in

Naukowcy z NASA podali dokładną datę końca świata. Wyliczenia przerażają

Specjaliści z NASA i japońskiej uczelni wyliczyli, kiedy nasza planeta przestanie nadawać się do życia. Padła konkretna data, a kluczową rolę odegra w tym Słońce.

najbliższa data końca świata
Fot. Depositphotos

Zagadka, która od dekad spędzała sen z powiek astrofizykom, właśnie doczekała się zaskakująco precyzyjnej odpowiedzi. Za sprawą obliczeń przeprowadzonych przy użyciu jednych z najpotężniejszych superkomputerów świata, badacze postawili śmiałą tezę dotyczącą losu naszej planety. Ich ustalenia brzmią jak scenariusz filmu katastroficznego, tyle że mają solidne podstawy w nauce. Co więcej, podano również rok, który ma przejść do historii jako moment ostateczny dla biologicznej egzystencji na Ziemi.

Kosmiczna zagadka znalazła swoje rozwiązanie. Wiemy, kiedy na pewno nastąpi koniec świata

Od zawsze fascynowała ludzi myśl o tym, co czeka nasz świat w odległej przyszłości. Pytanie to przez wieki pozostawało domeną filozofów, pisarzy science-fiction i religii, ale ostatnie lata przyniosły zupełnie nowe możliwości badawcze. Połączenie danych astronomicznych, klimatycznych i obliczeniowych pozwoliło stworzyć modele, które jeszcze kilkanaście lat temu wydawały się nieosiągalne. Efektem prac jest konkretna prognoza, a nie kolejna hipoteza.

Badaniami zajęli się specjaliści pracujący dla amerykańskiej agencji kosmicznej NASA we współpracy z naukowcami z Uniwersytetu w Tokio. Ich zadanie polegało na odtworzeniu procesów zachodzących zarówno wewnątrz Słońca, jak i w atmosferze ziemskiej, a następnie ich projekcji w czasie. Do tego celu wykorzystali zaawansowane symulacje komputerowe o gigantycznej mocy obliczeniowej. Dzięki nim udało się zajrzeć w przyszłość na miliardy lat naprzód.

Wyniki tych analiz zaskoczyły nawet samych badaczy. Okazało się, że los Ziemi można opisać z zadziwiającą dokładnością, jeśli tylko dysponuje się odpowiednimi narzędziami. Modele uwzględniły setki parametrów, od zmian w intensywności promieniowania słonecznego po reakcje chemiczne zachodzące w powietrzu. Całość złożyła się w spójny obraz przyszłości naszej planety.

Warto dodać, że badacze nie ograniczyli się do jednego scenariusza. Sprawdzili kilka wariantów rozwoju wypadków, a ich wnioski okazały się w dużej mierze zbieżne. To właśnie ta zgodność nadała wynikom szczególnej wagi. Nauka rzadko mówi jednym głosem o tak odległych wydarzeniach.

Kiedy nastąpi koniec życia na Ziemi? Słońce skaże naszą planetę na zagładę

Gwiazda, której zawdzięczamy całe ziemskie życie, paradoksalnie stanie się też jego grabarzem. Taki wniosek płynie z analiz przeprowadzonych przez zespół badaczy. Słońce bowiem nieustannie się zmienia, a procesy zachodzące w jego wnętrzu prowadzą do stopniowego wzrostu emitowanej energii. Nasza gwiazda będzie więc coraz jaśniejsza i coraz gorętsza.

Dla Ziemi oznacza to konsekwencje, których nie da się uniknąć żadnymi ludzkimi interwencjami. Temperatura na powierzchni planety zacznie powoli piąć się w górę, początkowo niemal niezauważalnie, a potem w coraz szybszym tempie. Organizmy żywe, tak przystosowane do obecnych warunków, zaczną masowo wymierać. Nie pomoże tu ani technologia, ani ewolucja, bo skala zjawiska przekracza możliwości przystosowawcze większości gatunków.

Kosmos rządzi się własnymi prawami, a jednym z nich jest to, że wszystko ma swój początek i koniec. Ziemia nie jest tu żadnym wyjątkiem, niezależnie od tego, jak bardzo chcielibyśmy wierzyć w jej wieczność. Nasza planeta to tylko jedna z wielu kul krążących wokół gwiazdy, która sama również kiedyś zakończy swoje istnienie. Obecny stan rzeczy to jedynie krótki epizod w historii kosmosu.

Proces zagrzewania planety przez Słońce już trwa, choć jest niewyobrażalnie wolny w ludzkiej skali. Każda kolejna epoka przynosi mikroskopijne zmiany, które sumują się w miliony i miliardy lat. Dopiero spojrzenie z perspektywy astronomicznej pozwala dostrzec rzeczywistą skalę tego zjawiska. A ta skala okazuje się nieubłagana.

Rok, który wstrząsnął wyobraźnią badaczy

Tu docieramy do sedna ustaleń opublikowanych przez zespół naukowców. Według ich wyliczeń, życie biologiczne na Ziemi wygaśnie około roku 1 000 002 021. Brzmi to niemal abstrakcyjnie, ale w przeliczeniu oznacza mniej więcej miliard lat od chwili obecnej. To niewyobrażalnie odległa przyszłość, która jednak została opisana z precyzją co do roku.

Co istotne, zagłada nie nadejdzie z dnia na dzień ani nawet z tysiąclecia na tysiąclecie. Będzie to proces ciągnący się przez miliony lat, w którym warunki stopniowo będą się pogarszać. Kolejne gatunki znikną w różnych momentach tego długiego umierania planety. Ostatecznie Ziemia zmieni się w miejsce całkowicie jałowe, pozbawione jakiejkolwiek formy życia.

Badacze zwracają uwagę na jeszcze jedną kwestię, która nieco łagodzi dramatyzm tych prognoz. Jest wysoce prawdopodobne, że ludzkość w tej odległej przyszłości albo już od dawna nie będzie istnieć na naszej planecie, albo znajdzie inny dom w przestrzeni kosmicznej. Miliard lat to wystarczająco dużo czasu, by cywilizacja rozwinęła zupełnie nowe technologie. A być może też wystarczająco dużo, by sama sobie nie poradziła z innymi zagrożeniami.

Paradoksalnie więc przewidywania dotyczące końca życia na Ziemi mówią więcej o odległości czasowej niż o realnym zagrożeniu dla obecnych pokoleń. Żaden z żyjących dziś ludzi, ani nawet jego pra-pra-praprawnuki, nie doświadczą żadnego z opisywanych zjawisk. Niemniej sama świadomość, że taka data istnieje, wywołuje poruszenie. Wiedza o tym, że wszechświat ma swoje nieodwołalne terminy, potrafi porządnie dać do myślenia.

Koniec świata. Kiedy będzie? NASA już wie. Tlen zniknie z atmosfery, a temperatura zrobi resztę

Mechanizm wygaszania życia okaże się wyjątkowo okrutny w swojej prostocie. Wraz z coraz silniejszym nagrzewaniem planety przez gwiazdę zaczną zachodzić głębokie zmiany w składzie chemicznym atmosfery. Jednym z najważniejszych skutków stanie się systematyczny spadek zawartości tlenu w powietrzu. To właśnie ten proces zada śmiertelny cios wszystkim organizmom tlenowym, czyli zdecydowanej większości znanych dziś gatunków.

Powietrze, które dziś umożliwia funkcjonowanie zwierząt, roślin i człowieka, stanie się dla nich zabójcze. Jakość atmosfery pogorszy się do tego stopnia, że oddychanie stanie się niemożliwe. Jednocześnie rosnące temperatury dodatkowo zdestabilizują środowisko, zabierając ostatnie szanse na przetrwanie. Te dwa procesy zadziałają jak podwójna pułapka, z której nie będzie wyjścia.

Naukowcy podkreślają, że najbardziej odporne okażą się prawdopodobnie mikroorganizmy beztlenowe, przystosowane do ekstremalnych warunków. One mogą przetrwać nieco dłużej niż pozostałe formy życia, choć również ich czas kiedyś dobiegnie końca. Ostatecznie Ziemia zamieni się w jałową, przegrzaną kulę skalną, podobną do tego, czym jest dziś Wenus. Planeta stanie się rodzajem kosmicznego pustkowia.

To przygnębiająca wizja, ale jednocześnie niezwykle cenna z naukowego punktu widzenia. Dzięki takim badaniom lepiej rozumiemy nie tylko przyszłość Ziemi, ale też losy innych planet w kosmosie. Podobne procesy mogą zachodzić w układach odległych o setki lat świetlnych od naszego. Może to właśnie ta wiedza pomoże kiedyś ludzkości znaleźć nowy dom wśród gwiazd, zanim nasza planeta wyda swoje ostatnie tchnienie.

morawiecki kompromis aborcyjny

Wewnątrz PiS się gotuje. Morawiecki stanowczo. „Nie cofnę się ani o krok”

kozioróg dębosz czym się żywi

Gigantyczne owady pojawiły się w całej Polsce. Dotykanie ich to zły pomysł