in

JESTEM ZŁY!JESTEM ZŁY!

Gigantyczne nagrody w rządzie Tuska. Kwota zwala z nóg. Rekordzista zgarnął 21 tys. zł

Gdy przeciętny Polak zmaga się z wciąż rosnącymi rachunkami i podatkami, w ministerialnych gabinetach przy Alejach Ujazdowskich panuje całkiem odmienna atmosfera.

rzad tuska nagrody
Fot. gov.pl

Gdy przeciętny Polak zmaga się z rosnącymi rachunkami, w gabinetach przy Alejach Ujazdowskich panuje zupełnie inna atmosfera. Rok 2025 okazał się wyjątkowo łaskawy dla pewnej grupy zawodowej w Polsce. Pieniądze płyną tam szerokim strumieniem, a wysokość poszczególnych przelewów potrafi zaskoczyć nawet najbardziej obeznanych z państwową buchalterią.

Rząd wypłacił sobie gigantyczne nagrody

Dziennik „Fakt” zapytał kolejne resorty o to, ile wydały na premie dla swoich pracowników w mijającym roku. Odpowiedzi okazały się zaskakująco szczere, a po ich zsumowaniu wyłoniła się kwota robiąca wrażenie nawet na doświadczonych obserwatorach finansów publicznych.

Na starcie warto rozwiać jedno nieporozumienie. Pieniądze, o których mowa, nie trafiają ani do ministrów, ani do ich zastępców. Beneficjentami są urzędnicy zatrudnieni w resortowych strukturach, a każde ministerstwo samodzielnie decyduje, komu i ile wypłaci.

Zasada dotycząca funduszu nagród jest prosta. Przepisy pozwalają przeznaczyć na ten cel 3 procent kwoty, którą dane ministerstwo przeznacza na wynagrodzenia. To, jak podzielić tę pulę, pozostaje już w rękach konkretnego resortu.

Sto trzydzieści milionów dla urzędników

I tu dochodzimy do liczby, która rozpala emocje. W 2025 roku ministerstwa wypłaciły swoim pracownikom minimum 130 milionów złotych nagród. Niekwestionowanym liderem tego zestawienia zostało Ministerstwo Finansów, które rozdysponowało aż 52,7 mln zł brutto między 3303 osoby.

Średnia premia w resorcie finansów wyniosła 4172 zł, ale rekordzista otrzymał aż 21 tys. zł. Drugie miejsce przypadło Ministerstwu Spraw Zagranicznych z kwotą 26,9 mln zł. Tu nagrody uzasadniano między innymi pracą w realiach wojny w Ukrainie oraz przygotowaniami do polskiej prezydencji w Radzie UE.

Podium zamyka MON z sumą 13,76 mln zł, a tuż za nim uplasowało się Ministerstwo Rodziny z ponad 9 mln zł. W większości resortów średnia nagroda mieściła się w przedziale od około 2 do 5 tys. zł.

Od siedmiu milionów do czterdziestu tysięcy

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wypłaciło 7,5 mln zł, Ministerstwo Rozwoju przekroczyło próg 5 mln zł. Cyfryzacja rozdała urzędnikom 3,5 mln zł, Infrastruktura 3,66 mln zł. Resort Klimatu zamknął się w okolicach 2 mln zł, a w Ministerstwie Zdrowia część premii sfinansowano ze środków europejskich. Na dnie tego rankingu znalazło się Ministerstwo Rolnictwa z zaledwie 45,5 tys. zł.

Różnica między liderem a ostatnim w zestawieniu jest kolosalna i pokazuje, jak bardzo odmienne podejście do nagradzania mają poszczególne resorty. Ekonomista Marek Zuber przyznał, że łączna suma faktycznie potrafi zrobić wrażenie, ale zwrócił uwagę na kontekst. Chodzi przecież o sporą grupę urzędników pracujących w administracji centralnej.

Zdaniem Zubera premie bywają potrzebne, ponieważ pomagają przyciągać kompetentnych ludzi do sektora, w którym pensje podlegają sztywnej regulacji i często odstają od stawek w prywatnych firmach. Problem, jak zauważył ekspert, zaczyna się wtedy, gdy nagrody trafiają do osób z politycznymi koneksjami.

Źródło: fakt.pl

przekaz z zaświatów prochy

Rozsypali prochy babci w jeziorze. Te ułożyły się w napis. Rodzina w szoku

Rząd szykuje się na najgorsze. Wkrótce każdy otrzyma tabletki z jodem