in

Rachunki grozy za prąd. Uratuje nas tylko ten wniosek. Mamy WZÓR pisma

Brak jednego dokumentu może sprawić, że rachunek za prąd wzrośnie nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Sprzedawcy energii już wysyłają ostrzeżenia.

które urządzenie agd zużywa najwięcej prądu
Fot. Depositphotos

Na skrzynki mailowe i do listowych skrzynek pocztowych trafiają ostatnio pisma, które u wielu odbiorców wywołują niepokój. Dostawcy energii elektrycznej przypominają o pewnym obowiązku, o którym spora część zainteresowanych albo zdążyła zapomnieć, albo nigdy tak naprawdę nie miała świadomości, że w ogóle ich dotyczy.

Bez tego dokumentu prąd zdrożeje. Zegar tyka

Sprawa wygląda dość niewinnie: chodzi o jeden formularz, kilka minut przy biurku i podpis. Problem w tym, że konsekwencje odłożenia sprawy na później mogą być bardzo bolesne dla domowego lub firmowego budżetu. A czasu na reakcję jest coraz mniej. Firmy energetyczne nie owijają w bawełnę. Kto nie dopełni formalności, ten ma się liczyć z korektą wcześniejszych rozliczeń i powrotem do stawek, które obowiązywałyby bez żadnej ulgi. Dla niektórych odbiorców różnica może sięgnąć horrendalnych kwot.

Żeby zrozumieć, skąd cała awantura, trzeba cofnąć się do drugiej połowy 2024 roku. Wtedy część odbiorców prądu w Polsce korzystała z ustawowego mechanizmu ochronnego. Państwo zdecydowało się ograniczyć maksymalne stawki, jakie mogły pojawić się na rachunku, żeby złagodzić skutki drożejącej energii. Dla wielu firm i gospodarstw rolnych było to spore odciążenie.

Zamrożone ceny z 2024 roku wracają jak bumerang

Płaciło się mniej, niż wynikałoby ze zwykłej umowy handlowej z dostawcą, a różnicę brało na siebie państwo w ramach pomocy publicznej. I tu właśnie pojawia się haczyk. Pomoc publiczna wymaga udokumentowania. Sprzedawca energii nie może po prostu uznać na słowo, że dany klient spełniał warunki do skorzystania z preferencyjnej ceny. Potrzebny jest papier. A jeśli papieru nie ma, to z punktu widzenia księgowości ulgi też nie było.

Obowiązek złożenia oświadczenia spoczywa na konkretnej grupie. Chodzi o mikro, małych i średnich przedsiębiorców oraz rolników, którzy w okresie od 1 lipca do 31 grudnia 2024 roku rozliczali zużycie prądu po cenie maksymalnej wynoszącej 693 zł za MWh. Jeśli ktoś z tej grupy korzystał ze wsparcia, musi poinformować o tym swojego dostawcę.

Rachunek, od którego zakręci się w głowie

Podstawa prawna całego zamieszania to ustawa o bonie energetycznym oraz powiązane przepisy dotyczące kosztów energii elektrycznej. To właśnie one nakładają na odbiorców obowiązek przekazania sprzedawcy formalnej informacji o otrzymanej pomocy. Jeżeli dokument nie trafi na biurko dostawcy, przyjmuje się prostą fikcję: klient nie miał prawa do tańszego prądu. A skoro nie miał, to rozliczenie trzeba przeprowadzić od nowa — tym razem według standardowych, znacznie wyższych stawek zapisanych w umowie.

I tutaj pojawia się najbardziej bolesny element całej układanki. Korekta nie będzie symboliczna. W zależności od wielkości firmy, zużycia energii i różnicy między ceną maksymalną a stawką umowną, dopłata może wynieść od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dla małego warsztatu albo niewielkiego gospodarstwa to cios, który potrafi wywrócić miesięczny bilans. Dostawcy energii coraz intensywniej wysyłają przypomnienia, bo wiedzą, że wielu klientów po prostu przegapiło termin albo uznało sprawę za nieistotną biurokrację.

Ostrzegawcze komunikaty pojawiają się w mailach, SMS-ach i tradycyjnej poczcie. Intencja jest jasna: lepiej dopełnić formalności teraz, niż potem kłócić się o naliczoną różnicę. Sama procedura na szczęście nie jest skomplikowana. Wystarczy kilka minut, żeby uniknąć finansowego kaca. Papierkowa robota wygląda na uciążliwą tylko do momentu, w którym porówna się ją z potencjalną dopłatą.

Jak załatwić sprawę i gdzie wysłać dokument?

Oświadczenie składa się bezpośrednio u tego sprzedawcy energii, z którym obowiązywała umowa w drugiej połowie 2024 roku. Większość dużych dostawców udostępnia kilka kanałów do wyboru, więc każdy może wybrać ten najwygodniejszy dla siebie. Formularz można przesłać online przez panel klienta lub dedykowany formularz na stronie dostawcy, wysłać e-mailem, nadać listem albo zanieść osobiście do punktu obsługi.

Dokument w wersji PDF należy wydrukować, podpisać i skierować do właściwego sprzedawcy. Kluczowa jest jedna rzecz: termin. Im bliżej jego końca, tym większe ryzyko, że sprawa utknie w przetwarzaniu albo zgubi się w korespondencji. A wtedy obrona przed korektą rachunku staje się znacznie trudniejsza, niż kilkuminutowe wypełnienie i odesłanie formularza.

Ogromny smutek w polskiej piłce. Nie żyje Jacek Magiera. Miał zaledwie 49 lat

putin królewiec

Putin wydał rozkaz. Jest komunikat Kremla. Tego się nikt nie spodziewał