Napięcie między Warszawą a Kijowem ponownie wzrosło. Decyzja polskiego prezydenta uruchomiła lawinę reakcji po obu stronach granicy, a spór dotyczy kwestii, które od lat pozostają jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach obu państw. Teraz Karol Nawrocki ponownie zabrał głos i jasno wskazał, dlaczego zdecydował się na tak zdecydowany krok.
Nawrocki nie ustępuje. Padły mocne słowa po odebraniu odznaczenia Zełenskiemu
Relacje między Polską a Ukrainą od miesięcy pozostają obciążone tematami historycznymi, które regularnie wracają do debaty publicznej. Choć oba państwa współpracują w wielu obszarach, część kwestii nadal wywołuje silne emocje. Szczególnie dotyczy to ocen wydarzeń związanych z II wojną światową oraz pamięci o jej ofiarach. Każda decyzja odnosząca się do tych tematów natychmiast przyciąga uwagę opinii publicznej.
W ostatnich dniach centrum sporu stało się jedno z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. Dyskusja szybko wykroczyła poza samą symbolikę i nabrała wymiaru politycznego. Głos zaczęli zabierać przedstawiciele władz obu krajów. W efekcie sprawa zdominowała komentarze dotyczące relacji polsko-ukraińskich.
Karol Nawrocki już wcześniej poinformował o swojej decyzji po konsultacjach z Kapitułą Orderu Orła Białego. Sprawa wzbudziła duże zainteresowanie zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie. Wielu obserwatorów zwracało uwagę na możliwe konsekwencje polityczne tego kroku. Szybko okazało się, że reakcje będą zdecydowane.
Dodatkowego znaczenia całej sytuacji nadał fakt, że spór dotyczy tematów wyjątkowo wrażliwych dla obu narodów. Historia pozostaje jednym z najtrudniejszych elementów wzajemnych relacji. Właśnie dlatego każda decyzja odnosząca się do pamięci historycznej odbija się szerokim echem. Tym razem nie było inaczej.
„Próg bólu został przekroczony”
Podczas spotkania z mieszkańcami Grabówki prezydent Karol Nawrocki ponownie odniósł się do swojej decyzji. Podkreślił, że Polska rozumie znaczenie walki o niepodległość oraz zagrożenia płynące ze strony Rosji. Jednocześnie zaznaczył, że istnieją granice, których przekroczenie wymaga reakcji władz państwowych. W jego ocenie właśnie taka sytuacja miała miejsce.
Prezydent wskazał, że odpowiedzialność za ochronę polskiej pamięci historycznej spoczywa na instytucjach państwa. Zaznaczył również, że naród ma prawo stanowczo reagować na działania budzące sprzeciw. Według Nawrockiego decyzja władz Ukrainy przekroczyła granicę akceptowalną z polskiej perspektywy. To właśnie miało przesądzić o odebraniu odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Powodem decyzji była zgoda ukraińskiego prezydenta na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy nazwy „Bohaterów UPA”. Chodzi o Odrębne Centrum Operacji Specjalnych „Północ”, zaliczane do najbardziej elitarnych i utajnionych formacji ukraińskiej armii. Jednostki tego typu realizują najtrudniejsze zadania specjalne. W Polsce decyzja dotycząca jej patronatu spotkała się z ostrą krytyką.
Sprawa bardzo szybko trafiła do najważniejszych instytucji państwowych. Stała się również przedmiotem obrad Kapituły Orderu Orła Białego. Ostatecznie zakończyło się to cofnięciem najwyższego polskiego odznaczenia przyznanego wcześniej prezydentowi Ukrainy. Decyzja wywołała natychmiastowe reperkusje.
Ukraińska odpowiedź była natychmiastowa
Jednym z pierwszych polityków, który zareagował na decyzję Warszawy, był Kyryło Budanow. Szef gabinetu prezydenta Ukrainy poinformował o rezygnacji z Krzyża Oficerskiego Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. W swoim oświadczeniu uznał działanie polskiego prezydenta za nieprzyjazny gest wobec Ukrainy. Stwierdził również, że sytuacja może zostać wykorzystana przez Rosję.
Budanow podkreślił, że historia relacji polsko-ukraińskich zawiera zarówno momenty chwalebne, jak i tragiczne. Jego zdaniem powinno to skłaniać do refleksji, a nie prowadzić do politycznych sporów. Wskazał również, że Ukraina zachowuje prawo do własnej polityki pamięci historycznej. Jednocześnie zadeklarował gotowość do dalszej współpracy z sojusznikami.
Ukraiński polityk zakwestionował także zasadność decyzji dotyczącej Orderu Orła Białego. Zwrócił uwagę, że w przeszłości nie pozbawiono tego odznaczenia między innymi Benita Mussoliniego. W jego ocenie obecna decyzja nie ma związku ze sprawiedliwością. Dlatego odmówił przyjęcia przyznanego mu wcześniej polskiego odznaczenia.
Na podobny krok zdecydował się również ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar. Dyplomata poinformował o zwrocie Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP. Jednocześnie podkreślił, że na konfliktach między Warszawą a Kijowem korzysta Moskwa. Zaapelował także o dialog i poszukiwanie porozumienia.
Historia ponownie znalazła się w centrum sporu
Decyzja władz Ukrainy dotycząca nazwy jednostki wojskowej wywołała w Polsce zdecydowaną reakcję polityczną. Ministerstwo Spraw Zagranicznych złożyło oficjalny protest. W tej sprawie odbyło się również spotkanie wiceministra Marcina Bosackiego z ambasadorem Ukrainy. Przedstawiciele polskich władz ocenili ten krok jako szkodliwy dla relacji między państwami.
Krytyczne stanowisko zajęło także kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Politycy wskazywali, że odwoływanie się do symboliki UPA godzi w pamięć ofiar zbrodni dokonanych na Polakach. To właśnie ten argument najczęściej pojawiał się w publicznych komentarzach. Dyskusja bardzo szybko nabrała emocjonalnego charakteru.
Dla części społeczeństwa ukraińskiego UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość przeciwko Związkowi Sowieckiemu i III Rzeszy. W Polsce organizacja ta kojarzy się przede wszystkim z ludobójstwem dokonanym na ludności polskiej. W latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło około 100 tysięcy Polaków. Kulminacja zbrodni nastąpiła latem 1943 roku.
Nierozwiązanym problemem pozostaje również kwestia ekshumacji ofiar rzezi wołyńskiej. W 2017 roku ukraiński IPN wstrzymał poszukiwania i ekshumacje szczątków polskich ofiar na terytorium Ukrainy. Dopiero późniejsze ustalenia polityczne umożliwiły wznowienie części działań. W Puźnikach przeprowadzono poszukiwania, a następnie rozpoczęto działania ekshumacyjne. Sprawy historyczne nadal pozostają jednym z największych wyzwań w relacjach między Warszawą a Kijowem.


