Czasem wystarczy jeden wpis, by po latach wróciły dawne konflikty i emocje. Tym razem zaczęło się od zniknięcia tablicy, a skończyło na ostrym ultimatum i powrocie do jednej z najgłośniejszych spraw z przeszłości byłego prezydenta.
Wałęsa publikuje stanowczy apel. Wspomniał o milionie zł
Lech Wałęsa zamieścił w niedzielę obszerny wpis w mediach społecznościowych, w którym zażądał konkretnych działań wobec instytucji działającej w gdańskim budynku „Solidarności”. Były prezydent poinformował, że przed laty przekazał znaczące środki finansowe na funkcjonowanie specjalistycznej placówki ochrony zdrowia mieszczącej się w tym obiekcie. Jak podkreślił, przez długi czas informowała o tym specjalna tablica pamiątkowa. Według jego relacji została jednak usunięta i do dziś nie wróciła na swoje miejsce.
W swoim wpisie Wałęsa zaznaczył, że oczekuje przywrócenia tablicy albo zwrotu przekazanych pieniędzy wraz z odsetkami liczonymi od momentu jej demontażu. Całą sytuację przedstawił jako wyraz braku szacunku wobec jego zaangażowania finansowego. Były lider „Solidarności” sugerował również, że decyzja o usunięciu upamiętnienia nie była przypadkowa. Emocjonalny ton publikacji szybko wywołał liczne komentarze w sieci.
Były prezydent mówi o ogromnych pieniądzach
W kolejnych komentarzach pod własnym wpisem Wałęsa doprecyzował, o jakiej skali wsparcia mówi. Jak wyliczył, przekazana przez niego darowizna odpowiada dziś kwocie około miliona złotych. Podkreślił przy tym, że środki mógł zachować dla siebie, a mimo to zdecydował się wesprzeć działalność instytucji. Dodał również, że mimo finansowej pomocy spotyka się obecnie z krytyką i obraźliwymi komentarzami.
Były prezydent zaznaczył, że sam nie zabiegał o zawieszenie tablicy informacyjnej. Według jego relacji została ona umieszczona jako forma podziękowania za przekazane pieniądze. Z jego słów wynika jednak, że skoro już pojawiła się w budynku, jej późniejsze usunięcie odebrał jako działanie wymierzone bezpośrednio w niego. Sprawa szybko stała się jednym z najgłośniejszych tematów politycznych komentarzy w mediach społecznościowych.
Nagle wrócił temat Kiszczaka
Na żądaniach dotyczących tablicy Wałęsa nie zakończył swojej internetowej aktywności. W dalszej części komentarzy wrócił do wydarzeń związanych ze śmiercią Czesława Kiszczaka i ujawnieniem dokumentów dotyczących jego kontaktów ze Służbą Bezpieczeństwa. Były prezydent przekonywał, że po śmierci generała osoby z jego otoczenia miały próbować nakłonić go do przedstawienia wspólnej wersji wydarzeń dotyczących upadku komunizmu. Według Wałęsy miał usłyszeć sugestię, że Kiszczak działał jako agent brytyjskiego wywiadu.
Jak relacjonował były prezydent, odmówił udziału w takim przedsięwzięciu. Właśnie z tym miał wiązać późniejsze ujawnienie dokumentów przez wdowę po generale. Wałęsa ponownie podważył autentyczność materiałów dotyczących jego domniemanej współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Tym samym wpis dotyczący zaginionej tablicy szybko przerodził się w kolejną odsłonę wieloletniego sporu o przeszłość byłego przywódcy „Solidarności”.


