in ,

WTFWTF

Lubaszenko nie żyje. Aktor był wielką ikoną polskiego kina

Nie żyje wybitny aktor i pedagog związany z Teatrem Starym w Krakowie. Za sobą pozostawił ponad 70 filmów i niezwykłą historię życia, która zaczęła się w domu dziecka.

Fot. Depositphotos

Smutna wiadomość obiegła media w niedzielę 8 lutego 2026 roku. Rodzina aktora przekazała Polskiej Agencji Prasowej informację, która poruszyła środowisko filmowe i teatralne. Straciliśmy jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów, którego kariera trwała kilka dekad i obejmowała zarówno scenę, jak i duży ekran.

Odszedł legendarny aktor. Jego życiorys łamie serce – z domu dziecka na szczyt polskiego kina

Niewielu aktorów w historii polskiej kultury mogło pochwalić się tak imponującym dorobkiem. Ponad 70 produkcji filmowych, ponad 110 przedstawień teatralnych i ponad 80 spektakli Teatru Telewizji – te liczby mówią same za siebie. Edward Linde-Lubaszenko należał do grona artystów, którzy potrafili zagrać dosłownie wszystko.

Jednak za błyskotliwą karierą kryła się historia, o której wielu widzów nie miało pojęcia. Droga Edwarda na szczyt była brutalnie wyboista, a jej początki sięgają jednego z najtragiczniejszych okresów w dziejach Polski.

Edward Linde-Lubaszenko przyszedł na świat 23 sierpnia 1939 roku – zaledwie kilka dni przed wybuchem drugiej wojny światowej. Jego ojciec, Niemiec Julian Linde, uciekł tuż po narodzinach syna w obawie przed zbliżającym się konfliktem. Chciał zabrać ze sobą żonę i dziecko, lecz matka Edwarda odmówiła wyjazdu.

Później w życiu matki pojawił się radziecki kapitan Nikołaj Lubaszenko. To dzięki niemu kobieta z małym synem mogła wyjechać do Archangielska, podając się za jego rodzinę. Aktor wspominał w wywiadach, że tamten czas naznaczony był skrajną biedą i głodem – matka nie mogła znaleźć pracy.

Sytuacja była na tyle dramatyczna, że chłopiec trafił do domu dziecka. Te doświadczenia ukształtowały go jako człowieka i artystę, nadając jego późniejszym rolom autentyczną głębię emocjonalną, której nie sposób było podrobić.

Krzysztof Jarzyna ze Szczecina i dziedzictwo, które zostaje

Od 1973 roku Linde-Lubaszenko związał swoją karierę z legendarnym Teatrem Starym w Krakowie. Równolegle budował imponującą filmografię – miliony Polaków pokochały go za kultową rolę Krzysztofa Jarzyny ze Szczecina w „Poranku Kojota”. Równie niezapomniane były jego kreacje w filmach „Chłopaki nie płaczą”, „Futro z Misia”, „Belle Epoque”, „Receptura” czy „Psy 3. W imię zasad”.

Artysta przez lata kształcił też kolejne pokolenia aktorów jako wykładowca krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego, gdzie pełnił funkcję dziekana Wydziału Aktorskiego. Nominację profesorską otrzymał w 1991 roku z rąk prezydenta Lecha Wałęsy.

W 2024 roku uhonorowano go Złotym Krzyżem Gloria Artis – zasłużonym wyróżnieniem za całokształt wkładu w polską sztukę. Edward Linde-Lubaszenko odszedł jako artysta kompletny – aktor, pedagog i człowiek, który z najtrudniejszych życiowych doświadczeń potrafił wykuć niezwykłą karierę.

zwolnienia w mediach

Masowe cięcia w polskich mediach. Dziennikarze tracą pracę na ogromną skalę

dodatkowe dni wolne w 2026

Będzie 6 dodatkowych dni wolnych w 2026 roku. Znamy już daty. Planujcie urlopy!