Maja Chwalińska urodziła się 11 października 2001 roku w Dąbrowie Górniczej. Mierzy 165 cm wzrostu, jest leworęczna i gra charakterystycznym oburęcznym backhandem. Przygodę z rakietą zaczęła w wieku 7 lat, kiedy trafiła do sekcji tenisowej Centrum Sportu i Rekreacji w swoim rodzinnym mieście. Szybko okazało się, że mamy do czynienia z wyjątkowym talentem.
Kim jest Maja Chwalińska? Wiek, wzrost, partner i wyniki
Jej pierwsze wielkie sukcesy przyszły w parze z Igą Świątek. W 2015 roku obie zawodniczki razem zdobyły tytuł mistrzyni Europy juniorek w deblu w kategorii młodziczek, a rok później powtórzyły ten wyczyn w kategorii kadetów. Świątek poszła swoją drogą, a Chwalińska – własną.
W 2019 roku po raz pierwszy zagrała w barwach Polski w Pucharze Federacji. Wydawało się, że kariera nabiera tempa – a jednak rzeczywistość okazała się bezlitosna. Maja publicznie przyznała, że od półtora roku zmagała się z depresją, i w czerwcu 2021 roku zawiesiła karierę. Jej odwaga i szczerość w mówieniu o chorobie spotkały się z ogromnym uznaniem kibiców i środowiska sportowego.
Po kilku miesiącach przerwy wróciła na kort z nową energią. Prawdziwy przełom nastąpił latem 2022 roku, gdy zachwyciła kibiców na Wimbledonie, przedostając się przez kwalifikacje i robiąc furorę w turnieju głównym. To był jej wielki powrót i dowód na to, że determinacja potrafi więcej niż talent.
Wyświetl ten post na Instagramie
Kolejne lata przyniosły dalszy rozwój. W 2024 roku zdobyła tytuł rangi WTA 125 na turnieju MundoTenis Open w Florianopolis, pokonując w finale rywalkę wynikiem 6:1, 6:2. Łączne zarobki zawodniczki w karierze przekroczyły 669 tysięcy dolarów. Reprezentuje klub BKT Advantage Bielsko-Biała.
Maja Chwalińska to osoba, która zdecydowanie ceni prywatność. Nie jest mężatką i nie ma dzieci. O ewentualnych związkach nie mówi publicznie – jak podają źródła sportowe, jej stan cywilny pozostaje tajemnicą, a zawodniczka świadomie stroni od udzielania takich informacji. Poza kortem lubi czytać, jeździć na rowerze, podróżować i spędzać czas na łonie natury.
Sezon 2026 i dotychczasowe osiągnięcia. Triumf w Oeiras i życiowy rekord rankingowy
Sezon 2026 jest dla Mai Chwalińskiej wyjątkowo udany – polska tenisistka osiągnęła właśnie rekord rankingowy w swojej karierze.
Najświeższy i największy sukces Chwalińskiej to zwycięstwo w turnieju WTA 125 w Oeiras (Portugalia) w dniach 14–19 kwietnia 2026. W finale pokonała Sinję Kraus (Niemcy, 120. WTA) wynikiem 6:1, 6:3 w zaledwie 74 minuty. Przez cały tydzień była absolutnie nie do zatrzymania na kortach ziemnych – straciła seta tylko w pierwszym meczu z Kaitlin Quevedo. Po drodze ograła m.in. Beatriz Haddad Maię (69. WTA) i Simonę Waltert (92. WTA).
Dzięki temu triumfowi Chwalińska awansowała na 118. miejsce w rankingu WTA – najwyższe w jej karierze, o trzy miejsca lepsze niż poprzedni rekord. Co ważne, już 21 kwietnia ma na planie kolejny mecz z Miroslavą Medvedevą.
Trzeci tytuł WTA 125
To już trzeci tytuł rangi WTA 125 w karierze Chwalińskiej, wszystkie zdobyte na kortach ziemnych:
-
Florianópolis (grudzień 2024) – finał 6:1, 6:2 z Yleną In-Albon
-
Montreux (wrzesień 2025) – finał 6:1, 6:2 z Darją Semeņistają
-
Oeiras (kwiecień 2026) – finał 6:1, 6:3 z Sinją Kraus
Sezon zaczęła z przytupem – już na starcie wygrała mecz kwalifikacyjny w Auckland, pokonując Chinkę Hanyu Guo 6:4, 6:0. W dalszej części roku dotarła do ćwierćfinału turnieju WTA 250 w Kluż-Napoce (Rumunia), po drodze eliminując Olgę Danilović (88. WTA). W marcu w Antalyi dotarła do finału debla w parze z Jesiką Malečkovą, gdzie przegrała z parą Kozyriewa/Szymanowicz. Brała też udział w kwalifikacjach do Australian Open 2026, wygrywając 2. rundę z Rebeką Masarovą 7:6, 5:7, 6:1.
Obecna forma Chwalińskiej sprawia, że staje się realną kandydatką do gry w turnieju głównym Roland Garros 2026. Jej miłość do kortów ziemnych i trzy tytuły WTA 125 zdobyte właśnie na tej nawierzchni każą patrzeć na Paryż z optymizmem. Polka zbliża się wielkimi krokami do wymarzonej Top 100 rankingu WTA.
„Nie byłam w stanie ruszyć się z domu” – Maja Chwalińska o walce z depresją
Kiedy w czerwcu 2021 roku opublikowała na Facebooku jeden post, wstrząsnęła całym środowiskiem polskiego tenisa. Nie żadne wyniki, nie kontuzja – tylko pięć szczerych zdań o chorobie, której przez długi czas się wstydziła. Dziś Maja Chwalińska jest symbolem odwagi i powr
W mediach społecznościowych napisała wprost: „Ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo trudne. Miałam wiele problemów zdrowotnych, przez co wycofywałam się z turniejów lub kreczowałam mecze. Od końca 2019 roku choruję na depresję”. To były słowa, których nikt się nie spodziewał – bo Maja zawsze robiła wrażenie zawodniczki opanowanej i skupionej. Tymczasem za kulisami toczyła zupełnie inną walkę.
Wyświetl ten post na Instagramie
Chorobę napędził ciąg kontuzji, który nie dawał jej żyć. Każde wyjście na kort zamiast radości przynosiło ból – fizyczny i psychiczny. „Wychodziłam na kort i płakałam. Gdy coś poszło nie tak na treningu, nie odzywałam się do nikogo” – wyznała w wywiadzie dla TVP Sport. Depresja eskalowała powoli, ale nieubłaganie. W pewnym momencie nie mogła się zmusić nawet do najprostszych czynności. „Nie miałam na nic chęci. Nie miałam nawet chęci ruszyć się z domu”.
Rok po ogłoszeniu choroby stała na kortach Wimbledonu – w turnieju głównym Wielkiego Szlema, po przejściu przez kwalifikacje. To był jej największy sukces i jednocześnie najpotężniejszy komunikat: depresja nie jest końcem drogi. Zdaniem Chwalińskiej jej ówczesne problemy były psychofizycznymi sygnałami, a wszystko było ze sobą połączone. Dziś, patrząc wstecz, traktuje ten rozdział życia jako lekcję – nie jako porażkę.
Instagram i inne media społecznościowe
Mają zainteresowanym jej życiem wystarczy jedno konto – Instagram. Profil @majachwalinska śledzi już ponad 24 tysiące obserwujących. Zawodniczka publikuje tam treści z kortów, treningów oraz prywatne kadry z podróży. W bio wymienia swoich sponsorów – marki HEAD Tennis i FitLine.


