in ,

ZUS i składka zdrowotna znowu w górę. Rząd podjął wstępną decyzję

We wtorek 28 kwietnia rząd przyjął dokument pod nazwą „Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030”. Obciążenia dla małych firm drastycznie wzrosną.

wojna w polsce gdzie uciekać
Fot. Depositphotos

Najnowsze rządowe wyliczenia rysują obraz, który z jednej strony cieszy, z drugiej spędza sen z powiek konkretnej grupie Polaków. Pensje mają rosnąć, gospodarka ma się rozpędzać, a inflacja ma odpuścić. Tylko że za tę pozornie korzystną prognozę słono zapłaci ponad dwa miliony osób prowadzących własne firmy. I to znacznie więcej, niż mogło im się wydawać.

Rząd ujawnił prognozy na 2027 rok. Przedsiębiorcy będą musieli głęboko sięgnąć do kieszeni

We wtorek 28 kwietnia rząd przyjął dokument pod nazwą „Wieloletnie założenia makroekonomiczne na lata 2026-2030”. To swego rodzaju mapa drogowa dla polskiej gospodarki, która rysuje całkiem przyjemny krajobraz. Mimo zawirowań na Bliskim Wschodzie i niepokojąco wysokich cen paliw, autorzy dokumentu nie spodziewają się gwałtownego wzrostu cen. Sytuacja na rynku pracy ma pozostać stabilna, a portfele Polaków powoli, ale systematycznie mają puchnąć.

Według rządowych szacunków przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w bieżącym roku pójdzie w górę o 6 procent. Po odjęciu inflacji realny wzrost pensji wyniesie 3,4 procent. Autorzy prognozy tłumaczą ten trend ożywieniem koniunktury oraz mocną pozycją negocjacyjną pracowników. Mówiąc prościej: rynek wciąż sprzyja zatrudnionym, a pracodawcy muszą dorzucać do pensji, jeśli chcą utrzymać kadry.

Co dalej? W 2027 roku pozytywne tendencje mają być kontynuowane, choć już z nieco mniejszym rozmachem. Rząd zakłada, że dobra koniunktura utrzyma się, a wraz z nią dalszy wzrost wynagrodzeń. Dla milionów zatrudnionych na etatach to brzmi jak całkiem sensowna perspektywa. Problem w tym, że ta sama prognoza ma drugą stronę medalu, o której mało kto głośno mówi.

Bo wzrost średniej krajowej nie jest tylko abstrakcyjnym wskaźnikiem ekonomicznym. To również punkt odniesienia dla całego systemu naliczania składek na ubezpieczenia społeczne. A im wyższa średnia, tym wyższe obciążenia. I właśnie tu zaczyna się historia, która powinna zainteresować każdego, kto prowadzi działalność gospodarczą lub rozważa jej założenie.

Ile dziś płacą przedsiębiorcy do ZUS

W Polsce na własny rachunek pracuje obecnie około 2,5 miliona osób. Niezależnie od tego, czy biznes idzie świetnie, czy ledwo się trzyma na powierzchni, każda z tych osób co miesiąc wpłaca do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych konkretną kwotę. Wysokość tych składek nie zależy bowiem od osiąganych przychodów, lecz od ustalonej odgórnie podstawy.

Zasady działania tego mechanizmu wyjaśnił „Faktowi” Piotr Juszczyk, ekspert podatkowy firmy inFakt. Według jego informacji podstawą wymiaru składek dla osób prowadzących działalność jest 60 procent prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Ten odsetek, choć brzmi technicznie, przekłada się na bardzo realne pieniądze wyciągane z firmowych kont co miesiąc.

W obecnym roku prognozowane przeciętne wynagrodzenie sięga 9420 złotych. Składki ZUS dla przedsiębiorców wynoszą zatem 1926,76 zł miesięcznie. Do tego dochodzi jeszcze składka zdrowotna naliczana osobno, której wysokość zależy od wybranej formy opodatkowania.

Na przestrzeni ostatnich lat te kwoty rosły w tempie, które warto sobie uzmysłowić. Jeszcze w 2021 roku pełne składki społeczne razem ze składką chorobową wynosiły 998,37 zł. Sześć lat później sytuacja wygląda diametralnie inaczej. I tu właśnie pojawia się sedno sprawy, o którym warto wiedzieć już teraz.

Tyle wyniosą składki ZUS w 2027 roku

Według rządowych założeń przeciętna pensja w 2027 roku wzrośnie do 9971 złotych. To z pozoru niewielka różnica, ale dla przedsiębiorców oznacza ona konkretne konsekwencje finansowe. Podstawa wymiaru składek wyniesie wtedy 5982,60 zł, czyli właśnie wspomniane 60 procent prognozowanej średniej.

Piotr Juszczyk wyliczył dla „Faktu” dokładne kwoty, jakie firmy będą musiały odprowadzać. Miesięczne składki ZUS sięgną 2039,46 zł, co stanowi wzrost o 112,70 zł względem obecnego poziomu. W skali roku dodatkowe obciążenie wyniesie 1352,40 zł. To pieniądze, które po prostu wyparują z firmowego budżetu, niezależnie od tego, jak idzie biznes.

Łącznie przedsiębiorca odprowadzi do ZUS w 2027 roku około 24,5 tysiąca złotych rocznie. Po doliczeniu minimalnej składki zdrowotnej kwota ta sięgnie mniej więcej 30 tysięcy złotych. Tyle właśnie państwo wyciągnie z kieszeni każdej osoby prowadzącej własną firmę, niezależnie od jej kondycji finansowej.

Ekspert inFaktu zwraca uwagę na jeszcze jedno zestawienie, które potrafi zrobić wrażenie. Porównanie kwot z 2021 roku z prognozą na 2027 rok pokazuje skalę zmian z perspektywy długofalowej. To właśnie tam kryje się informacja, która naprawdę powinna zostać zapamiętana.

Sześć lat, które zmieniło wszystko

Skok z 998,37 zł w 2021 roku do 2039,46 zł w 2027 roku oznacza wzrost składek o ponad 104 procent. Innymi słowy, miesięczne obciążenie podwoiło się w ciągu zaledwie sześciu lat. Trudno znaleźć w polskiej gospodarce drugi taki przykład tempa wzrostu, który w dodatku dotyka tak licznej grupy zawodowej.

Kwotowo różnica jest jeszcze bardziej wymowna. Roczne obciążenie przedsiębiorcy wzrosło w tym okresie o 12,5 tysiąca złotych. Dla wielu jednoosobowych firm to równowartość kilku miesięcy zysku, a czasem nawet różnica między rentownością a stratą. Te pieniądze nie mogą zostać zainwestowane w rozwój, sprzęt ani zatrudnienie nowych osób.

System naliczania składek od prognozowanej średniej ma swoją wewnętrzną logikę, ale w praktyce prowadzi do paradoksu. Im lepiej radzi sobie polska gospodarka jako całość, tym wyższe rachunki dostają mali przedsiębiorcy. I to niezależnie od tego, czy ich własna firma odczuwa wzrost koniunktury, czy walczy o przetrwanie.

Dla osób planujących założenie działalności rządowe prognozy są sygnałem, że kalkulacja musi uwzględniać realia kolejnych lat. Składki nie spadną, a tendencja wzrostowa wydaje się trwale wpisana w polski system. Dwa miliony pięćset tysięcy osób na własnym rachunku ma więc kolejny powód, by uważnie przyjrzeć się rządowym dokumentom przyjmowanym kwietniowymi wtorkami.

antoni macierewicz młody

Sejm zdecydował w sprawie Macierewicza. „Za” głosowało 242 posłów

epidemia raka jelita grubego

Epidemia raka jelita u młodych Polaków. „Wyciągajcie wnioski, póki czas”