-->
Polska zamarła po niespodziewanej deklaracji lidera Prawa i Sprawiedliwości. Jarosław Kaczyński postanowił zabrać głos w sprawie, która od miesięcy elektryzuje zarówno zwolenników, jak i przeciwników największej partii opozycyjnej. Informacja padła na antenie Radia Maryja i natychmiast rozpaliła dyskusję w całym kraju.
Tajemnicza zapowiedź prezesa. Ogłosi nazwisko
Prezes PiS dał do zrozumienia, że kluczowy wybór personalny został już dokonany. Co istotne, nie zdradził jednak żadnych szczegółów dotyczących tego, kogo widzi w roli kandydata partii na szefa rządu. Podkreślił jedynie, że ogłoszenie nazwiska to kwestia tygodni, a nie miesięcy.
Kaczyński wskazał marzec jako najbardziej prawdopodobny termin, w którym sprawa ma stać się — jak sam to ujął — zupełnie jasna. Zaznaczył przy tym, że choć statut partii daje mu szerokie uprawnienia decyzyjne, zamierza najpierw skonsultować swój wybór z szerszym gronem działaczy formacji.
Taka strategia komunikacyjna prezesa PiS ma wyraźny cel — buduje napięcie wokół nadchodzących wyborów parlamentarnych i skupia uwagę mediów na partii. Decyzja o kandydacie na premiera to jeden z najważniejszych ruchów, jakie ugrupowanie może wykonać przed kampanią wyborczą, a Kaczyński doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
Fakt, że lider PiS chce poddać swoją decyzję wewnątrzpartyjnej konsultacji, może świadczyć o dwóch rzeczach — albo o demokratyzacji procesu decyzyjnego, albo o potrzebie zbudowania szerokiego poparcia wewnątrz struktur dla wybranego kandydata. Niezależnie od motywacji, marzec zapowiada się jako miesiąc przełomowych rozstrzygnięć na polskiej scenie politycznej.
Pozostaje pytanie, które zadaje sobie dziś cała klasa polityczna — czyje nazwisko kryje się za decyzją prezesa Kaczyńskiego i czy ten wybór zmieni układ sił przed zbliżającymi się wyborami.


