Coraz ostrzejszy polityczny konflikt zaczyna przenosić się na obszary, które dotąd pozostawały poza bezpośrednim starciem partii. W programie Polsatu padły słowa, które mogą okazać się wyjątkowo niewygodne dla rządzących. Dorota Gawryluk zasugerowała, że działania wobec konserwatywnych środowisk medialnych zaczynają przypominać niebezpieczny schemat.
Alarm w studiu Polsatu. Gawryluk wskazała na groźny problem dla rządu
Dorota Gawryluk odniosła się w programie Polsatu do doniesień dotyczących Tomasza Sakiewicza i pojawiających się sugestii o jego rzekomym udziale w ułatwieniu ucieczki Zbigniewowi Ziobrze. Dziennikarka oceniła, że podobne skojarzenia nie pojawiają się przypadkowo.
Według niej wpisują się w szerszy mechanizm działań wobec konserwatywnych środowisk medialnych. Zwróciła uwagę, że atmosfera wokół tych redakcji staje się coraz bardziej napięta. Gawryluk przypomniała także o kampanii mailowej wymierzonej w konserwatywnych dziennikarzy. Na ich adresy mają trafiać wiadomości sugerujące obecność osoby planującej samobójstwo, co kończy się interwencjami policji.
Dziennikarka podkreśliła, że służby powinny działać rozsądnie i adekwatnie do sytuacji. Jej zdaniem rząd musi zachować szczególną ostrożność, ponieważ błędy popełniane wobec mediów mogą mieć poważne polityczne konsekwencje. – Doszło do takiej sytuacji, że w Polsce świętuje się obecnie łamanie konstytucji – powiedziała Gawryluk.
„Każdy błąd będzie słono kosztował”
W ocenie Gawryluk media pozostają wyjątkowo wrażliwą przestrzenią życia publicznego. Podkreśliła, że działania odbierane jako nacisk lub polityczna zemsta mogą szybko wywołać negatywną reakcję opinii publicznej. Dziennikarka ostrzegła, że uderzanie w wolne media konserwatywne może osłabić pozycję koalicji rządzącej. Według niej każdy błąd w tej sprawie może bardzo drogo kosztować obecny rząd.
Gawryluk krytykuje rząd za zastraszanie dziennikarzy Republiki.‼️ pic.twitter.com/q5qdE3Eyjq
— Kolett🇵🇱♥️ (@cecylia75151) May 16, 2026


