Coraz większe wydatki na bezpłatne leki dla seniorów skłaniają resort zdrowia do przeglądu obowiązujących zasad. W Ministerstwie Zdrowia trwają prace nad zmianami, które mają ograniczyć koszty programu, ale jednocześnie nie pozbawić pacjentów dostępu do leczenia. Analizy wskazują, że oszczędności mogą sięgnąć nawet 1,8 mld zł.
Darmowe leki dla milionów Polaków pod lupą. Rząd szykuje cięcia nawet o 2 mld zł
Program bezpłatnych leków dla seniorów powyżej 65. roku życia obowiązuje od 2023 roku i z roku na rok obejmuje coraz większą liczbę pacjentów. Jak wynika z analizy Narodowego Funduszu Zdrowia, do której dotarła „Rzeczpospolita”, skala wydatków sprawia, że konieczne stało się przeanalizowanie obecnego modelu finansowania. Resort zdrowia pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą ograniczyć rosnące koszty refundacji. Jednocześnie deklarowanym celem pozostaje zachowanie dostępności leków dla osób korzystających z programu.
Dane pokazują, że tylko w ubiegłym roku z bezpłatnych recept dla seniorów skorzystało 7,2 mln osób. Łączne wydatki programu obejmującego seniorów, dzieci i młodzież do 18. roku życia oraz kobiety w ciąży wyniosły 3,7 mld zł. Sama wartość refundacji recept oznaczonych uprawnieniem S zwiększyła się w ciągu roku o 23,4 proc. Tak dynamiczny wzrost oznacza coraz większe obciążenie dla budżetu NFZ.
Skąd tak duży wzrost wydatków?
Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków wskazuje, że na rosnące koszty wpływa kilka czynników. Jednym z nich jest znaczące rozszerzenie wykazu preparatów objętych programem. Początkowo lista obejmowała jedynie kilkaset pozycji, natomiast obecnie znajduje się na niej około 3,7 tys. leków.
Znaczenie mają również zmiany dotyczące zasad wystawiania recept. Od lutego 2025 roku recepty z uprawnieniem S mogą wystawiać lekarze wszystkich specjalizacji, także prowadzący prywatne gabinety, a nie wyłącznie medycy udzielający świadczeń w ramach kontraktu z NFZ. Dodatkowo recepty mogą obejmować roczną terapię, co pozwala pacjentowi jednorazowo wykupić nawet czteromiesięczny zapas leków. Wszystkie te elementy przekładają się na wzrost wartości refundacji.
NFZ proponuje nowe zasady refundacji
Analiza przygotowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia zakłada kilka wariantów zmian. Ich wspólnym założeniem jest utrzymanie dostępności bezpłatnego leczenia przy jednoczesnym wprowadzeniu mechanizmów zwiększających konkurencję cenową pomiędzy producentami leków. Rozważane rozwiązania dotyczą przede wszystkim sposobu finansowania preparatów o takim samym działaniu, ale oferowanych przez różnych producentów.
Obecnie NFZ pokrywa pełny koszt zarówno najtańszego odpowiednika, jak i znacznie droższego leku oryginalnego, jeśli oba znajdują się na liście refundacyjnej. Jeden z analizowanych wariantów przewiduje finansowanie w 100 proc. jedynie kwoty odpowiadającej podstawie limitu, czyli cenie najtańszego preparatu. W przypadku wyboru droższego odpowiednika pacjent musiałby dopłacić różnicę z własnych środków.
Oszczędności mogą sięgnąć miliardów
Z wyliczeń przedstawionych w analizie wynika, że w zależności od wybranego wariantu możliwe oszczędności wyniosłyby od około 0,5 do nawet 1,8 mld zł. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, Ministerstwo Zdrowia nie planuje jednak wdrożenia najbardziej radykalnego rozwiązania polegającego na usunięciu z listy wszystkich preparatów droższych od najtańszych leków generycznych.
Autorzy analizy podkreślają, że kolejne rozszerzenia programu darmowych leków, najpierw dla osób powyżej 75. roku życia, a następnie dla wszystkich seniorów po ukończeniu 65 lat, wymagają obecnie oceny skuteczności i efektywności. Resort zdrowia analizuje więc możliwość zmian, które mają ograniczyć wydatki publiczne, nie pogarszając jednocześnie dostępu pacjentów do leczenia. Ostateczne decyzje w sprawie nowego modelu refundacji nie zostały jeszcze przedstawione.

