Coraz więcej pacjentów ma dość wielomiesięcznego czekania na wizyty i bezskutecznych prób dodzwonienia się do przychodni. Rząd zapowiada teraz rozwiązanie, które ma całkowicie zmienić sposób umawiania konsultacji lekarskich. Zamiast nowych gabinetów i dodatkowych lekarzy pojawi się cyfrowy system, który ma uporządkować chaos w publicznej ochronie zdrowia.
Wielka zmiana w służbie zdrowia. Rząd szykuje nowy system dla milionów pacjentów
Publiczna służba zdrowia od lat zmaga się z tym samym problemem. Pacjenci godzinami próbują dodzwonić się do przychodni albo ustawiają się w kolejkach jeszcze przed otwarciem placówek. W wielu przypadkach sama rejestracja na wizytę staje się większym wyzwaniem niż późniejsze leczenie.
Rząd postanowił odpowiedzieć na ten problem poprzez rozbudowę centralnej e-rejestracji. System ma połączyć rozproszone bazy danych placówek medycznych i stworzyć jeden wspólny mechanizm zarządzania terminami. Dzięki temu pacjent będzie mógł sprawdzić dostępne wizyty przez internet bez konieczności kontaktowania się z każdą przychodnią osobno.
Najważniejszym elementem zmian ma być możliwość samodzielnego wyszukiwania wolnych terminów. Docelowo system ma umożliwiać podgląd dostępnych miejsc w różnych placówkach na terenie całego kraju. Proces wdrażania nadal trwa, dlatego obecnie rozwiązanie obejmuje jedynie wybrane świadczenia i specjalizacje.
Pierwsze zmiany weszły w życie już na początku roku. Od stycznia centralna e-rejestracja objęła między innymi profilaktyczną mammografię oraz badania HPV HR wykorzystywane w diagnostyce zamiast tradycyjnej cytologii. Do systemu dołączono także konsultacje kardiologiczne.
Sierpień 2026 ma być kluczowym momentem
Premier Donald Tusk zapowiedział kolejne rozszerzenie systemu, które ma wejść w życie 1 sierpnia 2026 roku. Wtedy internetowa platforma otrzyma nowe funkcje związane z zapisami do kolejnych specjalistów. Zmiany mają objąć przede wszystkim pierwszorazowe wizyty pacjentów.
Nowe rozwiązania pozwolą na internetową rejestrację do endokrynologów, nefrologów oraz pulmonologów. Cyfryzacja obejmie również gabinety angiologów i chirurgów naczyniowych. Na liście znajdą się także lekarze chorób zakaźnych oraz specjaliści zajmujący się schorzeniami wątroby i układu odpornościowego.
Rząd planuje również włączenie do systemu neonatologów. Wszystkie zapisy mają odbywać się przez Internetowe Konto Pacjenta oraz aplikację mojeIKP. Władze podkreślają jednak, że tradycyjne formy rejestracji nie zostaną zlikwidowane.
Pacjenci nadal będą mogli zapisywać się telefonicznie albo osobiście w przychodni. To rozwiązanie przygotowano z myślą o osobach wykluczonych cyfrowo, które nie korzystają z internetu lub aplikacji mobilnych. System ma więc działać równolegle z dotychczasowymi metodami obsługi pacjentów.
Rząd nie ukrywa prawdziwego celu reformy
Najważniejszy element całego projektu nie dotyczy jednak tworzenia nowych miejsc pracy dla lekarzy. Rząd otwarcie przyznaje, że w krótkim czasie nie da się znacząco zwiększyć liczby specjalistów pracujących w publicznym systemie ochrony zdrowia. Proces kształcenia medyków trwa zbyt długo, by szybko rozwiązać problem braków kadrowych.
Dlatego główny nacisk przesunięto na lepsze wykorzystanie już istniejących terminów. Władze chcą ograniczyć sytuacje, w których pacjenci zapisują się jednocześnie do kilku placówek i nie odwołują później zbędnych wizyt. To właśnie takie przypadki od lat blokują dostęp do konsultacji dla innych chorych.
Premier poinformował, że dzięki centralnemu systemowi udało się już odzyskać i ponownie przekazać potrzebującym około pół miliona wizyt. Mechanizm ma automatycznie zwalniać niewykorzystane terminy i kierować je do kolejnych pacjentów oczekujących na konsultację. W praktyce chodzi o ograniczenie tak zwanych pustych krzeseł w gabinetach.
Najbliższe miesiące pokażą, czy cyfrowe zarządzanie terminarzami rzeczywiście poprawi dostępność leczenia specjalistycznego. Rząd liczy, że sprawniejsza organizacja pracy pozwoli skrócić kolejki bez kosztownego zwiększania liczby etatów w publicznej ochronie zdrowia.


