Coś, co miało pozostać wewnętrzną sprawą największej partii opozycyjnej, niespodziewanie wymknęło się spod kontroli. Atmosfera w Prawie i Sprawiedliwości od tygodni gęstnieje, a kolejne odsłony konfliktu między frakcjami elektryzują opinię publiczną. Tym razem konsekwencje mogą być poważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Kaczyński uderza w swoich. Na celowniku trzy znane nazwiska
Obserwatorzy polskiej sceny politycznej od dłuższego czasu zwracają uwagę na narastające napięcia wewnątrz PiS. To, co jeszcze niedawno przypominało drobne potyczki słowne, przerodziło się w otwartą wojnę na argumenty, zarzuty i osobiste wycieczki. Media społecznościowe stały się areną starć, których intensywność zaskoczyła nawet najbardziej doświadczonych komentatorów.
Sytuacja dojrzewała od końca listopada 2025 roku, kiedy politycy partii zaczęli publicznie krytykować się nawzajem z niebywałą jak na jedną formację otwartością. Grupy wewnętrzne przestały ukrywać wzajemną niechęć, a każdy kolejny tydzień przynosił nowe odsłony konfliktu. Prezes Jarosław Kaczyński postanowił w końcu zareagować – i to zdecydowanie.
Zakaz, który miał uciszyć partyjne spory
W połowie lutego Kaczyński ogłosił jednoznaczny komunikat: każdy członek PiS, który podejmie publiczną dyskusję szkodzącą partii i Polsce, zostanie zawieszony w prawach członka – bez względu na dotychczasowe zasługi czy pozycję. Prezes dał jasno do zrozumienia, że tego typu zachowania uważa za skrajnie destrukcyjne.
Bezpośrednim impulsem do wydania zakazu była głośna wymiana zdań między byłym wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim a posłem Sebastianem Kaletą, która pociągnęła za sobą lawinę komentarzy ze strony innych polityków formacji. Mimo tak stanowczego ostrzeżenia, spokój nie trwał długo. Rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że komisja etyki partii – na wniosek samego Kaczyńskiego – zajmie się sprawą trojga parlamentarzystów, którzy złamali nałożony zakaz.
W związku z wczorajszym naruszeniem wydanego przez kierownictwo @pisorgpl zakazu wszczynania w mediach społecznościowych szkodliwych dla Polski i całego naszego środowiska politycznego dyskusji, p. prezes @OficjalnyJK podjął decyzję o skierowaniu do partyjnej komisji etyki spraw…
— Rafał Bochenek (@RafalBochenek) February 27, 2026
Na liście znalazły się głośne nazwiska: były premier Mateusz Morawiecki, poseł Ireneusz Zyska oraz posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Bochenek zaznaczył jednocześnie, że analizowane są również wypowiedzi innych członków partii, w tym europosła Patryka Jakiego, choć jego przypadek wymaga uwzględnienia szerszego kontekstu.
Iskrą, która rozpaliła najnowszy spór, było nagranie ze spotkania Jakiego ze studentami w Lublinie. Europoseł odpowiadał na pytanie o gwarancje niezależności Polski od Brukseli w przypadku powrotu PiS do władzy, powołując się na program SAFE i twardą postawę partii. Przy okazji zasugerował jednak, że niektórzy posłowie w szeregach formacji nie wyciągają wniosków z przeszłości.
Były premier kontra europoseł – i lawina reakcji
Ta uwaga nie umknęła Mateuszowi Morawieckiemu, który zareagował błyskawicznie. Były szef rządu publicznie zakwestionował kompetencje Jakiego, przypominając niepowodzenia w kluczowych projektach – reformie sądownictwa i ustawie o IPN. Morawiecki podkreślił też, że wszelkie decyzje dotyczące polityki europejskiej zapadały za zgodą całego kierownictwa PiS.
Co więcej, wprost wskazał na spadające poparcie partii po wygranych wyborach prezydenckich, łącząc ten trend z wewnętrzną krytyką dorobku rządów z lat 2015–2023 zamiast atakowania oponentów politycznych. Do dyskusji włączył się poseł Zyska, który na platformie X docenił odwagę Jakiego, lecz jednocześnie wyraźnie dał do zrozumienia, że europoseł nie dorasta do formatu byłego premiera.
Z kolei posłanka Stachowiak-Różecka zaapelowała do polityków wywodzących się z Suwerennej Polski o szacunek dla wspólnego dorobku rządowego i przypomniała, że zostali przyjęci do PiS w celu współpracy, a nie przebudowywania formacji według własnej wizji. Warto przypomnieć, że wewnętrzne tarcia nie są nowością – już w połowie grudnia były prezes TVP Jacek Kurski zaatakował publicznie Morawieckiego za deklaracje dotyczące obsadzania stanowisk w hipotetycznym przyszłym rządzie PiS.
Ripostowali wówczas europosłowie Waldemar Buda i Piotr Müller, kwestionując kompetencje Kurskiego do zabierania głosu w partyjnych sprawach. Partia, która jeszcze niedawno słynęła z żelaznej dyscypliny, dziś przypomina arenę frakcyjnych rozgrywek – a komisja etyki ma pełne ręce roboty.


