in

„Odwrócony” napiwek w restauracjach. Czym jest i czemu działa lepiej niż zwykły?

Restauratorzy coraz częściej fundują gościom darmowy poczęstunek na koniec wizyty. Ekspert wyjaśnia, dlaczego ten gest zmienia relację z klientem.

odwrócony napiwek
Fot. Depositphotos

Napiwek kojarzy się wyłącznie z gestem klienta wobec kelnera. Tymczasem po drugiej stronie stolika rodzi się nowa tradycja. Restauratorzy zaczynają odwdzięczać się gościom w sposób, który budzi zaskoczenie i trafia prosto w serce.

Odwrócony napiwek. Na czym polega?

Siadając w restauracji, odruchowo myślimy o napiwku jako obowiązku. Kilka złotych dorzuconych do rachunku albo wbitych w terminal. Schemat znany od pokoleń. W krajach basenu Morza Śródziemnego ten układ wygląda inaczej. We Włoszech czy Grecji po posiłku kelner przynosi drobny poczęstunek od lokalu. Kieliszek limoncello, baklawa, espresso, za które nikt nie płaci.

W Polsce praktyka dopiero raczkuje, ale widać ją coraz częściej. Zjawisko nosi nazwę „napiwek dla gościa” i polega na bezpłatnym poczęstunku tuż przed rachunkiem. Digestif, nalewka, kawa albo deser. Marek Grzesiak, komentując zjawisko dla Fakt.pl, uważa taki ruch za doskonały sposób budowania więzi z klientem. Liczy się nie wartość podarowanego drinka, ale fakt, że ktoś pomyślał o gościu.

Zdaniem eksperta „odwrócony napiwek” sprawia, że odwiedzający przestaje postrzegać siebie jako kogoś, kto tylko płaci rachunek. Pojawia się poczucie bycia kimś wyczekiwanym. Grzesiak wskazuje, że obsługa chce tak podziękować za udany wieczór lub duże zamówienie. Proponuje kieliszek alkoholu po posiłku, nalewkę albo przekąskę na pożegnanie. Tę chwilę hojności ekspert nazywa kapitałem emocjonalnym.

Mechanizm silniejszy niż reklama

Za skutecznością gestu stoi zasada wzajemności. Kto otrzymał coś nieoczekiwanego, czuje więź z miejscem i chętniej wraca. Nawet jeśli podczas wizyty zdarzyły się wpadki, gratisowy deser potrafi złagodzić końcowe wrażenie. Ostatni akord kolacji zostaje w głowie najdłużej i kształtuje opinię o wieczorze.

Poczęstunek zmienia też atmosferę przy stoliku. Rozmowa staje się swobodniejsza, a relacja między obsługą i gośćmi cieplejsza. Wielu właścicieli lokali postrzega darmowe częstowanie jako stratę. Ekspert przekonuje, że to nakład zwracający się w lojalności klientów. Na zatłoczonym rynku gastronomicznym takie gesty mogą przesądzić, czy lokal przetrwa i zdobędzie dobrą renomę.

pismo z urzędu skarbowego co to może być

Mieszkasz z rodzicami? Urząd Skarbowy wkrótce zapuka do waszych drzwi

łukasz litewka czy ma żonę i dzieci

Śmierć Łukasza Litewki powraca. Śledczy mają nagranie. „Udało się uchwycić…”