Prezydent złożył podpis pod dokumentem, który – jeśli przejdzie przez parlament – może diametralnie zmienić sytuację finansową gospodarstw domowych wychowujących dzieci. Kwoty, o jakich mowa, robią wrażenie, a skala proponowanych zmian wykracza daleko poza kosmetyczne korekty systemu podatkowego.
Tysiąc złotych dla rodzin. Podatkowa rewolucja dla rodzin wielodzietnych
Kancelaria Prezydenta nie ukrywa, że ambicje stojące za projektem są ogromne. Propozycja trafiła do Sejmu jako inicjatywa prezydencka pod numerem druku 1898, a jej uzasadnienie wprost odwołuje się do dramatycznej sytuacji demograficznej kraju. Polskie społeczeństwo kurczy się w zastraszającym tempie i dotychczasowe instrumenty wsparcia okazały się niewystarczające.
Reakcje na proponowane rozwiązanie są skrajnie różne – od entuzjazmu po poważne wątpliwości natury budżetowej. Zanim jednak ktokolwiek zacznie planować wydatki, warto dokładnie przyjrzeć się szczegółom, bo diabeł – jak zwykle – tkwi w nich głęboko.
Sedno projektu podpisanego 8 sierpnia 2025 roku stanowi gruntowna zmiana zasad rozliczania PIT. Próg pierwszej skali podatkowej miałby wzrosnąć ze 120 tys. zł do 140 tys. zł, a kwota zmniejszająca podatek – podskoczyć do 16 800 zł. Te dwie modyfikacje łącznie mogą sprawić, że przeciętna rodzina zatrzyma w portfelu około tysiąca złotych miesięcznie więcej.
Preferencja obejmie podatników rozliczających się według skali podatkowej, którzy wychowują minimum dwoje dzieci. Pod uwagę brane będą zarówno dzieci małoletnie, jak i pełnoletnie – pod warunkiem, że pobierają zasiłek pielęgnacyjny, rentę socjalną albo kontynuują naukę do ukończenia 25. roku życia. Projekt uwzględnia również sytuacje, w których rodzic realizuje obowiązek alimentacyjny wobec uczącego się dorosłego dziecka.
Górna granica dochodów uprawniająca do skorzystania z nowych przepisów wynosi 280 tys. zł rocznie na rodzinę, czyli 140 tys. zł na każdego z małżonków. Osoby objęte daniną solidarnościową, zarabiające powyżej miliona złotych rocznie, zostały z preferencji wyłączone.
Kto zyska, a kto zostanie z niczym
Eksperci nie pozostawiają złudzeń – największe korzyści finansowe odczują rodziny o ponadprzeciętnych zarobkach. Osoby, których dochody nie przekraczają kwoty wolnej od podatku, praktycznie nie odczują zmiany. To budzi uzasadnione kontrowersje, bo wsparcie trafi przede wszystkim do tych, którym wiedzie się relatywnie lepiej.
Poważne emocje wzbudzają także szacowane koszty reformy. Analitycy wskazują na obciążenie budżetu państwa rzędu 13–14 mld zł rocznie, choć część kalkulacji mówi nawet o 30 mld zł. Tak gigantyczna rozpiętość prognoz pokazuje, jak wiele niewiadomych kryje ten projekt. Z preferencji nie skorzystają rodzice dzieci umieszczonych na mocy orzeczenia sądu w placówkach zapewniających całodobową opiekę ani dzieci pozostających w związku małżeńskim.
Kluczowa informacja jest jednak taka – projekt to wciąż jedynie propozycja legislacyjna. Nowe przepisy miałyby dotyczyć przychodów uzyskanych od 1 stycznia 2026 roku, co oznacza, że pierwsze rozliczenie na nowych zasadach nastąpi dopiero w 2027 roku. Nie ma więc żadnej możliwości zastosowania tych regulacji w zeznaniu PIT za 2025 rok.


