Polityczne napięcie znów rośnie, a najnowsze prognozy mogą mocno namieszać na scenie partyjnej. Układ sił zaczyna się zmieniać szybciej, niż spodziewali się nawet doświadczeni obserwatorzy życia publicznego. Największe ugrupowania tracą impet, a część wyborców coraz wyraźniej szuka alternatywy. Wyniki najnowszej prognozy pokazują, że walka o władzę może wejść w zupełnie nową fazę.
PiS miało odbić się od dna. Prognoza pokazuje coś zupełnie innego
Prawo i Sprawiedliwość liczyło, że nowe polityczne otwarcie zatrzyma spadki poparcia. Partia postawiła na mocniejszy przekaz i wskazała Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera. Taki ruch miał pobudzić elektorat i odwrócić niekorzystny trend. Najnowsza prognoza wyborcza pokazuje jednak, że plan nie przyniósł oczekiwanego efektu.
Z opublikowanych danych wynika, że ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego nadal traci poparcie. Obecnie PiS może liczyć na 26,2 proc. głosów. To wynik niższy o 0,3 punktu procentowego względem poprzedniego pomiaru. Jednocześnie partia coraz bardziej oddala się od rezultatu osiągniętego podczas ostatnich wyborów parlamentarnych.
Onet zwraca uwagę, że obecne notowania są już o ponad dziewięć punktów procentowych niższe niż wynik z poprzedniego głosowania. Wówczas PiS zdobyło 35,4 proc. poparcia. Według prognozy taki rezultat pozostaje dziś poza zasięgiem ugrupowania. To kolejny sygnał, że partia nie odzyskała dawnej mobilizacji wyborców.
Problemy PiS nie oznaczają jednak pełnego triumfu konkurencji. Spadek notowań dotyka również Koalicji Obywatelskiej. Największe ugrupowania nadal dominują scenę polityczną, ale ich przewaga nad resztą stawki zaczyna się stopniowo zmniejszać. Coraz wyraźniej widać też rosnące znaczenie mniejszych formacji.
KO nadal prowadzi, ale przewaga nie daje komfortu
Koalicja Obywatelska pozostaje liderem najnowszej prognozy wyborczej. Chęć oddania głosu na ugrupowanie deklaruje obecnie 34,5 proc. respondentów. To jednak również oznacza spadek względem poprzedniego badania. KO straciła 0,3 punktu procentowego.
Choć ugrupowanie Donalda Tuska utrzymuje pierwsze miejsce, wynik nie daje politycznego spokoju. Według prognozy samodzielne stworzenie stabilnej większości byłoby bardzo trudne. Układ mandatów pokazuje, że nawet zwycięstwo wyborcze nie musi automatycznie oznaczać pełnej kontroli nad Sejmem. To może stać się jednym z największych problemów obecnego obozu rządzącego.
Z prognozy wynika, że Koalicja Obywatelska mogłaby liczyć na 194 mandaty. To najlepszy wynik spośród wszystkich ugrupowań, ale wciąż zbyt niski do samodzielnych rządów. W praktyce konieczne byłoby szukanie partnerów koalicyjnych. Tymczasem część potencjalnych sojuszników znalazła się w bardzo trudnym położeniu.
Poniżej progu wyborczego znalazłyby się dziś PSL oraz Polska 2050. Ludowcy mogliby liczyć na 2,7 proc. poparcia, a ugrupowanie Szymona Hołowni na zaledwie 1,9 proc. Taki rezultat oznaczałby brak reprezentacji obu partii w Sejmie. To znacząco komplikuje sytuację obecnej koalicji rządzącej.
Konfederacja przyspiesza. To ona zyskała najwięcej
Największy wzrost poparcia odnotowała Konfederacja. Ugrupowanie Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka może obecnie liczyć na 12,9 proc. głosów. To wzrost o 0,4 punktu procentowego względem poprzedniej prognozy. Żadna inna partia nie poprawiła wyniku w takim stopniu.
Rosnące poparcie przekłada się także na przewidywaną liczbę mandatów. Według prognozy Konfederacja mogłaby wprowadzić do Sejmu 61 posłów. Taki wynik dawałby ugrupowaniu bardzo mocną pozycję podczas ewentualnych rozmów koalicyjnych. Formacja mogłaby stać się jednym z najważniejszych graczy po wyborach.
W Sejmie znalazłaby się także Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Partia uzyskała w prognozie 8,3 proc. poparcia. Choć oznacza to spadek o 0,2 punktu procentowego, ugrupowanie nadal utrzymuje bezpieczną przewagę nad progiem wyborczym. Prognoza daje tej formacji 37 mandatów.
Do parlamentu weszłaby również Nowa Lewica z wynikiem 6,3 proc. To niewielki wzrost względem poprzedniego badania. Partia mogłaby liczyć na 15 mandatów. Poza Sejmem znalazłaby się natomiast Partia Razem, którą popiera obecnie 3,7 proc. wyborców.
Taki Sejm oznaczałby polityczny impas
Prognozowany podział mandatów pokazuje bardzo skomplikowany układ sił. Koalicja Obywatelska mogłaby zdobyć 194 mandaty, PiS 153, Konfederacja 61, KKP 37, a Nowa Lewica 15. Żadne ugrupowanie nie zbliża się do samodzielnej większości. To zapowiada trudne negocjacje po ewentualnych wyborach.
Obecny obóz rządzący dysponowałby według prognozy 209 mandatami. To za mało, by utrzymać większość w Sejmie. Jednocześnie ugrupowania prawicowe mogłyby liczyć łącznie na 251 mandatów. Taki wynik dawałby im przewagę parlamentarną.
Układ przedstawiony w prognozie może oznaczać polityczny pat i długie rozmowy o przyszłym rządzie. Nawet wyraźne zwycięstwo KO nie gwarantowałoby łatwego stworzenia większości. Sytuację dodatkowo komplikuje słabnąca pozycja dotychczasowych koalicjantów. Coraz większą rolę zaczynają odgrywać partie, które jeszcze niedawno pozostawały na dalszym planie.
Najnowsza prognoza pokazuje też, że polityczna scena w Polsce pozostaje bardzo niestabilna. Największe ugrupowania tracą część wyborców, a poparcie przesuwa się w stronę bardziej wyrazistych formacji. To może sprawić, że kolejne miesiące przyniosą jeszcze więcej napięć i nieprzewidywalnych zwrotów.


