in

Ten lek może być bardzo groźny dla zdrowia. Polacy używają go na potęgę

Popularny składnik leków na przeziębienie potrafi wywołać groźne skutki. Farmaceutka wskazuje błąd, który popełnia większość pacjentów w polskich aptekach.

pseudoefedryna działanie na katar zatoki skutki uboczne
Fot. Depositphotos

Jesienno-zimowa fala infekcji sprawia, że półki w aptekach świecą pustkami, a pacjenci bez większego zastanowienia sięgają po preparaty obiecujące szybką ulgę w katarze i uczuciu zatkanego nosa. Wydaje się, że skoro coś można kupić bez recepty, to znaczy, że jest w pełni bezpieczne. Tymczasem rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana, niż przypuszcza większość kupujących.

Sięgasz po lek na katar bez recepty? Niewinna tabletka, a potem dramat

Eksperci od lat powtarzają, że samoleczenie to miecz obosieczny. Z jednej strony odciąża system ochrony zdrowia, z drugiej – otwiera furtkę do błędów, które potrafią zaprowadzić pacjenta prosto na szpitalny oddział ratunkowy. Wystarczy jedno niepozorne zaniedbanie, żeby zwykłe przeziębienie zamieniło się w poważny problem.

Specjaliści coraz głośniej alarmują, że Polacy traktują leki dostępne bez recepty jak cukierki. Sięgają po kilka preparatów naraz, nie czytają ulotek, a konsultację z farmaceutą traktują jak zbędną formalność. A wystarczyłoby kilka pytań przy okienku, żeby uniknąć naprawdę nieprzyjemnych konsekwencji.

Mowa o pseudoefedrynie – składniku, który znajduje się w całej masie popularnych preparatów stosowanych przy katarze i zapchanych zatokach. Można ją znaleźć zarówno w tabletkach wydawanych z przepisu lekarza, jak i w tych, po które każdy może sięgnąć samodzielnie. I właśnie ta dostępność bywa zgubna.

Pseudoefedryna należy do grupy substancji zwanych sympatykomimetykami. Mówiąc prościej: pobudza układ współczulny, czyli ten sam, który w organizmie odpowiada za reakcję „walcz albo uciekaj”. Obkurcza naczynia krwionośne w błonie śluzowej nosa i przynosi upragnioną ulgę, ale przy okazji może rozpędzić serce i podnieść ciśnienie krwi.

Jak tłumaczy w rozmowie z Medonetem farmaceutka Angelika Talar-Śpionek, przyjęcie zbyt dużej dawki bywa naprawdę groźne. Pojawia się niepokój, drżenie rąk, bezsenność, zawroty głowy, a tętno i ciśnienie szybują w górę. W najpoważniejszych przypadkach dochodzi do zaburzeń rytmu serca, drgawek, a nawet powikłań, które realnie zagrażają życiu.

Pseudoefedryna. Działanie na katar i skutki uboczne. Sprzedaż robi wrażenie

Dane z portalu gdziepolek.pl pokazują, że choć obroty nieco spadły w ostatnim miesiącu, to nadal utrzymują się na bardzo wysokim poziomie. Statystyczna polska apteka sprzedaje leki z pseudoefedryną za ponad 5500 zł miesięcznie, przy czym zdecydowana większość tej kwoty – bo aż 5305,91 zł – pochodzi z preparatów wydawanych na receptę.

To pokazuje, jak ogromnym zainteresowaniem cieszą się tego rodzaju środki. Przy skali polskiego rynku aptecznego mówimy o setkach tysięcy opakowań miesięcznie, które trafiają do domów Polaków. A skoro tak, to rośnie również ryzyko, że ktoś sięgnie po nie bez podstawowej wiedzy o tym, jak działają.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Problem nie leży bowiem w samej pseudoefedrynie jako takiej. Substancja stosowana zgodnie z zaleceniami producenta spełnia swoje zadanie i nie stanowi zagrożenia. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy pacjent zaczyna improwizować i traktować ulotkę jako zbiór luźnych sugestii.

Ten jeden błąd popełnia większość pacjentów

Talar-Śpionek zwraca uwagę na mechanizm, który powtarza się przy aptecznym okienku niemal codziennie. Pacjent z mocnym przeziębieniem kupuje saszetki z gorącym napojem, do tego tabletki przeciwgorączkowe, a na dokładkę preparat reklamowany jako pomoc „na zatoki”. Problem w tym, że wszystkie trzy potrafią zawierać tę samą substancję czynną – pseudoefedrynę lub paracetamol.

Efekt? Nieświadome zdublowanie, a czasem nawet potrojenie dawki. Organizm dostaje uderzenie, którego nikt nie planował, a skutki uboczne uderzają ze zdwojoną siłą. Farmaceutka podkreśla, że kluczowe jest trzymanie się zaleconego dawkowania oraz długości terapii, bo przedłużanie leczenia na własną rękę wyraźnie zwiększa ryzyko powikłań.

Specjalistka przypomina też o dekstrometorfanie obecnym w syropach przeciwkaszlowych dla dorosłych i dzieci powyżej szóstego roku życia. W zalecanych dawkach jest bezpieczny, jednak przyjęty w nadmiarze działa psychoaktywnie i bywa stosowany rekreacyjnie – głównie przez młodzież, która szuka taniego i legalnego sposobu na odurzenie się.

Dzieci to osobny rozdział

Talar-Śpionek nie ma wątpliwości, że najwięcej uwagi wymaga leczenie najmłodszych. Podawanie dzieciom preparatów przeznaczonych dla dorosłych, nawet przy zmniejszeniu dawki „na oko”, to proszenie się o kłopoty. Leki przeciwkaszlowe o działaniu ośrodkowym często w ogóle nie są rekomendowane u dzieci.

Co zatem sprawdza się najlepiej? Farmaceutka wskazuje na metody objawowe i bezpieczne: roztwory soli morskiej do przepłukiwania nosa, nawilżanie powietrza w pomieszczeniu, odpowiednie nawodnienie oraz jednoskładnikowe preparaty przeciwgorączkowe – paracetamol lub ibuprofen w dawkach dopasowanych do wieku malucha.

U dorosłych natomiast sensowniejsze bywa sięganie po leki działające miejscowo, które obkurczają naczynia w nosie, zamiast preparatów ogólnoustrojowych pobudzających cały organizm. Warto też – choć brzmi to banalnie – czytać składy kupowanych leków, żeby nie łączyć dwóch preparatów z identyczną substancją czynną.

Farmaceuta może powiedzieć „nie”

Rola osoby stojącej za aptecznym okienkiem jest znacznie większa, niż wielu pacjentów przypuszcza. Farmaceuta nie tylko wydaje opakowanie, ale powinien też zapytać, dla kogo jest lek, jak długo ma być stosowany i co jeszcze pacjent przyjmuje. To nie wścibstwo, lecz element bezpieczeństwa.

W Polsce leki dostępne bez recepty zawierające pseudoefedrynę, kodeinę czy dekstrometorfan podlegają regulacjom wynikającym z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jednorazowo można kupić tylko jedno opakowanie, a transakcja odbywa się wyłącznie w aptece stacjonarnej. Zamówienie tych preparatów przez internet z dostawą do domu po prostu nie wchodzi w grę.

Talar-Śpionek przypomina ponadto, że farmaceuta ma pełne prawo odmówić sprzedaży leku, jeśli podejrzewa próbę nadużycia, obejścia limitów, zastosowania pozamedycznego albo gdy preparat ma trafić do dziecka lub osoby z przeciwwskazaniami zdrowotnymi. Może też nie wydać środka osobie poniżej osiemnastego roku życia. I choć niektórych pacjentów takie pytania irytują, to właśnie one bywają ostatnią linią obrony przed naprawdę poważnymi kłopotami.

Źródło: medonet.pl

zostawiłem klucze w drzwiach

Robisz to po powrocie do domu z pracy? Złodzieje tylko na to czekają

jasnowidz krzysztof jackowski najnowsze youtube upadek pis kaczynski utrata większości w sejmie

Zacznie się za moment. Jasnowidz ostrzega. Jego słowa mrożą krew w żyłach