Mateusz Morawiecki od tygodni zapowiadał coś dużego. We wtorek wreszcie odsłonił karty, prezentując raport „Polska Jednej Prędkości”. Skala obietnic jest na tyle poważna, że trudno przejść obok nich obojętnie. Wiceszef PiS nie szczędził przy tym ostrych słów pod adresem obecnego rządu, któremu zarzucił zahamowanie inwestycji samorządowych.
Morawiecki zapowiada nowe 500 plus dla każdego Polaka. Jest jeden haczyk
Program ma objąć ponad 35 tysięcy projektów rozsianych po całym kraju. Były premier zapowiedział też, że PiS ruszy z tą propozycją w teren i będzie ją konsultować z mieszkańcami oraz włodarzami gmin, powiatów i miast.
Sedno to 500 zł na każdego mieszkańca danego samorządu rocznie. Łączna pula ma przekroczyć 100 miliardów złotych. Według Morawieckiego projekt przeszedł już konsultacje społeczne i ma być sprawiedliwy wobec wszystkich jednostek samorządowych.
Mechanizm działa na zasadzie podłogi i sufitu. Najmniejsze gminy mogą liczyć na minimum 5 mln zł rocznie niezależnie od liczby mieszkańców, a największe miasta nie dostaną więcej niż 100 mln zł. Były premier mocno akcentował też prostotę systemu — dwie kartki papieru, bez biurokracji, w oparciu o zaufanie do samorządowców i lokalny biznes.
Program „Polska Jednej Prędkości” – realna szansa czy puste obietnice?
Morawiecki nazwał swój program kolejnym wielkim kołem zamachowym gospodarki na następną dekadę. Propozycja celuje przede wszystkim w mniejsze gminy i średnie miasta, które od lat czują się pomijane przy podziale środków.
Gwarantowane minimum 5 mln zł dla każdej gminy to sygnał skierowany właśnie do tych społeczności. Na razie to głos opozycji, ale konkretne kwoty sprawiają, że samorządowcy na pewno będą tę propozycję analizować z kalkulatorem w ręku.


