ulgi.


