in

Zaostrza się konflikt w PiS. Kaczyński ostro. Dał zielone światło do ataku

Medialne ataki na frakcję Morawieckiego to nie przypadek, lecz zaplanowana operacja. Politolożka kreśli scenariusze rozłamu, który może zmienić układ sił na polskiej prawicy.

tajne posiedzenie sejmu o co chodzi
Fot. Depositphotos

Prawicowa koalicja, która przez lata trzymała się razem jak zabetonowana, zaczyna pękać po szwach. Ostatnie dni przyniosły serię ostrych ataków wewnątrz PiS, a ich celem stał się były premier Mateusz Morawiecki i jego polityczne zaplecze. Za kulisami rozgrywa się partia szachów, w której każdy ruch wydaje się dokładnie zaplanowany.

Kaczyński pozwolił uderzyć w Morawieckiego? „To zaplanowana akcja”

Atmosfera w Prawie i Sprawiedliwości od tygodni gęstniała, ale do wybuchu brakowało bezpośredniego pretekstu. Tym pretekstem stało się powołanie przez Mateusza Morawieckiego nowego stowarzyszenia Rozwój Plus, do którego przystąpiło 38 osób, głównie posłów PiS. Dla wielu w partii to był sygnał alarmowy, bo taki ruch trudno interpretować inaczej niż jako budowanie alternatywnego ośrodka.

Odpowiedź nadeszła błyskawicznie. Europoseł Patryk Jaki pojawił się na antenie TV Republika i publicznie zakwestionował sens tej inicjatywy, sugerując, że bardziej pomaga ona Platformie Obywatelskiej niż samemu PiS. Jaki nie poprzestał na wystąpieniu telewizyjnym. W mediach społecznościowych poszedł o krok dalej, wskazując z imienia i nazwiska polityków z otoczenia Morawieckiego, którzy mieli go zaatakować słownie.

Wymienił Piotra Mullera, Pawła Jabłońskiego i Marcina Horałę, publikując jednocześnie zrzuty ekranu ich wpisów na platformie X. Również Tobiasz Bocheński włączył się w tę rozgrywkę, podgrzewając atmosferę. Dwa fronty zarysowały się wyraźnie, a obie strony zaczęły otwarcie wymieniać ciosy. Dla obserwatorów polskiej polityki taka eskalacja nie była zaskoczeniem. Napięcia narastały od miesięcy, a stowarzyszenie Morawieckiego jedynie przyspieszyło to, co i tak musiało nastąpić.

Kto naprawdę pociąga za sznurki?

Dr Anna Materska-Sosnowska z rozmowie z Onetem nie pozostawiła wątpliwości co do charakteru tych wydarzeń. Politolożka wprost stwierdziła, że cała operacja zmierza do usunięcia Morawieckiego i jego ludzi z partii. Jej zdaniem atak o takiej skali i koordynacji nie mógł się odbyć bez wiedzy i zgody Jarosława Kaczyńskiego.

Ekspertka zwróciła też uwagę na dodatkowy wątek. Patryk Jaki prowadzi własną grę, walcząc o podmiotowość środowiska dawnej Solidarnej Polski wewnątrz PiS, zwłaszcza po odejściu Zbigniewa Ziobry ze sceny. Nakładają się tu zatem co najmniej dwa konflikty: rywalizacja obozu Kaczyńskiego z obozem Morawieckiego oraz indywidualna walka poszczególnych polityków o wpływy.

Materska-Sosnowska zauważyła przy tym, że Morawiecki stosuje specyficzną taktykę. Były premier deklaruje lojalność wobec partii i zapewnia, że nie łamie statutu, ale równocześnie konsekwentnie buduje własne zaplecze polityczne. To gra na dwa fronty, którą trudno prowadzić w nieskończoność.

Zdaniem politolożki Morawiecki nie zamierza odejść dobrowolnie i robi wszystko, by to partia podjęła decyzję o jego usunięciu. Kaczyński z kolei ma związane ręce, bo wyrzucenie byłego premiera wraz z grupą około 40 posłów oznaczałoby poważne osłabienie klubu parlamentarnego.

Rozłam, sojusze i polityczne tasowanie kart

Co się stanie, jeśli do ostatecznego pęknięcia rzeczywiście dojdzie? Materska-Sosnowska zarysowała kilka możliwych scenariuszy. Najbardziej prawdopodobny to samodzielny start formacji Morawieckiego w wyborach. Ale politolożka nie wykluczyła też wariantu, w którym nowa partia ostatecznie wróci do współpracy z PiS na wspólnej liście, podobnie jak kiedyś funkcjonowało porozumienie z ugrupowaniem Ziobry.

Najbardziej zaskakującą prognozą okazała się sugestia możliwej współpracy formacji Morawieckiego z PSL-em. Choć dziś brzmi to jak polityczna fantastyka, ekspertka przekonywała, że im bliżej wyborów, tym bardziej poszczególni gracze będą szukać nowych konfiguracji, by po prostu przetrwać.

Otwarta pozostaje też kwestia Konfederacji i Korony Brauna, które mogą skorzystać na chaosie w największej partii opozycyjnej. To, w jakich konfiguracjach te ugrupowania ostatecznie wystartują, wpłynie na cały układ sił. Jedno wydaje się przesądzone: polska prawica wchodzi w okres głębokich przetasowań, a ich konsekwencje odczuje każdy uczestnik politycznej gry.

Źródło: Onet.pl

kolejki do lekarzy nfz

NFZ zakręca kurek z pieniędzmi. Szpitale grożą, że pacjenci będą czekać latami

migranci w polsce

Majówka 2026. Patrole nie odpuszczają. Turyści dostają mandaty za TO zdjęcie