Na sklepowych półkach wyglądają niewinnie i często trafiają do dziecięcych koszyków bez chwili zastanowienia. Najnowsze wyniki kontroli pokazują jednak, że część produktów przeznaczonych dla najmłodszych nie spełnia podstawowych wymagań bezpieczeństwa. W niektórych przypadkach wykryte nieprawidłowości okazały się wyjątkowo poważne.
Niepokojący obraz rynku zabawek
Rodzice zazwyczaj zakładają, że produkty dostępne w sprzedaży zostały dokładnie sprawdzone i spełniają wszystkie wymagane normy. Tymczasem najnowsza kontrola przeprowadzona przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Inspekcję Handlową pokazała, że rzeczywistość nie zawsze wygląda tak, jak mogłoby się wydawać. Wyniki badań wskazują na liczne uchybienia zarówno formalne, jak i związane bezpośrednio z bezpieczeństwem dzieci.
Kontrolerzy objęli badaniem 250 modeli zabawek. Wśród nich znalazło się 220 produktów wykonanych z tworzyw sztucznych, takich jak piłki, lalki czy skakanki. Dodatkowo sprawdzono 30 modeli popularnych mas sensorycznych typu slime, określanych przez dzieci mianem „glutków”. Analiza objęła zarówno oznakowanie produktów, jak i ich skład chemiczny.
Toksyczne zabawki z Chin? Braki w oznaczeniach to dopiero początek
Kontrola wykazała, że jedna czwarta sprawdzonych zabawek była oznakowana nieprawidłowo. Oznacza to, że konsumenci nie otrzymywali pełnych informacji dotyczących producenta, importera, sposobu użytkowania lub potencjalnych zagrożeń związanych z produktem. Takie braki mogą utrudniać ocenę bezpieczeństwa przed zakupem.
Jeszcze bardziej niepokojące okazały się wyniki badań laboratoryjnych. Spośród wszystkich przebadanych modeli aż 41 nie spełniało wymagań bezpieczeństwa. To ponad 16 proc. całej skontrolowanej grupy. Oznacza to, że problemy nie ograniczały się wyłącznie do błędów formalnych.
Wykryto substancje przekraczające normy
Szczególną uwagę kontrolerzy poświęcili ftalanom oraz poziomowi migracji boru. Są to substancje wykorzystywane między innymi przy produkcji elastycznych tworzyw sztucznych oraz mas plastycznych. Badania wykazały, że niemal 15 proc. sprawdzonych zabawek zawierało ftalany w ilościach przekraczających dopuszczalne normy.
W jednym przypadku stężenie tej substancji było aż 200 razy wyższe od obowiązującego limitu. Problemy wykryto również wśród mas sensorycznych slime. Zbyt wysoki poziom migracji boru występował w co trzecim przebadanym produkcie. Jeden z nich przekroczył dopuszczalny poziom czterokrotnie.
Kary, wycofania i ostrzeżenia dla konsumentów
Eksperci przypominają, że ftalany i bor nie mają charakterystycznego smaku ani zapachu. Rodzice nie są więc w stanie samodzielnie stwierdzić ich obecności. W nadmiernych ilościach substancje te mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia dzieci.
W związku z wykrytymi nieprawidłowościami Inspekcja Handlowa kieruje wnioski do Prezesa UOKiK o wszczęcie postępowań administracyjnych. Za uchybienia formalne przedsiębiorcom grożą kary od 10 do 20 tys. zł. Jeśli do sprzedaży trafiła niebezpieczna zabawka, sankcje mogą wynieść nawet 100 tys. zł. Wadliwe produkty są wycofywane z rynku, a informacje o nich trafiają do europejskiego systemu Safety Gate ostrzegającego konsumentów w całej Unii Europejskiej.
UOKiK przypomina także o podstawowych zasadach bezpiecznych zakupów. Przed wyborem zabawki warto sprawdzić oznaczenie CE, dane producenta lub importera, instrukcję użytkowania oraz ostrzeżenia dotyczące wieku dziecka. Urząd podkreśla, że oznaczenia wiekowe nie są jedynie wskazówką, lecz ważnym elementem oceny bezpieczeństwa produktu.


